edit: po czasie album jest w porządku, ale ten zachowawczy alchemist nijak ma się do bitow augusta fanona czy elucida, troche to boli mnie
no przesyt mam juz tym chlopem ewidentnie
Ostatnio zmieniony 17 lis 2021, 15:11 przez sebring, łącznie zmieniany 2 razy.
mocny ten materiał w chuj, nie wiem jak w porównaniu do poprzednich ich materiałów, bo nie miałem jeszcze okazji zeby się zagłębić (sprawdzałem tylko rzeczy od woodsa), ale Elucid tutaj się grubo odpalił
w końcu odsłuchałem całość
ta płyta ma taki klimacik, że nie potrafię tego porównać do czegokolwiek co wyszło na przestrzeni ostatnich paru lat(jak ktoś potrafi to chętnie posłucham jakichś propozycji podobnych klimatów). co tu zrobił alchemist to nie mam pytań. wciąż ciężko mi uwierzyć, że to ten sam gość którego produkcji 10 lat temu słuchałem na solówce evidence'a. billy i elucid pięknie uzupełniają te bity i razem tworzy się przecudowny popieprzony miniwszechświat. choć nie wiem czy to kwestia tego, że przesłuchałem tylko raz(poza niektórymi numerami które zapętlałem kilkukrotnie) i bez geniusa, czy bardziej tego że produkcyjnie to jest taka miazga, ale nie pamiętam zbytnio o czym w ogóle chłopaki rapowali. tak czy inaczej póki co top tego roku
a w ogóle ciekawostka, earl sweatshirt oprócz bycia na ficzuringu w utworze nr 9, współprodukował z alchemistem utwór nr 6