niesamowita jest tu kakofonia w wokalach na początku płyty, później się troche uspokaja, ale i tak w chuj ciężko się tego słucha, już lepiej brzmiało klubowe
oldschool pisze: ↑20 mar 2020, 13:48
[mention]onizuka[/mention] tych kawałków nie ma, bo one od początku były zapowiadane jako te wchodzące na INNY projekt. Spoiler
no to na to czekam, bo w zasadzie każdy z tych kawałków mi siedzi
Oczywiście o wiele lepsze niż albumy Wac Toja, Edzia czy Jana-rapowanie. W ogóle jak wjeżdżają featy Waca to widać różnice jakości między zwykłym, miałkim Tymkiem, który nie zostawia żadnych emocji, a denerwującego i drącego japę Waca.
Solidne 3/10, nie warto było oczywiście marnować na to godziny.
2rzyn pisze: ↑20 sty 2024, 9:32
Dlaczego Tede Królem Jest
Jak na tym forum musiałem odpierać zarzuty o bycie rapowym ortodoksem, co by tylko truskulu sprzed 20 lat słuchał, tak szczerze przyznaję, że ta płyta jest dobra. Nie mówię, że cała, bo niektóre kawałki jak te Anioły i Demony to muszę skipować jak najszybciej, żeby alergii nie uruchamiać za bardzo, ale niektóre to pozytywnie rozpierdalające sztosy jak właśnie te Diamentowe Serca.
gods bidness pisze: ↑06 kwie 2020, 21:24
szczerze przyznaję, że ta płyta jest dobra
słuchałeś całości? repetytywne w chuj to jest, jak tymek to tylko na refreny, chłop nie jest w stanie uciągnąć LP (co zresztą wie jego menedżer czy inny zarządca, bo 95% numerów ma kogoś na ficie)
Słuchaj, zaraz Cię tutaj pouczy Paweł z Graila, że musisz mi nalać tego soku i będziesz pouczony
gods bidness pisze: ↑06 kwie 2020, 21:24
szczerze przyznaję, że ta płyta jest dobra
słuchałeś całości? repetytywne w chuj to jest, jak tymek to tylko na refreny, chłop nie jest w stanie uciągnąć LP (co zresztą wie jego menedżer czy inny zarządca, bo 95% numerów ma kogoś na ficie)
Tam są takie kawałki, których mogę słuchać po kilka razy pod rząd, a są i takie, które muszę od razu skipować, bo mi się rzygać chce. Tytułami teraz nie polecę, bo mi to leci na music caście z tidala. Więc arytmetycznie wyszłoby z 5/10 jakbym miał w taki sposób płytę oceniać.
Jeśli są kawałki, których możesz słuchać kilka razy pod rząd i masz tak wyjebane, że nie chce ci się sprawdzić co to za numery, to też trochę o tej płycie świadczy
Ona mnie pyta skąd woń tej esencji
To zbita kula spod kutasencji
Strasznie nierówna płyta. Ogólnie na pewno o wiele lepiej brzmiałoby to jako jakieś EP bo 4-5 numerów bardzo spoko, ale większosć przeciętna i generyczna, szkoda, że sporo świetnych produkcji Michała Graczyka nie zostało należycie wykorzystanych. Wracać nie będę, chociaż parę numerów zasługuje na propsa.
jak już ktoś podbił to się muszę przeprosić z tą płytą
niby nic wielkiego, ale dużo lepsze od takiego Quebo, bo przynajmniej Tymek jest jakiś, a te bity od MG całkiem niezłe, nawet jak kradzione
wyjebałby kilka numerów, kilka dodatkowo zbędnych fitów, popracował więcej na tekstem i by była dobra płyta
przedszkolanek pisze: ↑05 maja 2020, 11:45
Tymek w tej chwili (a w zasadzie kiedykolwiek) >>>> gówno >>>>Quebo w tej chwili (a w zasadzie kiedykolwiek)
zwrotki tymka są tragiczne
Słuchaj, zaraz Cię tutaj pouczy Paweł z Graila, że musisz mi nalać tego soku i będziesz pouczony