Okładka wystarczająco mówi, z jakim albumem mamy do czynienia. Nie wiem do końca komu na forum może spodobać się taki oldschool z takim vibem lekko-reggae'owo-karaibskim w nawijce, a produkcyjnie troche jakby wyjętym z boom-bapów wczesnych '10 (najbliżej chyba [mention]bukaj[/mention]). Nie słuchałem, ale wałek z Joeyem, jak dobre pamiętam (bo wyszedł jakoś w grudniu chyba) był całkiem całkiem. No i przede wszystkim warto zwrócić uwagę na ten album, bo w PROERZE teraz kolej na na nowy album Badassa. Chyba i oby.