Zanim przejdę do normalnej muzyki, pozwolę sobie na parę słów dotyczących ukochanego grajmiku. W końcu w poprzednim poście napisałem, że grajmik nie żyje, więc parę słów wyjaśnienia się może przydać. Skepciak w końcu wydaje nowy longplej, Stormzy nagrywa bangierki...
Wyszło strasznie długo, ale postaram się mocniej pilnować w następnych postach.
Grajmik pierwszej fali był równie dobry jak feminizm pierwszej fali, tego chyba udowadniać nie trzeba. Surowość gatunku całkiem ładnie udało się połączyć z zakusami mainstreamu na młodych gniewnych, i przez jakiś czas wszystko funkcjonowało naprawdę dobrze. Problemy zaczęły pojawiać się w 2009-2010 - mało świeżej krwi, zdecydowanie zbyt duże ciśnienie na hajs tych bardziej doświadczonych, mierna sytuacja w stacjach radiowych, gdzie sety były nieustannie klepane przez te same ekipy. W soomie to było już tak dawno temu, że sam nie pamiętam, jak to dokładnie było. Musiałem w każdym razie ratować się katowaniem Level Upów...
Za rok zmiany uznałbym początek 2012. Nie zanosi się na żaden przewrót, a na lidera grajmu forsowany (głównie przez swojego menadżera) jest Pezet, który nagrywa z wielkom legendom, producentem Mikeym J. Z typem wogle jest całkiem śmiesznie, nigdy nie był to specjalnie rozpoznawalny producent w grajmikowym świecie. Wrzucił 4 (musiałem sprawdzać) bity na debiut Kano i na tym można by zakończyć jego karierę. Za riddim do Mic Check propsy ofc mordo, ale w żaden sposób nie zasłużył sobie na taki hajp u, mimo wszystko, najlepszej grajmowej społeczności w Polsce, czyli ślizgerom. Do tego jakieś pokemony w stylu Kozzie. Merky Ace nagrał płytę 3.5/10 i to wystarczyło na najlepsze wydawnictwo roku. Dobra, szybki powrót do głównego wątku: prawdziwe głowy mają ból głowy, bo dobry grajmik nie wychodzi wcale. Na początku roku mamy jednak reaktywację legendarnego wydarzenia
Eskimo Dance - mocny rejwik z bardzo długą listą osobowości. Jest trochę obaw, jak będzie wyglądać event, ale wychodzi całkiem nieźle. Nie ma co prawda energii jak ze starych lat, która nakazywała wbijanie noży w towarzyszów tańców, ale wszystko jest zachowane w półbarbarzyńskim tonie.
Niespodziewanie wcisnąłem Enter, ale myślę, że się należy. Rzeczy, które zobaczycie w tym akapicie, są jak relikwie. 2012 prawie jak kontrreformacja. Gdyby istniało sanktuarium pw. św. Wiley'ego, to pielgrzymi z namaszczeniem powinni słuchać tych świętości. Najpierw mamy
ten track, który gdyby był trochę mniej wypolerowany, mógłby robić jako absolutny klasyk początków grajmu. Są noże, straszenie ekipą, rozprawianie się z lamusami oraz bonusowy (jeszcze) biedny Popek. Później
zbiór jednych z najlepszych bitów oraz łączący się z nim
secik. Odpalcie sobie gdzieś w 2/3 i posłuchajcie Roacheego (ten najbardziej spocony). Set natrzaskał jakieś kilkaset postów tego samego wieczora na grimeforum.com - czytało się go jak livescore'a.
Ten sam rok przynosi ciekawe rzeczy w instrumentalnym grajmie - wychodzi
Kowloon EP Logosa, a wytwórnia Keysound staje się liderem "bardziej ambitnej" fali. Tworzy się coś, co nigdy nie otrzymało sztywnej nazwy, a mi najbardziej podobało się określenie 130, od tempa, w którym najczęściej były utrzymane tracki. Połączenie grajmu, dubstepu i techno, które pozwoliło wielu producentom na start karier muzycznych.
Wokalny grime, który naturalnie powinien najbardziej interesować slizgerów ze względu na podobieństwa z rapem nie ma się aż tak dobrze, mimo pierwszych pozytywnych zmian w 2012. Bardzo dużo dobrego daje pojawienie się internetowej stacji radiowej Radar Radio pod koniec 2014. Programming to niemalże wyłącznie brytolskie dźwięki, a grajmu jest tam momentami aż za dużo. Młodzi, nieznani artyści dostają wspaniałą platformę do chwalenia się swoimi umiejętnościami. Jednym z największych beneficjentów zostaje AJ Tracey, który szybko staje się dla wielu najlepszym MC nowej fali (całkowicie słusznie). Z tamtego okresu pewnie kojarzycie Nailę, chociaż moim zdaniem
to jest najlepszy kawałek - pełen hardych linijek idealnie nadających się pod nawijanie w czasie setów. Tracey, będący największym talentem na grajmowej scenie, mając możliwości zarabiania na grajmiku rezygnuje z ich i później staje się marnym celebrytą.
Mniej więcej w tym samym czasie przemianę przechodzi też Skepta, który po kilku latach nagrywania gówna absolutnego (highlightem jest klip do All Over the House, gdzie nawija do ruchającej się w tle parze pornoaktorów), wraca do czystego grajmiku. Jest mocny set w NTSie, potem Boiler Room, urodziny Novelista w Radarze. Absolutnie najlepszym wydarzeniem jest jednak
ten set. Stary grime wraca i ma się równie dobrze jak 10 lat wcześniej. Wychodzi Konnichiwa, która jest dość mocno grajmowa, ale jednocześnie odnosi komercyjny sukces. Skepta niestety daje się ponieść tej fali i gwałtownie idzie w stronę rapu, kompletnie zapominając o swojej, niezbyt długiej, jak się okazało, przemiany w czystego grajmowego MC.
Radar natomiast radzi sobie bardzo prężnie. Będąc w Londynie w 2016 napotykam się na ludzi śmigających w ich ciuchach nie tylko na imprezach, a niedługo później ich studio mocno się rozrasta. Grime pozostaje niezwykle istotną częścią stacji. Taki stan nie trwa jednak zbyt długo, bo stacja zostaje całkowicie zamknięta w 2018 roku po oskarżeniach żeńskiego kolektywu DJskiego w stronę "prezesa" stacji, głównie o seksizm. W ciągu kilkunastu godzin większość osób zaangażowanych w radio decyduje o zerwaniu współpracy. Coraz więcej osób dowiaduje się o tym, że za stację odpowiadał syn prezesa Newcastle United i jednocześnie właściciela Sports Direct i w ten sposób radio było w stanie przez cały czas funkcjonować ponad stan.
Upadek Radaru niesie za sobą spore konsekwencje jeśli chodzi o grajmik - wielu DJów ma kłopot ze znalezieniem miejsc, które zapewniałyby podobny poziom "medialności". Ciekawych setów jest coraz mniej. Nadal wychodzi dość sporo tracków, ale są nieporównywalnie słabsze od rzeczy, które wychodziły 4-5 lat wcześniej. Grime rzadziej pojawia się na festiwalach, głównie tych o bardziej ogólnym profilu. Wszystko przypomina smutny okres, od którego zacząłem tego posta, co sprawia, że nie mam obecnie specjalnej wczuty w gatunek (a przynajmniej tak mocne śledzenie wychodzących rzeczy).