
Bez wątpienia jeden z najlepszych debiutów w historii muzyki gitarowej i ogólnie. Czadersko energiczny rock w popowej ramie z psychodeliczno-funkowym ornamentem, wspólnym mianownikiem utworów zawartych na tym krążku to bez wątpienia chwytliwa melodia. Przy produkcji palce maczał Peter Hook, dlatego płyta jest tak intensywna i klarowna. Kilka dni temu minęły 32 lata od wydania albumu, ale do dziś materiał na niej jest świeży,
numer otwierający mógłby równie dobrze wyjść dzisiaj i zaskoczyć listy przebojów.






