z wami mógłbym nawet chodzić ziomeczki bo ze ślizgawką wziąłem ślub, z nią się nie rozejdę
a tak to ktoś z was biega? ja podjarany ostatnio tematem i trochę napierdalam od dwóch miesięcy, gdzie wcześniej byłem raczej zerem pod względem aktywności fizycznej przez długi czas, tak też ostatnio za jednym razem wbiłem rekord czasowy na dystansie 5, 10 oraz rekord czasowy i dystansowy biegam sobie po lesie, choć wczoraj wbiegłem w miasto bo robiłem to w nocy, gdzie już nikogo się nie spotyka.
temacik do ogólnego chwalenia się, elo
Buntownik to najdoskonalsza forma człowieka. Odrzuca konformizm na rzecz indywidualizmu nie będąc atencyjnym hipsterem, ale rewolucjonistą.
>>> wbita https://www.youtube.com/user/ComeoutTV <<<
Biegam od jakichś 3 lat. Średnio tygodniowo wychodzi ok 100-120 km. Klepię głównie asfalt bo tereny to kleszcze a nie chcę czegoś złapać od tego gówna.
Ja co jakiś czas na zmianę siłka i bieganie, głównie, żeby zrzucić kilogramy.
Od stycznia do początku maja udało mi się średnio 3 razy w tygodniu. Biegam tak, że 4 minuty biegnę, 2 idę i te okresy biegowe wydłużam jak mi dobrze idzie, ale nie mam jakichś ambicji, żeby być szybszym czy coś (robię 10km w 62 minuty), więc to taki jogging totalny.
Natomiast wpływ na samopoczucie jest nieoceniony, jak nie muszę niczego załatwić po pracy, to tylko muszę się zastanowić czy powietrze czy bieżnia i czy będzie leciało Run The Jewels czy Mars Volta.
Chyba niedługo kupię Bieganie metodą Gallowaya, bo zacząłem słuchać audiobooka i pasuje mi to do mojej filozofii.
Nie sądze, żebym porwał się kiedyś nawet na półmaraton, ale udawało mi się takim żółwim tempem przebiec 15km, więc może jak zrzucę więcej to te 20km będzie zupełnie osiągalne.
A jak podwórko to biegam sobie plażą z Gdańskiego Jelitkowa do Sopotu i wracam deptakiem lub chodnikiem przy drodze, przebij to.
Ja w sumie bardzo cieszę się z faktu, że zacząłem coś robić. Niesamowite uczucie kiedy zaczynam przebijać swoje rekordy, ale jednocześnie zwiększone odczuwanie kiedy moja moc spada nisko trochę potrafi dobić, że co jest kurwa jeszcze ostatnio potrafiłem zrobić dwa razy więcej.
Ile czasu potrzeba optymalnie na zregenerowanie się? Jak była zła pogoda i długi czas nie biegałem to wyjście po czasie (np. tygodniu) było świetne i miałem dużo energii. Jednak bieganie w stylu trening, dzień przerwy, trening potrafi być zdecydowanie deficytem odpoczynku, choć nie zawsze. Nie wynalazłem jeszcze odpowiednie czasu.
Co do miejsca, jak wyżej wspomniałeś - owszem, zajebiście jest biegać po równym asfaltowym wolnym od kleszczy (i kurwa dzików skurwysynów) terenie. Jednak naczytałem się, że przy jakichś tam dystansach ma to już znaczny wpływ zdrowotny więc zdecydowałem się biegać po lesie, a przynajmniej nie uczęszczanych przez ludzi miejscach.
Buntownik to najdoskonalsza forma człowieka. Odrzuca konformizm na rzecz indywidualizmu nie będąc atencyjnym hipsterem, ale rewolucjonistą.
>>> wbita https://www.youtube.com/user/ComeoutTV <<<
1:38 w półmaratonie w kwietniu i od tego czasu tylko używki, bo żaden klarowny cel się przede mną nie pojawił, ale wracam na jesień/zimę, by przypierdolić rekordową wiosnę
Krynew pisze: ↑20 kwie 2021, 14:15No z pewnością po 2 dniach porzuca projekt, który był planowany latami xD
Ja też ostatnio zamuliłem z bieganiem, u mnie dycha pb to jakieś 41min, półmaraton 1:40, no i maraton poniżej 4h. Odkąd rok temu zrobiłem w końcu maraton to nie mam zajawki do biegania, dużo bardziej mam parcie na siłowe sporty co średnio współgra z przebieraniem nogami
czy takie buty https://www.adidas.pl/buty-i-5923/D96608.html będą ok do biegania po betonie i na biezniach na siłowniach? biegam najczęściej 2,5km (max 4km) 0-2 razy w tygodniu, więc mocno casualowo
insane pisze: ↑04 cze 2019, 22:22
czy takie buty https://www.adidas.pl/buty-i-5923/D96608.html będą ok do biegania po betonie i na biezniach na siłowniach? biegam najczęściej 2,5km (max 4km) 0-2 razy w tygodniu, więc mocno casualowo
Jak chcesz wyglądać jak pajac zamiast się zadbać o kondycję nogi to spoko. Lepiej wydać po prostu 50zł na buty w decathlonie. W sumie to małe dystanse, więc wiele ci się nie stanie.
Buntownik to najdoskonalsza forma człowieka. Odrzuca konformizm na rzecz indywidualizmu nie będąc atencyjnym hipsterem, ale rewolucjonistą.
>>> wbita https://www.youtube.com/user/ComeoutTV <<<
nigdyniebralemkoksu pisze: ↑23 maja 2019, 16:14
Chyba niedługo kupię Bieganie metodą Gallowaya, bo zacząłem słuchać audiobooka i pasuje mi to do mojej filozofii.
polecam. kiedyś biegałem tą metodą, ale później koledzy pokazali mi marichuanen, zszedłem na złą drogę i już nie biegam. ale tata zawsze mi mówi, biegaj synek, zobaczysz, że na dobre ci to wyjdzie. no zobaczymy
[mention]cukier[/mention]
do tej pory biegalem w decathlonowych ekiden 50, ale kupilem tanio te adidasy na booscie i wydawalo mi sie, ze beda lepsze od kalenji przez piankowa podeszwe. no ale jak nie to biegam dalej w kalenji, a te zostawiam na silke.
[mention]insane[/mention] ja cały czas latam własnie w jakichś za 50zł z decathlona i to właśnie jest kalenji Spoiler
sam ostatnio przebiegłem 21,4km w jeden dzień pierw 17km, trochę odpoczynku i dojechanie do końca 4,4km w spokojniejszym tempie, na całość poświęciłem 2h 10minut - jeszcze nigdy tylu w życiu nie przebiegłem, więc super myślę czy biegać systematycznie równe dystanse czy jak się da to siekać więcej jak są siły
Buntownik to najdoskonalsza forma człowieka. Odrzuca konformizm na rzecz indywidualizmu nie będąc atencyjnym hipsterem, ale rewolucjonistą.
>>> wbita https://www.youtube.com/user/ComeoutTV <<<
Biegowe świry - w niedzielę lecę sobie na bieg dla fundacji. Nic szczególnego, bo 5,4 km mam do przebiegnięcia, ale póki co tylko takie dystanse biegałem (bardzo sporadycznie, bo raczej #teamsiłka niż #teambieganie), a moje osiągnięcia to jakieś 27 minut na 5,14 km stąd rodzi się moje pytanie. Co powinienem zjeść by wykręcić najlepszy możliwy wynik? Ziomek mi mówił, że dużo węgli przed biegiem, by mieć siły po prostu, czyli najlepiej makaroni sobie ugotować i zjeść. Wiadomo, że bieg bez spiny, ale jednak dobrze byłoby być najlepszym w zespole przynajmniej (albo wykręcić jakąś życióweczkę, która no nie będzie trudna do pobicia)
nikt nie powie nam jak mamy żyć, mordo
ile zarabiać, gdzie pracować i kim być, mordo
Ogólnie zasada jest taka, że kilka dni przed zawodami powinno się ładować węglami aczkolwiek jeżeli nie przygotowujesz się odpowiednio do zawodów to nic Ci to nie da
Na takim dystansie nie jest to znaczna różnica. Może warto jednak będzie pobiegać w miarę pustym (nie być ociążałym po posiłku typu makaron) a zjeść banana 50-100g i bez spiny to przelecieć.
przytrafiło mi się znowu walnąć 21km, jestem zdziwiony sobą
Buntownik to najdoskonalsza forma człowieka. Odrzuca konformizm na rzecz indywidualizmu nie będąc atencyjnym hipsterem, ale rewolucjonistą.
>>> wbita https://www.youtube.com/user/ComeoutTV <<<
FLoo pisze: ↑02 lip 2019, 20:22
lepiej biegac 5x6km czy 4x8km?
zależy co jest twoim pożądanym efektem; wzmocnienie nóg, wyrobienie kondycji czy chcesz się zwykle poruszać/schudnąć - z góry mówię, ze taka ilość kilometrów nie jest wybitnie wpływająca na efekty, no chyba, że będziesz dobrze operować czasem
Buntownik to najdoskonalsza forma człowieka. Odrzuca konformizm na rzecz indywidualizmu nie będąc atencyjnym hipsterem, ale rewolucjonistą.
>>> wbita https://www.youtube.com/user/ComeoutTV <<<