W latach 90 był jednym z najgrzeczniejszych polskich raperów, który trzymał się z daleka sceny. W swoich utworach krytykował narkotyki, brutalną przemoc, przygodny seks i kult pieniądza. Nawijał, że trzeba zawsze być sobą i trzymać się razem w ekipie - Los Vatos Locos... Łączył też świat bajek z rapem nagrywając kilka wersji 'Baltazara' - nieźle mu to wychodziło. Mega grzeczny i ułożony raper z dobrym przekazem dla młodych. Czego tu chcieć więcej? Stanął wtedy również w obronie Liroya i jednym z utworów skrytykował Faziego i Peję za dawanie złego przykładu młodzieży. No dobra - tak było. Gdzieś do 1999 roku... Wydany w 2002 roku jego album 'Vatos Locos Klan' pokazał jednak jego inne oblicze - brutalne, bezkompromisowe, hardkorowe i wulgarne. W utworach aż się kipi od przemocy, brudnego seksu, narkotyków i nieustannego melanżu. Ciekawe jest to, że tu już jest Karramba o 180 stopni inny niż znany z wcześniejszych wydawnictw. I tu zachodzi pytanie - czy on aż tak bardzo się zmienił czy ten jego rap z lat 90 był udawany i nawijany na zamówienie, by się to dobrze sprzedało? Odpowiedzi nie dostajemy w 2002 roku, ale na podstawie wywiadu, którego udzielił Kryminalnej Polsce w 2017 roku możemy stwierdzić, że było to zwykłe nagrywanie pod publikę. Bowiem Karramba chwali się znajomością z polskim półświatkiem, mówi o akcjach z przestępcami i to wszystko miało miejsce w latach 90. Jak można połączyć współpracę z dilerami i nawijanie o zgubności narkotyków? Przecież tego się nie da. Wydany w 2018 album 'Kryminalna Polska' również gloryfikuje półświatek z lat 90. Więc jasno to pokazuje, że to jak Karramba wtedy żył, a to jak rapował to były kompletnie dwie inne sprawy. Dodajmy do tego, że fundatotorem jego nagrywek był Misiek z Nadarzyna, czyli osoba trudniąca się narkotykami i praniem brudnych pieniędzy. Właśnie inwestowaniem w Karrambę i w program Dance World pieniądze nagle stawały się czyste. A dzieciaki, którzy wtedy go słuchali dostawali zwykły farmazon, dzięki któremu rósł biznes Karramby i Miśka z Nadarzyna. Bo przecież taki lajtowy rap sprzedawał się wówczas znakomicie i był alternatywą dla tego rzekomo brudnego.
Historia przyznaje rację tym, którzy nigdy Karramby nie traktowali na poważnie i już w latach 90 podważali jego autentyczność i brak jakiegolwiek związku z polskim rapem.
P.S. 1: wszędzie chwali się tym swoim albumem 'cham się topi' jego super rapowej grupy Brooklyn, że to mega niedostępny unikat i jedna z pierwszych polskich rapowych produkcji. A ja zapytam: jaki wpływ na rozwój rapu w Polsce miała ta produkcja? ŻADEN! To tylko zwykła lokalna ciekawostka, która ukazała się w małym nakładzie znana głównie po jego dawnych znajomych, których i tak dawno potracił. I skoro to jest takie super zajebiste i dużo warte to dlaczego nie wydał do tej pory żadnego wznowienia? Ja wiem... bo nikogo to we większości nie interesuje.
P.S. 2: 'Vatos Locos Klan' też jest śmieszne - w utworze 'Po pierwsze' nawijka, że "bierze kokę, rucha zajebiste dupy", by następnie składać muzyczny hołd żonie i dziecku w 'Mój własny raj'.
To tylko moja opinia i przemyślenia. Mogą Państwo mieć całkiem inne zdanie



