
Młody policjant „Majami” zaczyna rozpracowywać bandę gangsterów – grupę mokotowską, gang porywaczy i „obcinaczy palców”. Łączy siły z funkcjonariuszami Komendy Stołecznej Policji, by pokonać najsilniejszą organizację przestępczą w Polsce.
Czad Stramowski, konfident Oświeciński, oświecona działaczka Ostaszewska i Pan Grabowski. Palce lizać
Dodano po 2 dniach 20 godzinach 32 minutach 44 sekundach:
Próbowałem obejrzeć film 'Pitbull. Nowe porządki', nawet biorąc pod uwagę, że nie jest to kontynuacja kultowego serialu z lat 2005-08, tylko coś nowego i nie dałem rady.
1) Na plakacie wśród głównych postaci pojawił się Igor i Barszczyk, których w tym filmie można uraczyć jedynie w epizodalnych, nawet nic nie znaczących momentach. Wygląda jakby ktoś dokleił ich totalnie na siłę. Jedynie Gebels ma kilka większych scen, ale całościowo widać, że Krzemieniecki vel Vega postanowił żerować na fanach serialu, którzy zostali jednak oszukani.
2) W drugiej scenie filmu możemy oglądać soft-porno w wykonaniu Anny Muchy i Piotra Stramowskiego (policjant Majami), które po prostu żenuje i chyba było to nakręcone totalnie pod gimbazę. Przecież lepsze produkcje można obejrzeć za darmo w internecie na stronach porno, a gdyby ktoś chciał to sobie to zrobi w domu. Nie wiem po co ta wklejka w tym filmie, skoro Mucha nawet urodziwa nie jest? Naturszczanka bez talentu.
3) Piotr Stramowski w roli policjanta Majamiego jest strasznie sztuczny, drewniany i nie ma jakiejkolwiek charyzmy, jak to miało miejsce w postaci Despera granego przez Marcina Dorocińskiego. W ogóle nie pasuje do tej roli, to była totalna pomyłka, ale pewnie ze względu na niewyżyte nastolatki i nieco starsze babki Krzemieniecki wstawił takiego chada. Po seansie wiele panienek mówiło jaki to piękny, seksowny aktor.
4) Wrzucenie do tej produkcji Maji Ostaszewskiej jako przygłupiej blachary lecącej na policjanta, Agnieszki Dygant jako prostytutki, a Krzysztofa Czeczota (wygląda jak mężczyzna po operacji zmiany płci) jako gangstera Zupy woła o pomstę do nieba. Chyba już gorzej się nie dało. Totalnie tego nie kupuję, tragi-kurwa-komedia. Przemilczę też Tomasza Oświecińskiego, bo to memiczne drewno, które miało być śmiesznym zapychaczem.
5) Bogusław Linda to najlepszy aktor z całego filmu, ale wyszła mu autoparodia samego siebie z lat 90. Gdyby filmem zajmował się ktoś inny, znacznie bardziej profesjonalny i zostawił Bogusia, dodając własną sprawdzoną obsadę, byłoby znakomicie.
Tak to dam 3/10 ze względu na Lindę i parę śmiesznych scenek. Już nie wspomnę, że film się ciągnie niemiłosiernie długo. Typowy veganizm lecący na sentymentach z dawnych lat.

