ten temat dotyczy typów, którzy byli raperami, ale ludzie przestali ich słuchać, więc musieli (raperzy, nie ludzie [żart niezamierzony]) wrócić do normalnej pracy, to nie jest temat dla smarków, wankzów czy innych gości, którzy nigdy nie zarobili z rapu dużego hajsu, to nie jest temat dla tych, co już prawie mieli karierę, ale się nie udało i porzucili marzenia, tutaj możemy wpisywać nawet kompletne chujozy, warunkiem jest wejście do mejstrimu i zrobienie z hobby źródła utrzymania, a potem spadek i tyranie w robocie
tetris - w temacie o cgm przewinęło się, że już z rapu nie żyje, [mention]Jose[/mention] mówi, że podobno ma lokal gastronomiczny
eldo - jego muzyka już prawie nikogo nie obchodzi, pracuje w serwisie rowerowym
borixon - to jest wgl ciekawy przypadek, topowy wykonawca od początku istnienia sceny, potem chujnia z kasą, zmywanie garów na wyspach (?), a następnie powrót i rozjebanie rap gry kilka razy (na marginesie polecam tegoroczny album z reto, rozpierdol na każdym poziome, myślę, że w tym roku przebić go może jedynie igi, żabson albo ćpajl stajl)
a wy jakie macie zdanie na ten temat? znacie jakichś raperów, którym posypała się kariera? lubiliście ich muzykę? smutno wam, że idol zderzył się łbem z rzeczywistością? a może cieszycie się, że jebany wack musi tyrać jak normalny człowiek, bo robił chujozę dla debili? zapraszam do dyskusji




