można posłuchać w tle - ale jest to zdecydowanie zbyt mało angażujący materiał
to kolejny z typków który ewidentnie powinien się trzymać materiałów do 30 minut
no i lyricsy są lazy w chuj, gość się jara grimem to wypadałoby rzucać więcej zapadających w pamięć barsów
podpisuje się pod większością opinii, muzycznie zarówno rapersko jak i przede wszystkim produkcyjnie jest bardzo dobrze, nie ma na naszej scenie takich klimatów, buja świetnie
za to tekstowo to rym dla rymu, czasem strasznie kuje w uszy, wyżej wymienione- plaże Galapagos, Trochę nieziemskie jak Laos lub mój faworyt We śnie przechodzę na BIOS Życie to MS-DOS Czasem żre jak domestos Brakuje pesos, ja kuję je jak Hefajstos, przeszłoby jakby to była takie nowe jwp ad 2020 czy tam house'owa wersja undy to jakieś takie zajawkowe bragga pociągneliby samym unikalnym wajbem i różnorodnością składu ale jako album solowy przynudza, no nie udźwignął całego materiału, mimo wszystko solidne wydawnictwo i dałbym mu naciągane 4
Wrzuciłem do fury ostatnio - idealne na trasę, bity bujają, Miły sobie po nich płynie jak chce, technika zawodnika, wszystko jest pięknie, pod warunkiem że nie analizuje się tekstów, które często są o niczym, a czasem balansują na granicy bezsensowności.
Odpaliłem sobie zabierając się za pracę na rachunkowość i nie mogę wyjść z podziwu jak Miły leci momentami. Faktycznie warstwa tekstowa pozostawia wiele do życzenia ale przecież muzycznie to jest niesamowitym materiał. Kompletnie nie przeszkadza mi produkcja i mógłbym słuchać godzinami takich bitów. W drugiej połowie trochę już przynudza gospodarz ale podkłady ciągną ten materiał. Jakby zrobił z tego epkę to powiedziałbym że fajnie się zapowiada przed debiutem a jak na wejście na legal to jak na razie tylko dobre
Gdybym urodził się gdzieś indziej miałbym szansę...
Jakbyś nie podbił tego tematu to bym nigdy o tym gościu sobie nie przypomniał
Biorę pałe i załatwiam nocą sprawe
kshaq pisze: ↑26 paź 2020, 19:53
Jeżeli te kilka straconych lat było potrzebne, żeby młodzi w tym kraju zaczęli walczyć o swoją wolność, to I ain't even mad.
Słuchałem ze 3-4 razy, nie chce mi się wracać. Słysząc jeden kawałek słyszałeś wszystkie. Totalnie nic ciekawego z tej płyty nie pamiętam, ale słuchało się przyjemnie
Ona mnie pyta skąd woń tej esencji
To zbita kula spod kutasencji
Gdyby tej płycie towarzyszył jakiś większy boom, to spokojnie mogłaby nadać nurt polskiemu rapowi +2020. No ale boomu nie było i zamiast tego drill wchodzi z buta, co w naszym kraju można potraktować uśmiechem politowania.
3 razy przesłuchałem jak wyszła, od tamtej pory nie pomyślałem nawet przez chwilę o tym materiale i nie odpalałem ani 1 kawałka ATZ
Zapamiętałem natomiast to: "kocham nadawać słowom rytm, nawet gdy nie znaczą nic" i uważam, że to powinno widnieć jako główny opis płyty.
straszne nudy
nadal darzę go zaufaniem i szacunkiem (bo umie rapować i nie robi tego co 85% sceny), ale po premierze przeszła mi zupełnie ochota na słuchanie jednego numeru pod innymi tytułami w kółko
nie podoba mi się jeszcze to, że świruje o tym jukeju, o tym że to trzeba wiesz mordko znać, wiedzieć, żeby robić co nie
tym samym do produkcji daje sobie wcisnąć atutowego (wielki props), któremu musi pokazywać o co chodzi w tym brzmieniu
tym samym do produkcji zatrudnia nocnego, który nie ma nic wspólnego z nie-rzemieślniczą elektroniką
tym samym dając stery p.a.f.f.o.w.i. który niech spierdala bo robi jakiś cyrk a nie dobrą muzykę
nie jestem też zwolennikiem raperów, którzy otwarcie deklarują nagrywanie tysięcy traków rocznie, bo może uczy to świetnie składać rymy, pisać barsy, oddychać i nawijać w punkt, ale później przychodzi czas na płytę i płyta jest pozbawiona treści, klamry czy innego spoiwa.
Fajne bity, słaba liryka, dla mnie rap coś powinien przekazywać albo mieć kozackie flow i niechujowe teksty. Bity są super ale zarówno teksty jak i rapowanie to minus tego albumu. Ale i tak lubię typa, on chyba częścią undy jest, nie?
Miły się kuma z ludźmi z Undy melanżowo i nagrywkowo, ale "oficjalnie" do składu raczej nie należy. No i w ogóle To nie jest zwykła ekipa
To monstrualnie skurwysyńsko wielka klika, zmykaj.
Ta płyta jest świeża, nawija też dobra. Tej płyty nie słucha się dla teksów, ona ma bujać i jeśli o to chodzi to robi to świetnie. Propsuje, wracam często i kibicuję.