Jeszcze podoba mi się to przekabacone gombro "kto czytał, ten trąba" na smarkowe "kto słuchał, ten ziomal". Smarki nie udaje, że ten etap życia nie istniał, tylko mówi, że się skończył. To coś jak wspomnienie minionych chwil, które już nie wrócą, ale takie głupio rozczulające.
Literatura niepoważna usiłuje rozwiązać problemy egzystencji. Literatura poważna je stawia. [...] Literatura poważna nie jest po to, żeby ułatwiać życie, tylko żeby je utrudniać.
Myślę że smarki by wypuścił coś niepublikowanego za jakąś zbiórkę na cele charytatywne vide słynny winyl. A nawet jakby nie wypuścił pieniądze nie byłby stracone.