361 numerek. Piękne jest to wydanie.
Zacznę od tego, że preorder dotarł do mnie już w piątek czyli tak jak miał, ale niestety nie dostałem o tym informacji od DHL'u i zobaczyłem tę informację dopiero wczoraj, a dzisiaj dostałem sms-a, że paczka czeka na odbiór, a co gorsze zostało zmienione miejsce doręczenia i zamiast przyjść mi praktycznie pod sam dom to przyszło do bazy, która jest na drugim końcu mojego miasta, pewnie gdybym się uparł to dałoby się to załatwić, ale mniejsza. Zrobiłem sobie dzisiaj trip, jestem padnięty, ale za to płyta dostała małej historii i poleciał sobie odsłuch na czillku.
ale dość już o tym i trzeba coś powiedzieć o samym albumie, który jest ogromnie energiczny, przez sam wokal jak i genialne, zróżnicowane beaty. Choć Plastelina miała swój urok i również jest świetnym/świeżym materiałem to najnowsze dzieło Lordofon jest niesamowitym skokiem poziomu i jestem pod wrażeniem jak szybko można poczynić taki progres.
Figaro, ZOO, Opener, Houdini, Lato, Adios to super traczki, a całość trzyma wysoki poziom i nie mam ochoty skipować żadnego kawałka.
Jeśli łączysz zróżnicowane i energiczne brzmienie to nie może się nie udać i wychodzi taki świetny materiał jak w tym przypadku. Czekam na dalsze ruchy i kibicuję.