[film] Tenet
Moderatorzy: gogi, con shonery
[film] Tenet
Łeb kwadratowy po obejrzeniu xd
- qualite_de_schizoide
- Posty: 1862
- Rejestracja: 30 cze 2019, 17:19
Re: [film] Tenet
powiem tak będąc już po seansie: tęga rozkmina (chcieli sentina wyjebać na kasę - sory to z przyzwyczajenia)
chuj mnie boli co se napiszesz na forze
Re: [film] Tenet
Sala kinowa prawie pusta, dziwne uczucie.
Super film akcji, bawiłem się doskonale, z chęcią jeszcze raz obejrzę aby podziwiać wizualne smaczki i rozkminić kilka rzeczy. Robert Pattison najlepszy (i najważniejszy
), reszta nieco blada, główny bohater przeciętny, szkoda. Ale jako film akcji i wariacja ala Bond / Mission Impossible świetny.
Super film akcji, bawiłem się doskonale, z chęcią jeszcze raz obejrzę aby podziwiać wizualne smaczki i rozkminić kilka rzeczy. Robert Pattison najlepszy (i najważniejszy
Re: [film] Tenet
Też byłem dzisiaj rano... jakieś 6 osób na sali (i o to nam chodziło).
Ogólnie film mi się podobał, choć muszę go zobaczyć drugi raz żeby sobie wszystko w głowie poukładać i smaczki powyłapywać. Pattinson super, młody Denzel Washington tak sobie (czasem ma wyraz twarzy jakby swoje kwestie recytował bez rozumienia). Blondyna-żyrafa gra tę samą rolę co w Night Manager. Piękne eksplozje i pościgi, zawrotne tempo zdarzeń, choć sama mechanika przemieszczania się w czasie (coś a'la Primer) nie dość jasno wytłumaczona a i sposób w jaki unikają paradoksów czasowych niezbyt przekonujący.
Aha, dźwięk chyba outsource'owano do Polski, bo jest głośno aż bębenki pękają a dialogów momentami nie można zrozumieć.
Ogólnie film mi się podobał, choć muszę go zobaczyć drugi raz żeby sobie wszystko w głowie poukładać i smaczki powyłapywać. Pattinson super, młody Denzel Washington tak sobie (czasem ma wyraz twarzy jakby swoje kwestie recytował bez rozumienia). Blondyna-żyrafa gra tę samą rolę co w Night Manager. Piękne eksplozje i pościgi, zawrotne tempo zdarzeń, choć sama mechanika przemieszczania się w czasie (coś a'la Primer) nie dość jasno wytłumaczona a i sposób w jaki unikają paradoksów czasowych niezbyt przekonujący.
Aha, dźwięk chyba outsource'owano do Polski, bo jest głośno aż bębenki pękają a dialogów momentami nie można zrozumieć.
Brazilian rush hour commuters
Sold out organic kombucha
TSMC bottleneck futures
Very expensive computers
Sold out organic kombucha
TSMC bottleneck futures
Very expensive computers
-
Johnny
Re: [film] Tenet
Tez dzisiaj byłem, sala w imaksie nie była taka pusta, ale te przerwy ze nie siedzi się fotel w fotel to chyba jedyny plus pandemii.
Co do filmu - jak wyjdzie na blurayku i go jeszcze ze dwa razy obejrzę to może skumam te niuanse różne, bo po tym jednym razie, jakbym miał komuś wytłumaczyć ocb, to bym nie potrafił.
Ale ogólnie Nolan w super formie, muzyka fantastyczna, nie zawiodłem się
Co do filmu - jak wyjdzie na blurayku i go jeszcze ze dwa razy obejrzę to może skumam te niuanse różne, bo po tym jednym razie, jakbym miał komuś wytłumaczyć ocb, to bym nie potrafił.
Ale ogólnie Nolan w super formie, muzyka fantastyczna, nie zawiodłem się
Re: [film] Tenet
Właśnie zastanawiałem się czy z tym dźwiękiem to u mnie w cinema city czy ocb. Momentami to uszy musiałem zatykać.
Spoiler
To co, Pattinson był synem blondyny?
Re: [film] Tenet
Gruba rozkmina w spoilerze choć nie znaczy że mało prawdopodobna. Film zostawia kilka innych rzeczy pod znakiem zapytania
W związku z wartką akcją rzeczy ze spoilera są pewnie do jakiegoś wyjaśnienia po powtórnym seansie. Mam też wrażenie, że kilka rzeczy wycieli, tak jakby mieli wypuścić directors cut w razie porażki finansowej ze względu na COVID.
Film zajebisty, 7/10 to minimum, niestety nie kupuję do końca takiego bujającego się typka jako super szpiega / obrońcy świata. Pattison bardzo dobra rola.
Spoiler
- po co zabrali ciało antagonisty motorówką? ten którego zabiła żyrafa dzwoni do protagonisty podczas finałowej rozpierduchy i tłumaczy czarnemu, że wszystko wie co będzie / było / jest. Czyli jest jeszcze ten drugi antagonista z innej linii czasowej i jeden na drugiego nie może trafić? Przecież typ z taką obstawą nie może całkiem zniknąć.
- jak antagonista wspominał wydobycie ręczne uranu czy czegoś w młodości to pokazane są jakieś kwity. Co to za kwity?
- mam wrażenie, że protagonista w filmie jest pokazany w kilku liniach czasowych. Podczas przekazania telefonu żyrafie to chyba ten z przyszłości
- po seansie wiadomo, że Pattison jest gościem z dalekiej (?) przyszłości (scena z zamówienie coli dietetycznej) - może synem żyrafy a może jakimś naukowcem, przetrwałym w bunkrze po zagładzie, chuj wie
- czy było wyjaśnione jak konkretnie działa maszyna czasu? ile tam dni czy obrotów muszą siedzieć żeby cofnąć się o odpowiedni okres czasu?
- ile tam tych żołnierzy było z przyszłości, jakaś potężna organizacja została wytworzona w przyszłości, ile razy musieli wracać do finałowej bitwy żeby uknuć taki plan? Przecież to materiał na dobry serial
- jaką rolę odgrywała ta hinduska handlarka bronią, skoro wiedziała że ma maszynę do cofania czasu?
- jak antagonista wspominał wydobycie ręczne uranu czy czegoś w młodości to pokazane są jakieś kwity. Co to za kwity?
- mam wrażenie, że protagonista w filmie jest pokazany w kilku liniach czasowych. Podczas przekazania telefonu żyrafie to chyba ten z przyszłości
- po seansie wiadomo, że Pattison jest gościem z dalekiej (?) przyszłości (scena z zamówienie coli dietetycznej) - może synem żyrafy a może jakimś naukowcem, przetrwałym w bunkrze po zagładzie, chuj wie
- czy było wyjaśnione jak konkretnie działa maszyna czasu? ile tam dni czy obrotów muszą siedzieć żeby cofnąć się o odpowiedni okres czasu?
- ile tam tych żołnierzy było z przyszłości, jakaś potężna organizacja została wytworzona w przyszłości, ile razy musieli wracać do finałowej bitwy żeby uknuć taki plan? Przecież to materiał na dobry serial
- jaką rolę odgrywała ta hinduska handlarka bronią, skoro wiedziała że ma maszynę do cofania czasu?
Film zajebisty, 7/10 to minimum, niestety nie kupuję do końca takiego bujającego się typka jako super szpiega / obrońcy świata. Pattison bardzo dobra rola.
Re: [film] Tenet
Jak dla mnie najlepszy Nolan od Incepcji, świetnie zrealizowany blockbuster, Washington spoko, Pattinson jeszcze lepiej, Branagh też ok, a myślałem, że gorzej wypadnie, zwłaszcza, że grał już złego ruska.
@many-s
@many-s
Spoiler
też tak mi się wydaje, że Pattinson to syn tej blondynki, a co do tych kwitów przy wydobyciu uranu to wydaje mi się, że to był jakiś kontrakt/umowa dla antagonisty która by dawała jemu/jego przyszłej firmie wyłączność na wydobywanie uranu? coś takiego. w każdym bądź razie dla mnie ten papier wyglądał na coś w rodzaju kontraktu
- cloud
- chmura
- Posty: 6748
- Rejestracja: 17 kwie 2019, 20:31
- Lokalizacja: lewa strona Odry, to mój rewir bratku
Re: [film] Tenet
mam to samo, ja pierdole co tam się wydarzyło
muszę się z tym przespać i napiszę coś więcej
Re: [film] Tenet
dobry mozgojeb sie zapowiada
Re: [film] Tenet
Z tego co rozumiem,
Spoiler
maszyna obrotowa "odwraca" pasażera, który zaczyna się cofać w czasie (musi wówczas oddychać przez maskę) dopóki znów nie wejdzie do maszyny w przeszłości - wówczas czas znów zaczyna dla niego lecieć normalnie (choć jest klonem oryginału, starszym o czas cofania ale posiadającym wiedzę nt. przyszłych wypadków).
Zastanawiam się czy momenty utraty przytomności przez głównego bohatera (np. po wyrywaniu zębów przy torturach) nie były po prostu zgonami różnych klonów?
Czy istnieją tam równolegle wszechświaty, alternatywne linie czasowe, czy po prostu "what happened, happened" i przeszłości->przyszłości zmieniać nie można, jedynie przekazywać informacje?
Skoro młody Washington był szefem i mózgiem całej operacji, po co sprawdzano jego lojalność?
W jaki sposób Pattinson uratował Washingtona przed zastrzeleniem odwróconym pociskiem w operze na początku?
Zastanawiam się czy momenty utraty przytomności przez głównego bohatera (np. po wyrywaniu zębów przy torturach) nie były po prostu zgonami różnych klonów?
Czy istnieją tam równolegle wszechświaty, alternatywne linie czasowe, czy po prostu "what happened, happened" i przeszłości->przyszłości zmieniać nie można, jedynie przekazywać informacje?
Skoro młody Washington był szefem i mózgiem całej operacji, po co sprawdzano jego lojalność?
W jaki sposób Pattinson uratował Washingtona przed zastrzeleniem odwróconym pociskiem w operze na początku?
Brazilian rush hour commuters
Sold out organic kombucha
TSMC bottleneck futures
Very expensive computers
Sold out organic kombucha
TSMC bottleneck futures
Very expensive computers
- cloud
- chmura
- Posty: 6748
- Rejestracja: 17 kwie 2019, 20:31
- Lokalizacja: lewa strona Odry, to mój rewir bratku
Re: [film] Tenet
Spoiler
faktycznie, tez to rozkminiałem. ogólnie trochę byłem zdziwiony tą sytuacją, bo w jaki niby sposób weryfikowali lojalność Washingtona w trakcie tej akcji? chłop zamierzał się zabić, aby tylko nie strzelić z ucha, a raptem kurwa uratowany w efektowny sposób, gdzie myślę, że z realnego punktu widzenia byłoby to dość ciężkie do zorganizowania
Re: [film] Tenet
Seans Tenet to jest coś w stylu - zabierają cię na małą salkę i ktoś tam wpierdala granat, ty nie wiesz co się dzieje w głowie się kręci a nolan na cyklu metabonalu opowiada ci swoje gnostycko kabalistyczne kminy.
I know you think Obi-Wan gettin' tired now
Don't jump, Anakin, I got the higher ground
Don't jump, Anakin, I got the higher ground
Re: [film] Tenet
fajny pomysł, film niezbyt fajny, 6/10
Re: [film] Tenet
Z jednej strony typowy Nolan - rozpierdol na ekranie i w głowie, świetna muzyka, akcja trzymająca w napięciu i Michael Caine.
Z drugiej - obawiam się, że Nolan zaczyna trochę w tej swojej Nolanowatości się gubić i zapętlać. Akcja gna aż za bardzo, a reżyser nie uważa, że ma obowiązek cokolwiek widzowi tłumaczyć. Albo rzucamy wskazówkami, albo dajemy widzowi choć trochę czasu do namysłu, a tu nie było za bardzo ani jednego, ani drugiego
Na chwilę spuścisz wzrok z ekranu i już nie wiesz, co się dzieje.
Nie jest to druga Incepcja, bo i pomysł moim zdaniem już nie z rodzaju "w sumie jestem w stanie sobie to wyobrazić", tylko totalna fantastyka, ale dalej mimo wszystko dobrze mi się to oglądało. Mimo wszystko jestem w stanie sobie wyobrazić, że ktoś, dla kogo miałby to być pierwszy film od Nolana, zniechęciłby się do reszty jego dzieł.
Oczywiście film pozostawia mnóstwo pytań i na pewno będę musiał go łyknąć jeszcze raz albo dwa, ale to też nie jest niespodzianką
Z drugiej - obawiam się, że Nolan zaczyna trochę w tej swojej Nolanowatości się gubić i zapętlać. Akcja gna aż za bardzo, a reżyser nie uważa, że ma obowiązek cokolwiek widzowi tłumaczyć. Albo rzucamy wskazówkami, albo dajemy widzowi choć trochę czasu do namysłu, a tu nie było za bardzo ani jednego, ani drugiego
Nie jest to druga Incepcja, bo i pomysł moim zdaniem już nie z rodzaju "w sumie jestem w stanie sobie to wyobrazić", tylko totalna fantastyka, ale dalej mimo wszystko dobrze mi się to oglądało. Mimo wszystko jestem w stanie sobie wyobrazić, że ktoś, dla kogo miałby to być pierwszy film od Nolana, zniechęciłby się do reszty jego dzieł.
Oczywiście film pozostawia mnóstwo pytań i na pewno będę musiał go łyknąć jeszcze raz albo dwa, ale to też nie jest niespodzianką
Spoiler
To jest coś, co też mnie zastanawiało - maski nosili tylko podczas akcji, a jak siedzieli sobie i gadali, to nikt już nie dawał o nie jebania. Czy mi coś umknęło (np. jakieś specjalne konstrukcje umożliwiające im oddychanie, albo po prostu czegoś nie ogarnąłem)?Luxair pisze: ↑28 sie 2020, 0:03 maszyna obrotowa "odwraca" pasażera, który zaczyna się cofać w czasie (musi wówczas oddychać przez maskę) dopóki znów nie wejdzie do maszyny w przeszłości - wówczas czas znów zaczyna dla niego lecieć normalnie (choć jest klonem oryginału, starszym o czas cofania ale posiadającym wiedzę nt. przyszłych wypadków).
Kiedyś chyba musiało mieć to miejsce po raz pierwszy. Może pokazali nam tę pierwszą iterację?
Re: [film] Tenet
Ej chyba to zaczynam rozgryzać
Spoiler
Koleś sobie normalnie żyje. Nazwijmy go Ziom A.
1. lutego Ziom A zakłada maskę tlenową, wchodzi do maszyny i zaczyna się cofać w czasie - jest to Ziom B. Z jego perspektywy wygląda jakby wszyscy dookoła cofali się w czasie jak przy rewindowaniu kasety VHS. Pierwszą rzeczą jaką widzi Ziom B po odwróceniu jest oczywiście Ziom A wypluwany tyłem z tej samej maszyny.
Ziom B cofa się, cofa (niczego nowego się nie dowiaduje) i po miesiącu wchodzi znowu do maszyny (nie wiem czy musi to być ta sama maszyna czy może być dowolna). Tak oto 1. stycznia powstaje Ziom C.
Ziom C nie musi nosić maski bo idzie w przód, ale jest starszy o dodatkowe 2 miesiące w stosunku do Zioma A (bo przeszedł luty w te i z powrotem).
Oczywiście pierwszą rzeczą jaką widzi Ziom C wychodząc z maszyny jest wypluwany z niej tyłem Ziom B.
Z punktu widzenia Zioma A, Ziom C po prostu przybywa z przyszłości - z 1. lutego, wraz z odwróconym bliźniakiem (B).
W momencie jak docieramy do 1. lutego, Ziom A znowu wchodzi do maszyny (bo paradygmat mówi że what's happened, happened), a tyłem zasysany do niej jest Ziom B. Natomiast Ziom C do niej nie wchodzi i żyje sobie dalej - od tego momentu nie ma już żadnych współistniejących klonów.
Nie mówimy też o alternatywnych timeline'ach - Ziom A już przy pierwszej iteracji widzi zarówno Zioma B i Zioma C.
Hmmm ale:
- cofanie się ma tylko wpływ na przyszłość (po 1. lutego), a nie na przeszłość/teraźniejszość!? Ponieważ bohater mógł się przyjrzeć styczniowym wydarzeniom 3 razy, z 3 różnych pozycji?
- po kiego grzyba klony tej samej osoby miałyby się ze sobą napierdalać?
- anihilacja nie występuje jak Ziom A dotknie Zioma C, bo nie są w przeciwfazie?
- nie ogarniam w ogóle jak działa mechanika odwróconej broni palnej... jeśli ktoś odwrócony zastrzeli kogoś normalnego ze swojego odwróconego pistoletu, to przecież ten normalny będzie się z biegiem czasu leczył a kula zostanie zassana do lufy?
- jeśli Ziomy działają w tej samej lokalizacji/zasięgu wzroku, to ciężko mówić o wolnej woli, skoro Ziom A będzie widział co za chwilę zrobi jako Ziom B (oczywiście puszczone od tyłu), a Ziom B będzie widział co za chwilę zrobi jako Ziom C (z jego perspektywy, również od tyłu)
1. lutego Ziom A zakłada maskę tlenową, wchodzi do maszyny i zaczyna się cofać w czasie - jest to Ziom B. Z jego perspektywy wygląda jakby wszyscy dookoła cofali się w czasie jak przy rewindowaniu kasety VHS. Pierwszą rzeczą jaką widzi Ziom B po odwróceniu jest oczywiście Ziom A wypluwany tyłem z tej samej maszyny.
Ziom B cofa się, cofa (niczego nowego się nie dowiaduje) i po miesiącu wchodzi znowu do maszyny (nie wiem czy musi to być ta sama maszyna czy może być dowolna). Tak oto 1. stycznia powstaje Ziom C.
Ziom C nie musi nosić maski bo idzie w przód, ale jest starszy o dodatkowe 2 miesiące w stosunku do Zioma A (bo przeszedł luty w te i z powrotem).
Oczywiście pierwszą rzeczą jaką widzi Ziom C wychodząc z maszyny jest wypluwany z niej tyłem Ziom B.
Z punktu widzenia Zioma A, Ziom C po prostu przybywa z przyszłości - z 1. lutego, wraz z odwróconym bliźniakiem (B).
W momencie jak docieramy do 1. lutego, Ziom A znowu wchodzi do maszyny (bo paradygmat mówi że what's happened, happened), a tyłem zasysany do niej jest Ziom B. Natomiast Ziom C do niej nie wchodzi i żyje sobie dalej - od tego momentu nie ma już żadnych współistniejących klonów.
Nie mówimy też o alternatywnych timeline'ach - Ziom A już przy pierwszej iteracji widzi zarówno Zioma B i Zioma C.
Hmmm ale:
- cofanie się ma tylko wpływ na przyszłość (po 1. lutego), a nie na przeszłość/teraźniejszość!? Ponieważ bohater mógł się przyjrzeć styczniowym wydarzeniom 3 razy, z 3 różnych pozycji?
- po kiego grzyba klony tej samej osoby miałyby się ze sobą napierdalać?
- anihilacja nie występuje jak Ziom A dotknie Zioma C, bo nie są w przeciwfazie?
- nie ogarniam w ogóle jak działa mechanika odwróconej broni palnej... jeśli ktoś odwrócony zastrzeli kogoś normalnego ze swojego odwróconego pistoletu, to przecież ten normalny będzie się z biegiem czasu leczył a kula zostanie zassana do lufy?
- jeśli Ziomy działają w tej samej lokalizacji/zasięgu wzroku, to ciężko mówić o wolnej woli, skoro Ziom A będzie widział co za chwilę zrobi jako Ziom B (oczywiście puszczone od tyłu), a Ziom B będzie widział co za chwilę zrobi jako Ziom C (z jego perspektywy, również od tyłu)
Brazilian rush hour commuters
Sold out organic kombucha
TSMC bottleneck futures
Very expensive computers
Sold out organic kombucha
TSMC bottleneck futures
Very expensive computers
Re: [film] Tenet
Spoiler
co do twojego pierwszego hmm:
film zakłada jasno, że cały czas JUŻ SIĘ WYDARZYŁ. Pojęcia przyszłość/teraźniejszość/przeszłość mają znaczenie tylko dla jednostki, bo cała linia czasowa już miała miejsce i nie da się jej zmienić
film zakłada jasno, że cały czas JUŻ SIĘ WYDARZYŁ. Pojęcia przyszłość/teraźniejszość/przeszłość mają znaczenie tylko dla jednostki, bo cała linia czasowa już miała miejsce i nie da się jej zmienić
Re: [film] Tenet
wlasnie film jest zajebisty ze swoja rozkmina bez wskazowek bo kurwa kazdy szary obywatel i obywatel cane tez moze sobie to rozkminiac po swojemu jak my liryksy z muzy erape i kurwa zaleznie od tego czy w twoim zyciu wyjebala bomba jak u talibow i masz wiecej kurwa przezyc doswiadczenia czy moze mniej to rozkminisz to inaczej a wystarczy prosty dobor slow zebys kurwa wyssal z nich glebie jak ze slomki jebanej cole z lodem na seansie filmowym i w glowie mial juz kurwa wizje sytuacji ktore sie wydarzyly w twoim zyciu i wiaza sie z tymi slowami
a kurwa film to sztuka nie i kurwa mozna rozkminiac to po swojemu ale wiadomo specnaz ze w sztuce artystycznej kurwy alternatywki przesadzaja z rozkminami i kurwa maja za czesto jazdy grube rozkminowe na bance ze nikt nie kmini nic i nie wie o ce bletka ale bywa kurwa ze ktos robi cos pojebanego dla beki i rznie glupa ze to nic nie znaczy albo ze znaczy cos innego a jak takie cos sie miesza kurwa z teoriami jebanymi o czasie i kurwa wojna swiatowa to wychodzi kurwa ciezka nadintepretacja bo sa ludzie pokroju kurwa sluchaczy tomka fergusona a ludzie sluchajacy kane westa i huj wie kto ma racje
ktos mial tegi leb jak to skrobal i tyle w temacie bardziej tegi od geja ktory napisal fight club
a kurwa film to sztuka nie i kurwa mozna rozkminiac to po swojemu ale wiadomo specnaz ze w sztuce artystycznej kurwy alternatywki przesadzaja z rozkminami i kurwa maja za czesto jazdy grube rozkminowe na bance ze nikt nie kmini nic i nie wie o ce bletka ale bywa kurwa ze ktos robi cos pojebanego dla beki i rznie glupa ze to nic nie znaczy albo ze znaczy cos innego a jak takie cos sie miesza kurwa z teoriami jebanymi o czasie i kurwa wojna swiatowa to wychodzi kurwa ciezka nadintepretacja bo sa ludzie pokroju kurwa sluchaczy tomka fergusona a ludzie sluchajacy kane westa i huj wie kto ma racje
ktos mial tegi leb jak to skrobal i tyle w temacie bardziej tegi od geja ktory napisal fight club
- checollada
- Posty: 1270
- Rejestracja: 27 kwie 2019, 12:34
Re: [film] Tenet
Na początku filmu ktoś tam mówi do drugiego, żeby nie próbował tego zrozumieć i ja sobie ta radę wziąłem do serca, dlatego mi się bardzo podobał ten film. Najważniejsze, ze fabuła ciagle zmierza do końca dzięki temu nie trzeba sie zbytnio skupiać i ma się wrażenie obejrzenie kompletnego dzieła i fajnie, a zapaleńcy to potem będą oglądać 3 razy i rozkminiać, ale mam wrażenie, ze nie ma po co. Imo film nie tłumaczy zbyt wielu mechanik żeby można było sobie zagadki w głowie rozwiązywać. Dla mnie to produkcja na sobotni wieczór, zapnij pasy, otwórz popcorn i jada.
Re: [film] Tenet
Byłem wczoraj i ogląda się to kozacko, już pierwsza scena zapiera dech w piersiach. Generalnie efekty, choreografia, zdjęcia to sztos. Fabularnie trochę po łebkach, czuć że z tego filmu wyrzucono sporo scen po to by nie trwał 3 godzin. Te relacje między bohaterami są zbyt dynamiczne i naprawdę dużo trzeba sobie w nich dopowiadać. Np. w Incepcji tego nie było, a to przecież film, który koniec końców też jest nastawiony na efekciarstwo.
No ale generalnie zabawa super, jakoś nie mam za dużego parcia, żeby to sobie w głowie poukładać, pewnie z czasem sięgnę po jakąś analizę albo obejrzę drugi raz, ale póki co podchodzę do tego jak kolega wyżej, skoro laska od tej broni, mówi mi, że mam nie próbować zrozumieć to co się będę kłócił?
7/10
No ale generalnie zabawa super, jakoś nie mam za dużego parcia, żeby to sobie w głowie poukładać, pewnie z czasem sięgnę po jakąś analizę albo obejrzę drugi raz, ale póki co podchodzę do tego jak kolega wyżej, skoro laska od tej broni, mówi mi, że mam nie próbować zrozumieć to co się będę kłócił?
7/10









