Powiem tak, to jest niezła płyta, jednak nie chce mi się tak jakoś do niej wracać jak do Charli (tzn. poprzedniego albumu). Widać tu mocno kierunek, w który sobie poszła, a który słychać już było trochę na Charli (m.in. w końcówce Click), czyli przestery i wydawałoby się kakofoniczne dźwięki jak u SOPHIE. Ta płyta to rozwinięcie tej idei. I jest to fajne, ma swój klimat, jednak całość już nie broni się tak mocno. Brak tu szczególnie wpadających w ucho refrenów i mostków.