Płyta jest według mnie bardzo dobrze wyważona. Mocne Golden Gate, gdzie cytat "Nie wiem ilu takich jest jak ja, naraz cudem i dziwolągiem" określa według mnie tę płytę. Podoba mi się, że Zeus idealnie łączy kawałki z zabarwieniem pozytywnymi i świadomościowe z cięższymi brzmieniami (Re-fluksje, co za flow i technika, tylko chyba Mes mógłby konkurować z Zeusem, zmiana tonu głosu, barwy, wyważone przerwy. Sam koncept kawałka (dialog) też ciekawy i Klonowsky dał mroczny bit fortecę, a Zeus po nim lata jak chce i tworzy. Skojarzyło mi się z Zeus - Jak mogłeś (Supełek z pętelką) klimatem ten kawałek, motyw z głosami i lekką psychodelą). Panoptykon też super klimat, ogólnie mógłbym większość kawałków wymienić bo każdy ma to coś co mnie przyciąga
Co jest plusem tego LP, że Zeus opowiada swoją historię i jak widzi świat, ale nikogo nie namawia tylko pokazuje swój pogląd i każdy może z tego zabrać tylko tyle ile chce. Rozlicza się z przeszłością, opowiada o teraźniejszości. Takie coś lubię i czuć w tym autentyzm. Bardzo dobre single, ale cała płyta jest spójna i bez kawałka do skipowania. No i Outro o Buddzie, jest idealnym zwieńczeniem całości.
Płyta to połączenie różnych poprzednich (Jest super, trochę Jak Mogłeś, To pomyłka) co jest według mnie idealnym zabiegiem. Można jednak zrobić płytę dla dorosłych słuchaczy, bawić się muzyką - bo czuć, że Zeus nie stawia sobie ograniczneń i jak czuje tak tworzy. Zrobił płytę dojrzałą, jednocześnie bawiąc się konwencją (i nie odlecieć przy tym i zanudzić albo odstraszyć słuchacza) - Panowie Kękę i VNM patrzcie jak można to zrobić! Przez co pewnie ta płyta nie odniesie wielkiego sukcesu, bo nie ma skrrrt i kodeiny. Ale bez przypału można to komuś dorosłemu puścić bez zażenowania i powiedzieć: to jest rap. A to rzadkość w dzisiejszych czasach.




