Wczoraj mineło 6 lat od premiery. Perfekcyjna płyta, jedna z najlepszych z ubiegłej dekady. Moim zdaniem lepsze kolabo niż Madvillain'y, głównie dlatego, że uważam Freddie Gibbsa za lepszego rapera, ale potrzebującego odpowiedniego producenta żeby wydać dobrą płytę co widać po dyskografii która poza albumami z Madlib'em jest średnia. Dodatkowy za możliwość usłyszenia Scarface'a czy Raekwon'a na bitach Madlib'a.
Pierwsze słyszę o tych bonusowych trackach, muszę obadać.
Zajebisty materiał, ale jednak "Bandana" dopracowana bardziej, przede wszystkim Freddie Gibbs doszlifował flow.
[mention]jogi[/mention] co miał odjebac? Instagram wysłal notkę że dostanie bana za 12h lecz teraz mija 24h i dalej stoi tylko wstawia jakieś ostrzeżenia, i tak dziwiłem się że długo mu stał wiadomo co dodawał hehe wbrew standardom, jego ziomeczka co wstawia jpg czy filmiki w podobnym klimacie banują na ostro. Teraz założył swoje 8 konto,chodzi o Diego.
recklezz pisze: ↑20 mar 2020, 20:55
[mention]jogi[/mention] co miał odjebac? Instagram wysłal notkę że dostanie bana za 12h lecz teraz mija 24h i dalej stoi tylko wstawia jakieś ostrzeżenia, i tak dziwiłem się że długo mu stał wiadomo co dodawał hehe wbrew standardom, jego ziomeczka co wstawia jpg czy filmiki w podobnym klimacie banują na ostro. Teraz założył swoje 8 konto,chodzi o Diego.
Jednak po ponownych przesłuchaniach wolę Pinatę od Bandany. Bardziej podobają mi się bity Madlib'a z tej płyty no i goście lepsi - Scarface, Ab-Soul, Danny Brown, Raekwon czy posse cut z ostatniego tracku.
Kocham mocno Shame. Bardzo często do niego wracam. Ten sampel to prawdopodobnie mój ulubiony wykorzystywany w rapie. Magiczny jest. Pierwszy raz go usłyszałem w kawałku Talkin Smart Pimp C i Project Pata i też się jarałem w chuj. Potem jeszcze Joe Budden go użył.
A co do całego albumu to bardzo dobry. Freddie Gibbs to jeden z najlepszych raperów obecnie.
nie ma tu chyba nic czego nie było na EPkach poprzedzających album
wszystkie instrumentale też były wrzucane na Madlib Invazion
tak naprawdę najciekawszą rzeczą jest Cocaine Parties (w końcu) na strimingach i przy okazji OG instrumental
szkoda że ten bit nie wszedł na ten album, z drugiej strony dzięki temu dostaliśmy super kawałek na TLOP i potem kozacki remix więc nie ma tego złego
Ale ten projekt siedzi, Freddie po prostu idealnie pływa po tych samplach. Zawsze jak wracam do tego projektu to trochę otwierający Scarface mnie wkurwia przez swoją surowość brzmienie ale potem, jak już leci dalej całość i jestm gdzieś w okolicach Lakers, to naprawdę ponownie wraca przekonanie, że jest to tłuścioch i klasyk - coś jak Supreme Clientele.
Bo jest to świetny album i też jeden z moich ulubionych all time.
Jako ulubiony numer wrzucam Shame. Bardzo klimatyczny klip, no nie mogę oderwać oczu. I ten refren.. przypomniałem sobie i znów będzie parę dni grał w bani rent free. Spoiler
Jak to kiedyś napisał w AMA na Reddicie Gangsta Gibbs: żadnych rekwizytów, real hoez and real drugs
Jak suka klęczy, to nie trzymam się poręczy
Mój kutas nieporęczny jest bo wielki