Sprawdzę jak wszystko od Jedi, chociaż ostatnimi czasy wychodzą tam mega średnie rzeczy. Vinnie utracił charakterystyczny pazur i wkurwienie na majku, ostatnimi czasy słyszalne na Violence Begets Violence. Wiadomo, każdy się starzeje, więc jego młodzieńczy witalizm się ulotnił. Cornerstore i Collector były mierne, na każdej z nich 4-5 kawałków było spoko, reszta bez polotu. A całkowitym przegięciem był kawałek Hollow Light Severed Sun, gdzie Vinnie leci jak jakiś Mumble Idiota. Z kolei Lp z Khadafim stanowiło rzemieślnicze collabo.
Ostatnie 2 Jedi, wiadomo, lepsze od solówek Pazienzy, lecz brak mi tam charakterystycznych dla okresy Babygrande produkcji Stoupa, gdzie samplował muzykę klasyczną i był czysty rozpierdol (patrz: Genghis Khan, Tibetan Black Magicans, Kublai Khan, On The Eve Of War, Outlive The War).
Cieszy fakt, że z powrotem feat ma Block McCloud, który dobrze refreny śpiewa, w porównaniu do Eamona, którego nie trawię. Nie kumam, że z nim się bujają na tyle, iż Stoup mu robi cały album i biorą go na gościnki. Może mam awersję po tym jak robił hity dla dziewczynek oglądających Vivę (kawałek F..k It).
Bądź co bądź do rzeczy od Jedi będę wracał dożywotnio i wszystko od nich będę sprawdzał. Jest to jedna z ważniejszych dla mnie grup. Mam nadzieję, że kiedyś doczekam się ich koncertu w Polsce.
Mam podobne odczucie do Twoich [mention]Yayo[/mention] . Paz popadł w mega stagnację, zaś jeśli chodzi dobór bitów to wybiera niczym się nie wyróżniające, rzemieślnicze produkcje. Trwa to od Cornerstore przez Colector aż po tenże album. Można przetasować kawałki z tych płyt i nic się nie zmieni. A przecież kurde, God Of Serengeti było mega kozackie, od bitów po gości - wg. mnie jego najlepsze Lp.
Tutaj pojawia się pytanie: skoro nie ma pomysłu na swoją twórczość, robiąc tak miałkie rzeczy to czy wynika to z miłości do Hip Hopu i potrzeby tworzenia (pomimo tego) czy może z konstatacji, że rap to mój zawód i trzeba co roku coś wypuścić, nawet jeśli to będzie na takim, a nie inny, poziomie?
Tak jak wcześniej Pazman na bitach robił blitzkrieg (jak nie słyszałeś obczaj jego wejście i ogólnie cały kawałek Virtuoso feat. Jedi Mind Tricks - Beatdown), tak teraz jego czołg jest przeżarty rdzą i skrzypiący od nadmiaru bitew. Co będzie dalej ciężko powiedzieć
Dopiero przesluchalem plyte Z Vinnie'm mam tak, ze jego wokal w polaczeniu z agresywna produkcja tworza monotonna sciane dzwieku. Te same bity ktore w polaczeniu z innymi raperami brzmialoby OK, w jego przypadku nie zawsze sie sprawdzaja. Z ta plyta jest podobnie, slucha sie calkiem przyjemnie, ale brakuje elementow ktore zapadalyby w pamiec na dluzej. Pod tym wzgledem jego dyskografia faktycznie nie ma startu do JMT.