Obejrzałem wczoraj na kacu wraz z towarzyszką film animowany Coco i bardzo wszystkim polecam, bo film jest bardzo zabawny, ale równiez zawiera w sobie wiele mądrości. Bajka i daje za psaSpoiler
Obejrzałem wczoraj "Bohemian Rhapsody" i to film zarówno mocno przehajpowany, jak i zbyt często krytykowany. Rozumiem krytyków, bo to dość bezpieczny, pozbawiony krytyki film, w którym jedyną złą postacią jest jakiś odrzucony kochanek-menago, no i ewentualnie ten typ z wytwórni, no i w ogóle jest kilka takich przerobionych milion razy motywów, ale mimo tego oglądało mi się to bardzo przyjemnie. Imo nominacja to Oskara to trochę zbyt wiele, ale z drugiej strony zeszły rok był taki sobie (chociaż niewiele też obejrzałem w sumie).
2rzyn pisze: ↑20 sty 2024, 9:32
Dlaczego Tede Królem Jest
Nadrobiłem w deszczową majówkę zaległości 2018 i odhaczyłem sobie tak:
1. Boy Erased o terapii konwersyjnej na gejach w USA. Z tej tematyki bardziej podobał mi się Modlitwy za Bobbiego. W sensie gej walczy ze światem i wszyscy przegrywają. Tutaj jednak koniec jest inny. Główny aktor Hedges mi się nie podoba ani aktorsko ani wizualnie (no homo), jest jakiś zjebany, kompletnie nie pasuje mi do takiej roli, nie potrafi przekazać emocji jak należy. Już lepiej wypadli 3-planowi Sivan i Dolan. Nicole Kidman dosyć bezpieczna rola, ale z nich wszystkich jednak najlepiej. Otyły Crowe w roli ojca też średnio.
Kurde szkoda bo mógł wyjść wielki film, a takie niskobudżetowe telewizyjne Modlitwy zostały dużo lepiej zrobione i zapadły w pamięć.
2. Faworyta - świetnie nakręcony i zagrany, kilka zabawnych momentów. Gdyby nie zakończenie, to dałbym 8, ale trochę się zawiodłem.
3. Narodziny gwiazdy - fajna chemia między aktorami, bajkowy sen z muzyką w tle. Byłbym fanem, gdybym miał znów 15 lat, ale wymagam jednak czegoś więcej od kina takich rozmiarów. Dobrze się patrzy, miłe dla ucha piosenki, Shallow się mocno wkręciło. Ale tylko tyle.
Wszystkie te filmy mają ode mnie 7 w skali Filmwebu.
Smętarz dla zwierzaków - byłem w kinie w tygodniu, nic specjalnego, S. King się zachwycał, że taka przerażająca ekranizacja - nic takiego nie miało miejsca. akurat tej pozycji Kinga nie czytałem, ani pierwowzoru filmowego też nie widziałem, więc ciężko mi to w jakiś sposób zestawić, no ale jako film grozy, to generalnie baaardzo długo budowanie napięcia, później kilka chwytliwych 'zawałowych' scen, i tyle. raczej dla miłośników Kinga / gatunku.
Praziomek - również byłem w kinie, bajka świetnie narysowana / stworzona, baaardzo dużo szczegółów w animacjach, fajne odwzorowanie czasów, w których ma miejsce, sama historia też dość interesująca, miła przygodówka, oczywiście z przesłaniem, myślę, że warto pójść, jeśli macie dzieci / chrześniaka.
Vice - nie wiem czemu recenzje są tylko dobre - film był świetny! Od, wiadomo, transformacji totalnej Bale'a, przez plejadę aktorów z najwyższej półki (Carell! Adams! Rockwell jako George Dubya!), ciekawe zabiegi stylistyczno-montażowe, klimat przywodzący na myśl pierwszy sezon House of Cards. Kapitalna scena w trakcie napisów końcowych przepięknie pokazująca stan umysłu współczesnego społeczeństwa.
Jedyna rzecz która mi się nie podobała to scena zdejmowania paneli słonecznych z dachu - to trochę Michaelem Moorem zalatywało... poza tym, nie mam się do czego przyczepić. Marsz do oglądania!
Brazilian rush hour commuters
Sold out organic kombucha
TSMC bottleneck futures
Very expensive computers
Aquarela na otwarcie Millenium Docs Against Gravity - nie idźcie na to, chyba, że lubicie płacić za sen. Fajne zdjęcia, ale nawet one po dziesięciu minutach się nudzą.
Przemytnik - trochę się wynudziłem, fabuła przewidywalna i w zasadzie nic w tym filmie się nie działo, oprócz fajnej gry aktorskiej Clinta. Cooper na totalnym uboczu. 6/10 Impostor - niewykorzystany potencjał, całkiem niezły klimat i brak głupich jumpscare'ów. 5.5/10 Shazam - całkiem przyjemny, rodzinny film o superbohaterze. 6.5/10 Avengers: Endgame - jak już pisałem w innym temacie, chyba się trochę rozczarowałem, a może po prostu za dużo oczekiwałem (megahype dotyczący tego filmu nie pomagał). Ogólnie fajny film, ale nie wiem czy lepszy niż IW. 8/10 Suspiria - moim zdaniem super horror, rewelacyjny klimat i fajnie budowana budowana fabuła. Powiedziałbym, że taki w starym stylu - może ma nawet coś z Polańskiego? Trochę takiej seksualności, intymności. 8/10 Venom - całkiem fajny ten bohater, czego nie spodziewałem się po trailerze, natomiast sama fabula jest zbyt prosta i dzieje się zbyt szybko, a film sprawia wrażenie, jakby wycieli z niego z 30%. 6/10
Camorra - dokument oparty właściwie tylko i wyłącznie o archiwalne taśmy włoskiej telewizji. lata '60, Neapol, w mieście zaczynają organizować się gangi szmuglujące papierosy, zajmujące się regularną kradzieżą i rozbojami. potem wchodzi Raffaele Cutolo, cały na biało, jednoczy wszystkie klany w mieście i zaczyna się na grubo. klimat nie do podjebania - ten autentyzm za sprawą oryginalnych taśm, te wywiady z tymi gangusami(w tym z dzieciakami, które od małego ogarniają temat), montaż i dopełnienie genialną muzyką złożyło się na przekozacki, wciągający od pierwszych minut dokument. obowiązkowo chłopaki.
Byłem wczoraj na John Wick 3. Zakładałem że będzie to jakieś straszne gówno, ale ubawiłem się setnie Chyba muszę poprzednie części nadrobić Perfekcyjne zbalansowany cringe i bromance, zabójstwa przy pomocy obiektów i stworzeń wszelkich, followup do Matrixa - uśmiech nie schodzi z twarzy. Ogólne wrażenie to jakby ktoś przeniósł Uncharted 3 na ekran kinowy, albo zrobił grę AAA na podstawie filmu a potem znowu film na podstawie tej gry. Duży props za to że sceny walki nie są przesadnie szybkie; zwykle w takich filmach walą 30 uderzeń na sekundę i wszystkie zlewają się w jeden motion blur, do tego jeszcze nerwowa kamera, oko nie nadąża focusować... tutaj mamy balet.
Brazilian rush hour commuters
Sold out organic kombucha
TSMC bottleneck futures
Very expensive computers
nie ukrywam że mam słabość do filmów w których Bond, James Bond ratuje wszechświat i ostatnio postanowiłem sobie odświeżyć braki/nadrobić zaległości
mam taką refleksję że jedyna dobra rzecz związana z Bondem w okresie gdy był nim Pierce Brosnan to GoldenEye 007... na Nintendo 64, czyli ta kopiąca dupsko gra - same filmy jak na standard Bonda (który nigdy nie słynął z wybitnego aktorstwa przecież) przeciętnie się zestarzały, a pomimo wpakowanych w nie milionów najbardziej dobijają je efekty i postawienie na CGI (w tym przoduje spierdolone chyba we wszystkim co się tylko dało Die Another Day
pardon pisze: ↑10 lis 2023, 12:06
nie umiem slowo daje nie umiem juz czytac dluzszych postow saturna i lygrysa bez uczucia ze oni nie marnuja swojego zycia, ale zatruwaja tez nasze mimowolnie pchajac do glow ich chore urojenia
O-jik Geu-dae-man - koreanski melodramat. bokser poznaje niewidomą pannę, która przychodzi do niego oglądać seriale. Takie o miłości i poświęcaniu się, przyjemnie się oglądało na trzeźwienie pod wieczór z małej bombki, przy czym też jest niewiele dialogów, ale ma to swój azjatycki klimat
Isle of dogs - przepiękny teatr kukiełkowy i świetna historia. Jeśli jarałeś się Coraline albo Kubo and the Two Strings, oglądaj tylko to!
Wszystko zimne, sterylne, same centralne kadry. Trochę zahacza klimatem o jakąś indie grę na paralaksach. Wspaniale ukazane różnorakie procedury - operacja, przyrządzanie sushi, kąpiel pieseła.
Whoa!
Brazilian rush hour commuters
Sold out organic kombucha
TSMC bottleneck futures
Very expensive computers
Godzilla: Król Potworów- byłem w imaxie i powiem szczerze, że wizualnie nie widziałem w życiu chyba niczego lepszego, design potworów cudowny, sceny walk piękne, to jest tak epicki rozpierdol, że jak Godzilla wyszła po raz pierwszy z wody i wpierdoliła się w Gidorah to miałem ochotę wstać i bić brawo, generalnie jeśli ktoś po ostatnim filmie uważał, że za mało Godzilli w Gidzilli to tu powinien być zadowolony bo te stwory przez 70% filmu nie schodzą z ekranu, jeśli zaś chodzi o część fabularną to jestem wkurwiony totalnie, od tego typu filmów wymagam minimum przyzwoitości a dostałem pod tym względem paździerz, mała dziewczyna istotna dla losów świata, poświęcenie niezniszczalnych bohaterów, patos i słabe żarciki w dialogach, chujowe amerykańskie kino familijne w całej okazałości, pod tym względem wypada to dużo gorzej niż w części pierwszej gdzie scenariuszowo było po prostu poprawnie z kilkoma fajnymi motywami i sporą dozą tajemniczości i napięcia, tutaj schemat za schematem, ocena gdzieś pośrodku, w ekosystemie musi być równowaga 5/10