5th Ward Juvenilez - Deadly Groundz (1995)

Kategoria poświęcona albumom.

Moderatorzy: instinkt, luk0as

Awatar użytkownika
ZRO
Posty: 738
Rejestracja: 12 cze 2019, 15:20

5th Ward Juvenilez - Deadly Groundz (1995)

Post autor: ZRO »

Spoiler
Obrazek]
1. 5th Ward Juvenilez
2. Gangsta N My Hood
3. G-Groove
4. No Conscious (Bonus Track)
5. G-ing N tha Nickel
6. Kar Phreak
7. Mr. Slimm
8. Deadly Groundz
9. Busta Azz Niggaz
10. Menace
11. Bad Newz
12. Not 2 Young
13. Nut Check
14. Ghetto Talez
15. Gotsta Get Paid


Odsłuch:
Spoiler
Z racji tego, że kilka dni temu minęła dokładnie 25 rocznica wydania tego albumu, zakładam temat.
5th Ward Juvenilez to ekipa z Houston, a dokładniej z Fifth Ward. W skład wchodzili Daddy Lo, Mr. Slimm i Nickelboy.
Grupa należała do Rap-a-Lot Records i wydała tylko tę płytę, choć powstał jeszcze skład Git Mo Clik, w którym udzielali się członkowie 5th Ward Juvenilez, a w FWC (Fifth Ward Circle) udzielał się Nickelboy i Mr. Slimm. Skład ten wypuścił płytę w 1998 roku.

Wracając do Deadly Groundz. Album utrzymany jest w klasycznym houstońsko-g-funkowym stylu. Tłuste basy, mocne piszczały, solidne flow i uliczna gadka. Za produkcję odpowiadają m.in. tacy specjaliści jak Mike Dean i N.O. Joe.
Singlowe G-Groove, to jeden z tych kawałków, które zawsze znajdą swoje miejsce na letniej playliście. Numer ten wyszedł jako promo singiel wraz z 2 remixami, za które odpowiedzialny był niezawodny Mike Dean:
G-Groove (Dean's Remix 2)
G-Groove (Dean's Remix 1)

Solidny album, na którym każdy znajdzie coś dla siebie. Przy G-Groove słońce samo wychodzi zza chmur :)
Awatar użytkownika
Paul
Mistrz Fantasy NBA
Posty: 339
Rejestracja: 19 lip 2019, 12:40

Re: 5th Ward Juvenilez - Deadly Groundz (1995)

Post autor: Paul »

Słuchałem ostatnio trochę, nie jest to album, który wybija się poza przeciętność, ale znajdzie na pewno swoich fanów. Ciekawostką jest, że typy, które w teledysku do G-Groove wyglądają na absolutnych szczyli mają tak dojrzałe głosy. Nie wiem jaką ksywkę miał gość, który ma ostatnią zwrotkę we wspomnianym wyżej singlowym numerze, ale szkoda, że nie zrobił większej kariery, bo na pewno miał najwięcej charyzmy i najciekawszy wokal, a jego G-ing n tha Nickel, to najlepszy moment na tym krążku.
ODPOWIEDZ