Chuj wie, nierówna ta płyta, sporo na niej kasztanów. Dodatkowo Nas pierdoli głupoty momentami, że mi się ich słuchać nie chce.
Dodano po 3 minutach 53 sekundach:
01. Get Down - zajebiste
02. The Cross - siermiężne, ten refren o krzyżu i o aborcji Maryi, zażenowanko

Eminema bit nie pomaga
03. Made You Look - klasyk wiadomo
04. Last Real Nigga Alive - też, lubię takie długie narracje u nasa
05. Zone Out (Feat. Jungle & Wiz) - kaszan
06. Hey Nas (Feat. Claudette Ortiz & Kelis) - nie mam zdania
07. I Can - znowu pierdolenie głupot o murzynach w Afryce, ostatnia zwrotka zażenowanko, do tego ten bit, te dzieci, ten beethoven, corny w chuj
08. Book Of Rhymes - nie podoba mi się zbytnio ten pomysł kartkowania jakichś kaszanów, odrzutów, bit spoko
09. Thugz Mansion (N.Y.) (Feat. 2Pac & J. Phoenix) - wyławanie vocali tupacali z jezior potrwa jeszcze niejeden sezon, ile można te smuty międlić
10. Mastermind - spoko
11. Warrior Song (Feat. Alicia Keys) - spoko
12. Revolutionary Warfare (Feat. Lake) - nie pamiętam po tytule
13. Dance - spoko, ale i tak wolę:
14. Heaven (Feat. Jully Black) - zajebiste