Jedyną zaletą reedycji był naprawdę fajny bonus track "Porywacze zapalniczek" (który w wyniku pomyłki wleciał na początek płyty). Bardzo chętnie bym powinął jakąś drugą reedycję, ale chyba nie ma szans, żeby takowa kiedyś wyszła.
Ja się szczęśliwie jeszcze załapałem pare lat temu na pierwszą edycję za ciut ponad stówkę na Allegro, to jest jedna z moich najulubieńszych płyt ever. Jak bardzo się ona NIE zestarzała, zarówno pod względem tekstów jak i bitów, jest godne podziwu.
no w sumie tak, w tamtych czasach było to znośne. fokus zdaje się zrobił nawet bit do ja to ja 2, którym się jaralem wtedy. ale AiO to jakaś komedia, ja takie "bity" robiłem, jak miałem 13 lat i zaczynałem przygodę z produkcją
no tak, zgodziłem się, że w tamtych czasach fokus nie robił złych rzeczy, a akurat na pijanych dobrze się to komponowało w całość. przyjebałem się tylko do alfy i omegi, bo dozgonna beja z tej płyty
kurwa przez ten temat nie mogę się teraz oderwać od Pijanych i Ego, leci mi na ripicie od jakichś dwóch godzin. przeniosłem się właśnie do dzieciństwa i mam wyjebane, niech se to płynie
Podbijam temat, bo dzisiaj, myśląc o typowo marynistycznych kawałkach i filmach mój tok myślenia poszedł z Highwayman Johnnyego Casha, przez Latającego Holendra Kultu do Latającego Holenda Pokahontaz.
I tak oto przypomniał mi się ten album. Taki trochę osobisty mój klasyk, a daję głowę, że sam o nim kompletnie zapomniałem na kilka, może kilkanaście lat. Jak to wyszło to ostro to katowałem.
I tak sobie myślę, że to klasyka, chyba nawet taki praszczur polskiego eksperymentalnego hip-hopu (no wyłączając debiut Kalibra). Można powiedzieć, że wyprzedził swe czasy, mocno abstrakcyjna, oderwana od osiedlowych klimatów, bardziej taka przygodowo-podróżnicza, opisująca podróż po zakamarkach ludzkiego umysłu, wyobraźni i marzeń. Do tego elektroniczne bity trochę jakby stanowiły jakąś kanwę dla dzisiejszych Pro8l3mów czy innych Jetlagzów. Dobrze się słucha do dzisiaj.
kuurwa nie spodziewalem sie takich propsow tutaj, jak bylem malym bobo w gimnazjum ostro dojezdzany byl ten material przez dlugie miesiące, a Labirynt wieczorami wchodzil jak zloto. latajacy holender tak jak kolega wyżej topka numerow plhh dla mnie i osobny props dla Porywaczy Zapalniczek z reedycji, bujalo jak malo co w tamtych czasach
muszę kupić sobie buty do biegania
to nie wystarczy, buty do zapierdalania