Świetny materiał, jako całość siada jeszcze bardziej. Idealnie wyważona ilość kawałków. Sir Mich genialna robota, a Tede pokazuje po raz kolejny, że odnajduje się na każdej płaszczyźnie i co najważniejsze, potrafi zrobić to ze smakiem. Szacun za oryginalność i otwartość artystyczną, to się ceni.
To co definiuje ten krążek to te słowa, pod którymi się podpisuję:
Muzyka to tylko tło, bo hip-hop to jest po prostu prawda
Na tę chwilę najbardziej innowacyjny album 2020 roku.
ULUBIONE: DISCO NOIR, DZIEWCZYNO Z KLUBU TECHNO, ALLINKA, KOBIETY WINO I ŚPIEW REFRENY: KAŻDY TRACK
Przede wszystkim chyba pierwszy raz od niepamiętnych czasów nie ma tego typowego tedowego ból dupy. Się liczy hajs, choć zwrotki przeciętne, to to ma taki refren, że wchodzi zajebiście power play.
Przede wszystkim kolejny raz ukłony dla Micha bo jest po prostu producentem kompletnym. Trap? Proszę bardzo. Partie na trąbce? Jasne! Disco? Czemu nie. Piękne są te bity. Tedzik chyba odnalazł zaginiony przepis na wpadające w ucho refreny bo każdy jest mega chwytliwy i na koncertach zrobi robotę. Teksty w większości bez przypalów chociaż jak słucham o cipach itp. to mam wrażenie, że te fragmenty pisał początkujący wannabe Piha. Jest to coś świeżego, idealnego na lato. Na koncertach na pewno porwie tłumy. Świetna robota i jak dla mnie ogromy repeat value.
Top 5:
- Tylko palmy (z czego jest ten sampel w intro? Kojarzy mi się z mandaryna?)
- Sukki (Michu co za bit)
- Disco Noir
- W ten dzień
- Allinka
Melodia z "Tylko Palmy" również kojarzy mi się z jakimś trackiem, ale za cholerę nie mogę sobie przypomnieć co to było. Nie wiem czy to czasami nie ma genezy powiązanej z jakimś hitem housowym lub po prostu przypadek i brzmi to bardzo podobnie do czegoś znanego.
Tak swoją drogą refren odpalony wieczorem na dobrym sprzęcie lub nawet na wysokojakościowych słuchawkach zawarty w "Disco Noir" oraz "Kickdown" to po prostu majstersztyk, rewelacyjne są te dwa tracki z resztą jak cały podwójny album.
Jeszcze raz muszę to napisać, że ten album ma takie repeat value, że szok, mam ogromną chęć do tego wracać, szczególnie przy takiej słonecznej pogodzie. Kurwa mać, Tede, pokłony.
To samo ziomeczku deveyo, prawda że MGK rozjebał Eminema cnie?:) A teraz sam coś dodam o płycie, wychodzą różne materiały, nawet te z USA, Uzi Vert coś pięknego, z naszego kraju Deys jak zwykle świetnie, Tuzza ciekawie, ale jednak to TEDE króluje, to jego album cały czas u mnie na ripicie leci, single mi średnio podchodziły, i okazało się, że to najsłabsze kawałki z płyty "tylko palmy" albo "Allinka" dobre, ale najsłabsze. Całościowo płyta jest tak wyważona, że nawet wspomnianych kawałków nie skipuje, płyta leci w całości. Powiem wprost. To najlepsza płyta tegoż rapera. Masz zły humor: a) naćpaj się, b)napierdol się c)zarzuć Disco Noir. Kurwa jak nie lubiłem tego rapera po tych Push thah button i innych chujniach tak teraz go wystawiam na piedestały, druga płyta pod rząd świetna. Trzech, jedną po drugiej to wydało niewielu raperów. No dobra rozpisałem się, wybrałem dzisiaj a i b. DTKJ- Dlaczego Tede Królem Jest. YO
Wczoraj jakoś nie mogłem spać to pomyślałem że odpalę album, jak single na początku wydawały mi się takie sobie - tak w kontekście całości są super. Tego materiału trzeba słuchać całościowo. Jedyne to bit w Sukki według mnie słaby, wręcz nieprzyjemny.
Szkoda że drugi krążek jest taki krótki, album wraca do mnie jak bumerang, ciekawe czy to jest jednorazowy projekt czy kolejny zamysł będzie protoplastą czy jednak czymś zupełnie nowym.
Najlepsza od lat płyta Tedego, aż sam jestem zaskoczony, że tak dobrze się tego słucha. Zero żali i pierdolenia o odkuciu, za to kawał świetnej muzyki na lato.