to trochę inaczej to wygląda w takim razie, bo brzmiało to tak jakbyś od swojego maintence odjął 1000kcal w jedzeniu i do tego ćwiczył. Czemu liczysz poziom TDEE z założenia braku ruchu skoro masz ruch (wspomniane cardio)? Podejrzewam że z tym podejściem jesteś w o wiele niższym deficycie niż ci się wydaje

szczególnie że kalkulatory TDEE to też nie jest jakaś wyrocznia, tylko punkt wyjścia
esdoen pisze: ↑09 cze 2020, 1:31
//edit: no to fajnie, ale nie każdy organizm jest taki sam, nie redukuję pierwszy raz.
ja tam nie wiem jak ty masz, ale jeżeli nie jesteś jakimś kulturystą co potrzebuje ekstremalnych metod żeby zejść na ekstremalne poziomy tkanki tłuszczowej to podejrzewam że to co na podstawie badań i doświadczeń zostało uznane za optymalny guideline dla większości ludzi to pewnie działa też i dla ciebie, tylko może niedokładnie go wprowadzałeś w użycie.
zresztą wiesz, rób jak chcesz, ale jak piszesz takie ogólne stwierdzenie że
esdoen pisze: ↑09 cze 2020, 1:23
według wielu źródeł 1000 kcal deficytu to bezpieczny max
nie rozwijając tego jakie to źródła i kiedy jest bezpieczny to ktoś to potem przeczyta, wprowadzi i sobie może zrobić krzywdę
edit:
//edit: no to fajnie, ale nie każdy organizm jest taki sam, nie redukuję pierwszy raz, nie wiem co mam ci powiedzieć. Przy cardio 3x tydzień i siłowni na 2500 kcal waga stoi w miejscu, przy 2000 kcal traciłem 0,6kg / tydzień. Teraz testowo zjechałem do 1500, ale tez nie cwicze siłowo, więc inna sytuacja. Generalnie kalkulatory kcal jedno, ale chyba podaż kalorii najlepiej ustalić obserwując spadki - i aktualne 1kg / tydzień satysfakcjonuje, zwiększając podaż naturalnie tempo zmaleje.
obserwuje się więcej niż spadki wagi, także poziom tkanki tłuszczowej, wygląd ogólny sylwetki i pomiary mięśni, osoby początkujące i z nadwagą mają duży potencjał do rekompozycji gdzie palisz tłuszcz budując mięśnie- waga może ci stać ale wygląd się znacznie poprawi bo 1kg mięśni jest mniejszy objętościowo niż 1k tłuszczu.
Kalkulatory kalorii to oczywiście jak pisałem punkt wyjścia, ale zmniejsza/zwiększa się poziom raczej robiąc zmiany o 100-150, może 200kcal na tydzień a nie na 500kcal w stosunku do wyniku- w ten sposób znajdziemy ten optymalny punkt.
Wiem mniej więcej jak mój organizm zachowuje się na różnych poziomach zapotrzebowania, teraz pierwszy raz zjechałem tak nisko i jest dalej OK (a spadek wagi jest zgodny z przewidywaniami), więc nie wiem w czym problem

może po prostu wpierdalam jednak więcej i wcale nie jestem na tak niskim deficycie, chuj wie.
może tak być, pisałem to zresztą wyżej, generalnie osoby na dietach (redukcyjnej czy masowej) mają tendencję do over/underestimation zjadanyych kalorii to nawet udowodnione badaniami.
zobaczysz sobie na pewno przy powrocie na siłkę bo tam taki duży deficyt byłby mocniej odczuwalny (brak siły do wykonaniu planu treningowego) niż na cardio
To w jaki sposób rozpierdalam sobie metabolizm?
jeżeli faktycznie obciąłbyś 1000kcal i nie byłbyś otyły to organizm wpada trochę tak jakby w tryb przetrwania- metabolizm zwalnia, a mięśnie są chętniej palone od tłuszczu, bo ich utrzymanie wymaga większej ilości kalorii- przez to osoby na takich ekstremalnych redukcjach (często do tego bez treningu siłowego który by to tworzenie mięśni stymulował) po takiej diecie wyglądają gorzej niż byli bo choć waga spadła, to przez to że stracili dużo mięśni a mało tłuszczu, mają overall większy procent tkanki tłuszczowej.
do tego nie nauczyli się prawidłowych nawyków żywieniowych, a będąc rozbici psychicznie przez ciężką nieudaną redukcję i mając wciąż spowolniony metabolizm zaczynają dużo wpierdalać i kończą nierzadko z większą wagą niż przed tą redukcją.