Conway the Machine - From King to a GOD (2020)
Re: Conway the Machine - From King to a GOD (2020)
Kurwa, gdzie jest „No One Mourns the Wicked”? wyjebał ten album z platform. Chciałem se posłuchać. 
Re: Conway the Machine - From King to a GOD (2020)
@instinkt Ok, na spotify jest, ale na japku nie ma
Niedostępne w rejonie
Bardzo solidny materiał.
Na razie się osłuchuję, ale bitowo jest przekozacko.
EDIT: Dobra, materiał powrócił.
Bardzo solidny materiał.
EDIT: Dobra, materiał powrócił.
Ostatnio zmieniony 13 wrz 2020, 13:35 przez Finn, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Conway the Machine - From King to a GOD (2020)
nie no nawet te stricte griseldowe bity jednak robią robotę.Dill pisze: ↑11 wrz 2020, 14:42 Fajna płyta, ale część bitów Daringera i jeden od Beat Butcha trochę przewidywalne. Liczę, że na płycie tego pierwszego z Meyhemem będzie bardziej różnorodnie. Bardzo fajnie wyszło "Juvenile Hell", takie surowe, ale bębny robią robotę. Super też kawałek na produkcji Sermona I Rockwildera. Zaskoczył Preemo w "Nothin Less", które brzmi jak nie Preemo. Koniec końców od stricte griseldowych kawałków oczekiwałbym czegoś więcej, bo np. na solówce Benny'ego, w większości robionej przecież przez Daringera, było bardzo ciekawie. Ogólnie jednak na plus.
Re: Conway the Machine - From King to a GOD (2020)
bardzo dobry materiał, zresztą jak wszystko od Griseldów (no może oprócz The Price of Tea in China)
- przedszkolanek
- Posty: 19791
- Rejestracja: 21 kwie 2019, 21:29
Re: Conway the Machine - From King to a GOD (2020)
czyli tak jak myślałem, odświeżenie zestawu producentów i od razu wyszło ożywczo
dzięki pan mod
dzięki pan mod
Re: Conway the Machine - From King to a GOD (2020)
nie tylko odświeżenie co wyjście z tej dotychczasowej strefy komfortu. bardzo taka uniwersalność gra conwayowi na rękę
imo najlepszy projekt z gryzeldy od dawna
więcej od mnie na SZRP
imo najlepszy projekt z gryzeldy od dawna
więcej od mnie na SZRP
Re: Conway the Machine - From King to a GOD (2020)
jeśli nie zobaczę tej płyty w top 3 tegorocznych ślizgawkerów to usuwam konto*
żadnej płyty w tym roku z gatunku rap nie słuchało mi się tak zajebiście. podchodziłem do tego materiału bez najmniejszych oczekiwań, zwłaszcza biorąc pod uwagę że to już trzecia rzecz od conwaya w tym roku, a tu się okazało że mam do czynienia z życiówką typa.
wszystko tutaj śmiga jak należy, maszyna zapodaje świetne linijki(jeszcze lepsze chyba niż zazwyczaj) ze świetną charyzmą, na świetnych bitach.
z początku myślałem, że utwór na bicie pana murdy będzie jedynym mankamentem tego projektu ale okazało się że i ten numer wchodzi pięknie.
jezu, logowałem się z myślą że napiszę elaborat na pół strony o tym jaki ten album jest cudowny i co mi się w nim podoba z konkretnymi szczególikami ale chyba zamiast tego wolę zarzucić kolejny odsłuch na słuchawki.
JARANKO
*żartowałem
żadnej płyty w tym roku z gatunku rap nie słuchało mi się tak zajebiście. podchodziłem do tego materiału bez najmniejszych oczekiwań, zwłaszcza biorąc pod uwagę że to już trzecia rzecz od conwaya w tym roku, a tu się okazało że mam do czynienia z życiówką typa.
wszystko tutaj śmiga jak należy, maszyna zapodaje świetne linijki(jeszcze lepsze chyba niż zazwyczaj) ze świetną charyzmą, na świetnych bitach.
z początku myślałem, że utwór na bicie pana murdy będzie jedynym mankamentem tego projektu ale okazało się że i ten numer wchodzi pięknie.
jezu, logowałem się z myślą że napiszę elaborat na pół strony o tym jaki ten album jest cudowny i co mi się w nim podoba z konkretnymi szczególikami ale chyba zamiast tego wolę zarzucić kolejny odsłuch na słuchawki.
JARANKO
*żartowałem
Re: Conway the Machine - From King to a GOD (2020)
conway to najlepszy raper teraz, change my mind. poza skitami shaya album bez skipów. w głowie się nie mieści jak przy takiej częstotliwości wydawnictw i po takim przemocnym no one mourns the wicked można jeszcze dojebać coś takiego. byłem trochę zaniepokojony, że la machina się wyjebie na twarz przy próbie wyjścia ze strefy komfortu i chuj mi w dupę za zwątpienie.
Re: Conway the Machine - From King to a GOD (2020)
ja tylko wpadam powiedzieć, że @up @2up 3@up itp itd, zajebista płytka. Trochę zwlekałem z posłuchaniem, bo myślałem, że typowa griselda (której trochę tu jest i też w sumie wyszło fajnie), a tutaj dużo niespodzianek. Seen Everything But Jesus 
Re: Conway the Machine - From King to a GOD (2020)
6.9 na pitchforku. Sie nie znajo.
Re: Conway the Machine - From King to a GOD (2020)
pitchfork już od dawna się nie zna na niczym po chuj wgl ich przywoływać gdziekolwiek
5.2 dla Big Seana to jeszcze 3x większa beka - tym bardziej patrząc na średnią ocen jaką oni tam stosują czyli od 6 do 8
Dodano po 23 godzinach 41 minutach 37 sekundach:
5.2 dla Big Seana to jeszcze 3x większa beka - tym bardziej patrząc na średnią ocen jaką oni tam stosują czyli od 6 do 8
Dodano po 23 godzinach 41 minutach 37 sekundach:
Re: Conway the Machine - From King to a GOD (2020)
Usunięto
Ostatnio zmieniony 25 lut 2023, 21:22 przez TheD, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Conway the Machine - From King to a GOD (2020)
mnie nie porwał, ale to chyba dlatego, że już tyle rzeczy w ostatnich miesiącach z tego obozu powychodziło, że trochę mi się zaczyna zlewać wszystko i trochę już nie ma elementu zaskoczenia. ta płyta oczywiście jest dobra, ale z tego roku wolę jednak bardziej różnorodne w moim odczuciu, ciekawsze brzmieniowo, troszkę lżejsze i z lepszymi gościnkami Pray For Paris od Gunna. choć barsy Conway daje tu zajebiste, trzeba przyznać. jeszcze wrócę na pewno do tego projektu, na razie sobie robię mały odpoczynek od Griseldziarzy.
edit: no ale Dough & Damani potężna kawalina.
edit: no ale Dough & Damani potężna kawalina.
Re: Conway the Machine - From King to a GOD (2020)
Zaskoczył mnie tym materiałem, jest inaczej niż na poprzednich projektach, ale czy lepiej? Z jednej strony mamy okropne próby śpiewania przez Conway'a (naprawdę, nie powinien tego robić) czy paskudny refren Dej Loaf, a z drugiej strony featy jak w "Juvenile Hell" czy Method Man'a. Bardziej podobają mi się te minialbumy przed tą płytą. Props i tak za rzeczywiście zróżnicowane rzeczy, bo każdy z wydanych przez niego albumów brzmi inaczej. Może po prostu Griselda zaczyna mi się nudzić i dlatego nie umiem się tym zajarać jakoś bardziej
Jest dobrze, ale nie rozpierdoliło mnie tak jak tutaj niektórych.
Re: Conway the Machine - From King to a GOD (2020)
Zajebisty materiał. Wyżej z tego roku stawiam ten z Alchemistem i potem projekt z Big Ghostem.
Brakuje mi tu brudu w brzmieniu. Esencji boombapu z której Griselda sie wywodzi. Chcieli zaskoczyć. Nagrać Griselde inaczej i za to mają u mnie szacunek. Słuchają fanów. Ja szczerze powiedziawszy sie jeszcze tym starym brzmieniem nie przejadłem. Może intensywność wydawnictw w tym roku nie pozwoliła im tego jakoś dopracować na etapie nagrywania i doboru bitów. Alchemist w tym roku ma mega run, to na LULU było widać. Nie wiem.
Brakuje mi tu brudu w brzmieniu. Esencji boombapu z której Griselda sie wywodzi. Chcieli zaskoczyć. Nagrać Griselde inaczej i za to mają u mnie szacunek. Słuchają fanów. Ja szczerze powiedziawszy sie jeszcze tym starym brzmieniem nie przejadłem. Może intensywność wydawnictw w tym roku nie pozwoliła im tego jakoś dopracować na etapie nagrywania i doboru bitów. Alchemist w tym roku ma mega run, to na LULU było widać. Nie wiem.
Re: Conway the Machine - From King to a GOD (2020)
no jednak wróciłem sobie dzisiaj, bo jakoś tak dobrze mi się słucha tych cięższych rapsów w te ponure dni. muszę przyznać, że zdecydowanie lepiej weszło niż przy pierwszych odsłuchach. gospodarz w bardzo dobrej formie, świetne gierki słowne, wielokrotne, ewidentnie zyskuje coraz większą lekkość w składaniu i co ważne, w większości nadal są to jakościowe wersy. lubię jak wciela się w obserwatora społecznego i potrafi wbić konkretną szpilę w system, tak jak np. w jednym z mocniejszych na płycie Front Lines (druga zwrotka miażdży!), mniej lubię jak uderza we wzniosłe tony i wywyższa bozię, jak w Fear of God choćby, który jest dla mnie jedynym trackiem do wyjebania, ale przede wszystkim ze względu na okropny wokal Dej Loaf. no może jeszcze nieco nudnawy w formie Jesus Khrysis, który zawsze skipuję. poza tym naprawdę bardzo spoko, a takie numery jak wspomniane Front Lines, Dough & Damani, Spurs 3 (ależ oni jadą w tej kawalinie), czy Forever Droppin Tears (bit!!!), to będzie moja tegoroczna topka numerów z obozu Griseldy.
Re: Conway the Machine - From King to a GOD (2020)
https://www.instagram.com/p/CHQZsgphTKj/ pisze:FKTG Deluxe otw we Fuckin the streets up some more real soon! Forever droppin tears video directed by @chopnshoot otw!!
nudne strasznie te griseldowe teledyski ostatnimi czasy, no ale wyszło to linkuje
Dodano po 7 godzinach 9 minutach 37 sekundach:
6 nowych traczków ma być, podobno 11 grudnia
Re: Conway the Machine - From King to a GOD (2020)
Życiówka Cona, to nie jest, ale bardzo miło słyszeć próby odświeżenia formuły szczególnie, że brzmią one naturalnie i na miejscu. Dobry album. Poza fatalnym Anza, bo jest to zwyczajnie kiepski beat Murdy odbijając od tego czy tam pasuje czy nie. Na wyróżnienie zasługuje Armani, do tej pory zepsuła każdy numer, w którym się pojawiła, a słyszałem wszystkie. Typiara jest fatalna.








