"Thomas Vinterberg nazywa swój najnowszy film – przebój festiwali w Cannes, Toronto i San Sebastián – pochwałą życia, a nie picia. Tylko czy umiemy jeszcze przeżywać stany upojenia bez procentów? W postać głównego bohatera, Martina, wcielił się z godną podziwu wrażliwością, charyzmą i empatią Mads Mikkelsen – i jest to bez wątpienia jeden z najlepszych występów w jego karierze. Martin to nauczyciel historii, mąż i ojciec dwojga dzieci, a przede wszystkim mężczyzna na skraju załamania nerwowego. Jedynym lekarstwem na kryzys wieku średniego, wypalenie zawodowe i problemy w związku staje się dla niego alkohol. Bierze bowiem udział w kumpelskim eksperymencie – czterej nauczyciele sprawdzają na sobie teorię, że człowiek jakoby urodził się z niedostatkiem alkoholu w organizmie, który stale trzeba uzupełniać. I tym sposobem klasyczny psychologiczny dramat płynnie przechodzi w komedię, która zatacza się nieuchronnie w stronę tragicznego kaca. W tym koktajlu smutku, śmiechu i nostalgii za utraconą joie de vivre najmniej chodzi jednak o pijaństwo, a najbardziej o bliskość, której mężczyźni nie umieją wziąć ani dać, więc jej unikają – jakby była bezalkoholowym Kamikadze." -Małgorzata Sadowska, KNH
--
co sądzi slizgawka? bez nudnego moralizatorstwa, świetnie zagrane, Mads wiadomo, z bardzo ładną sceną końcową zapadającą w pamięć. niektórzy mogą zarzucić, że ten -ważny- temat został ledwie dotknięty, efekty pokaze na szybko i bez większej analizy, ale może to jest właśnie zaletą tego filmu. ja tam jak najbardziej polecam
xou pisze: ↑02 lut 2021, 13:04
niektórzy mogą zarzucić, że ten -ważny- temat został ledwie dotknięty, efekty pokaze na szybko i bez większej analizy, ale może to jest właśnie zaletą tego filmu. ja tam jak najbardziej polecam
Dokładnie to bym zarzucił. Podobało mi się, ale jestem daleki od zachwytu. Takie 7/10.
Ona mnie pyta skąd woń tej esencji
To zbita kula spod kutasencji
pesymistycznie. była pod koniec scena zawahania, czy powinni się napić, czy nie, i ulegli. a rzecz jest raczej jasna, że jak miałes problem z alkoholem, to nie wracasz do niego nigdy. w dodatku mads miał przecież dobry powód do radosci (żona) i nie musial sobie podbijać humoru alkoholem, ale pił dalej. można jeszcze rozkminiać, że wybrał spontaniczne życie młodocianego staruszka kochającego alko od nudnego zycia z żoną i z gówniakami
ale ostatnią scenę "tańca" uwielbiam, bo można na to patrzeć jak na zajebiste ruchy przystojnego typka albo żenujące fikołki dorosłego wśród młodzieży. albo tak i tak xD
Kurde fajnie, że ten temat powstał, bo tak to na pewno bym nie sprawdził. Podobnie jak @up - bardzo mi się podobał, nie zmienił za bardzo mojego stosunku do alkoholu. To laurka dla faktycznego przeżywania swojego życia i pasuje mi to do tego filmu mocno.
Ostatnio zmieniony 11 lut 2021, 11:59 przez Jiigsi, łącznie zmieniany 1 raz.
Chodziło mi głównie o scenę tańca i ja ją odbieram pozytywnie, bo i głównym przesłaniem filmu jest chyba to że alkohol w małych ilościach ma jak najbardziej pozytywne oddziaływanie na ludzką psychikę - polepsza nastrój, spontaniczność, empatię itp. Bohaterowie nie władowali się w nałóg i picie na umór powoli i nieświadomie, tylko dlatego że celowo "przeprowadzali eksperyment".
Wracając do sceny tańca - ja to widzę tak że Mads nie wraca z podkulonym ogonem do zdradzieckiej żony zaraz po tym jak otrzymuje od niej wiadomość, tylko przez chwilę skupia się na sobie, odwala swój dziki, spontaniczny taniec przy akompaniamencie jednego (dwóch?) browarków. A zatem cała przygoda odmieniła go na plus w stosunku do tego wypalonego, zdziadziałego belfra którym był na początku filmu.
Brazilian rush hour commuters
Sold out organic kombucha
TSMC bottleneck futures
Very expensive computers
odpowiadam po kilku miesiącach, ale @Luxair Spoiler
to wszystko ma sens, ale skoro "cała przygoda odmieniła go na plus w stosunku do tego wypalonego, zdziadziałego belfra którym był na początku filmu" to co pozostaje madsowi? chodzenie z piersiówką 24/7 czy rzucenie alko i powrót do bycia dziadem? a końcową scenę obejrzałem z 10 razy i coraz bardziej wygląda to mi to na żenujące fikołki dorosłego faceta wśród młodzieży uchachanej z tańczącego nauczycielka. intepretacja zakończenie na pewno mocno zależy od własnych doświadczeń z alko ;>
a filmowi gratuluję Oscara i polecam i zachęcam i ten tego
Ostatnia scena jedna z lepszych jakie wiedziałem, po całym filmie, który raczej rozczarował, była kołem ratunkowym i mocno podbiła ocenę. Dzięki niej spojrzałem na film z trochę innej perspektywy. Gdy życie pędzi, a w głowie masz wielki kocioł gotujących się pozytywnych i negatywnych emocji i nagle dostajesz kolejną bombę na banię (sms od żony), to właśnie to robisz - odpierdalasz taniec życia z piwkiem w ręku, bo tego już za wiele i potrzebujesz tej chwili resetu, gdy absurdalność twojej egzystencji przekracza normy, które jest w stanie ogarnąć głowa.
Krynew pisze: ↑20 kwie 2021, 14:15No z pewnością po 2 dniach porzuca projekt, który był planowany latami xD