Eminem - Music to Be Murdered By (2020)
Re: Eminem - Music to Be Murdered By (2020)
rzemieślnik może i dobry(na pewno nie najlepszy lol) ale pizda nie artysta i nie chodzi o to, że nie robi skocznych kawałków albo nie wpisuje się w kanony bo ewidentnie próbuje tylko mu nie wychodzi
a co ma jego bycie białym do tego nie wiem, mac miller też był biały i był w stanie mieć i szacunek w branży i robić dobrą muzę i mieć rzesze fanów
a co ma jego bycie białym do tego nie wiem, mac miller też był biały i był w stanie mieć i szacunek w branży i robić dobrą muzę i mieć rzesze fanów
- mlodyperkez
- Posty: 2643
- Rejestracja: 17 kwie 2019, 17:39
Re: Eminem - Music to Be Murdered By (2020)
kazdy kto dosrastal w czasach kiedy em debiutowal wie jak ogromny wplyw na gre mial w tamtym momencie i jak rozny rap robil od czarnuchow z bronxu. ci mlodsi ktorzy moga go kojarzyc glownie z pozniejszych, slabszych projektow pewno nie potrafia zrozumiec dlaczego eminem jest przez tak wielu uwazany za scisla topke. jak ktos go zaczal sluchac przy im not afraid z rijana to sie nie dziwie ze nie uznaje go za jakiegos wybitnego rapera, kazdy kto w wieku nastoletnim uslyszal slim shady czy mm lp sral pod siebie i wie co jest piec. to troche jak z pogarda dla ostrego teraz, ludzie ktorzy pamietaja jego prime wiedza ze rozpierdalal cala polske, a ktos kto pozniej zaczal sluchac rapu i zna go np z 3 ostatnich plyt to ci napisze ostr lak. ten sam kejs
w sumie jak tak pomysle to moja przygoda z hh zaczela sie chyba wlasnie od eminema i jego debiutu, takze dozgonny szacunek i props.
w sumie jak tak pomysle to moja przygoda z hh zaczela sie chyba wlasnie od eminema i jego debiutu, takze dozgonny szacunek i props.
- RappSnitch
- Posty: 44
- Rejestracja: 12 gru 2019, 3:33
Re: Eminem - Music to Be Murdered By (2020)
Nic ciekawego, dziad dalej żyje na początkach XI wieku
Re: Eminem - Music to Be Murdered By (2020)
[mention]checix69[/mention] ziomek serio?
taki poziom? zastanów się nad sobą
eminema znam od sslp, a ostrego od saturatora i nie boję się powiedzieć, że dzisiaj to dwa łaki, które powinny wypierdalać
eminema znam od sslp, a ostrego od saturatora i nie boję się powiedzieć, że dzisiaj to dwa łaki, które powinny wypierdalać
słyszałem wiele głosów, śmiech i płacz
poznałem wiele osób, których nie chcę znać
poznałem wiele osób, których nie chcę znać
- mlodyperkez
- Posty: 2643
- Rejestracja: 17 kwie 2019, 17:39
Re: Eminem - Music to Be Murdered By (2020)
no próbujesz tam pokazać, że kto hejtuje eminema (i ostrego) jest gimbusem i zna go od trzech płyt, a jaranie się eminemem (i ostrym) oznacza automatycznie lepszą znajomość gatunku, a to jest tania sztuczka retoryczna i niski poziom dyskusji
jak tak teraz jeszcze raz przeczytałem to z samej twojej wypowiedzi tak nie wynika i nawet jestem w stanie się z nią zgodzić, ale dałeś ją po takich postach i w takim temacie, że ten sposób ją zinterpretowałem
więc powiedz jak jest, bo już nwm czy się napierdalamy czy nie
jak tak teraz jeszcze raz przeczytałem to z samej twojej wypowiedzi tak nie wynika i nawet jestem w stanie się z nią zgodzić, ale dałeś ją po takich postach i w takim temacie, że ten sposób ją zinterpretowałem
więc powiedz jak jest, bo już nwm czy się napierdalamy czy nie
słyszałem wiele głosów, śmiech i płacz
poznałem wiele osób, których nie chcę znać
poznałem wiele osób, których nie chcę znać
Re: Eminem - Music to Be Murdered By (2020)
jeśli odnosisz się do mojego postu to dalej od prawdy ta teza nie mogła być u bo od gówniaka eminem był moim numerem jeden, jest powodem dla którego z casuala zmieniłem się w osobę, która głęboko siedzie w amerykańskim rapie, jeszcze do okolic relapse byłem mega stanem. Pierwsze 3 albumy to dla mnie nadal klasyki, relapse mimo początkowej niechęci z czasem polubiłem, a wszystko co potem wydał jest dla mnie przeciętne max przy dobrych wiatrach.checix69 pisze: ↑23 sty 2020, 17:23 kazdy kto dosrastal w czasach kiedy em debiutowal wie jak ogromny wplyw na gre mial w tamtym momencie i jak rozny rap robil od czarnuchow z bronxu. ci mlodsi ktorzy moga go kojarzyc glownie z pozniejszych, slabszych projektow pewno nie potrafia zrozumiec dlaczego eminem jest przez tak wielu uwazany za scisla topke. jak ktos go zaczal sluchac przy im not afraid z rijana to sie nie dziwie ze nie uznaje go za jakiegos wybitnego rapera, kazdy kto w wieku nastoletnim uslyszal slim shady czy mm lp sral pod siebie i wie co jest piec. to troche jak z pogarda dla ostrego teraz, ludzie ktorzy pamietaja jego prime wiedza ze rozpierdalal cala polske, a ktos kto pozniej zaczal sluchac rapu i zna go np z 3 ostatnich plyt to ci napisze ostr lak. ten sam kejs
w sumie jak tak pomysle to moja przygoda z hh zaczela sie chyba wlasnie od eminema i jego debiutu, takze dozgonny szacunek i props.
- mlodyperkez
- Posty: 2643
- Rejestracja: 17 kwie 2019, 17:39
Re: Eminem - Music to Be Murdered By (2020)
w takim razie zle mnie zrozumiales bo kompletnie nie to mialem na mysli. chodzi mi po prostu o to ze jak ktos nie dorastal przy muzyce ww raperow to moze nie miec swiadomosci jak mocnymi graczami kiedys byli i jak wysoki poziom reprezentowali i ktos taki nigdy by nie napisal czegos w stylu 'eminem to najgorszy raper ever' (chociaz to akurat oczywisty bait) ale wiesz ocb.
tego ze obecnie i eminem i ostry puszczaja w wiekszosci gowno nie neguje.
narazie mozesz odwiesic rekawice ale mam cie na oku
Spoiler

to nie bylo stricte do ciebie, tak sobie napisalem ogolnie pod ta dyskusja o tym czy eminem to dobry raper czy nie.koniec pisze: ↑23 sty 2020, 19:20 jeśli odnosisz się do mojego postu to dalej od prawdy ta teza nie mogła być u bo od gówniaka eminem był moim numerem jeden, jest powodem dla którego z casuala zmieniłem się w osobę, która głęboko siedzie w amerykańskim rapie, jeszcze do okolic relapse byłem mega stanem. Pierwsze 3 albumy to dla mnie nadal klasyki, relapse mimo początkowej niechęci z czasem polubiłem, a wszystko co potem wydał jest dla mnie przeciętne max przy dobrych wiatrach.
Re: Eminem - Music to Be Murdered By (2020)
no obecnie robi chujową muzykę rap więc jest chujowym raperem tak to widzę ale wydaję mi się, że właśnie im bardziej ktoś interesuje się jakimś rapem poza eminemem tym bardziej widzi jego zdziadzienie
Re: Eminem - Music to Be Murdered By (2020)
ja jeszcze odnośnie tego "wack" czy "chujowy raper", od pewnego czasu nie uznaję czegoś takiego jak dobry raper na papierze, jebie mnie ile umie przyspieszyć, ile połamie sylab, jak by mógł nawijać gdyby coś tam, liczy się tylko poziom kawałków, robisz słabe tracki, to jesteś łakiem, potencjał w tym momencie jest dla mnie kompletnie nieistotny, myślę, że to zdrowe podejście
słyszałem wiele głosów, śmiech i płacz
poznałem wiele osób, których nie chcę znać
poznałem wiele osób, których nie chcę znać
Re: Eminem - Music to Be Murdered By (2020)
Dobrze, że jest ślizgawka, bo na r/hhh jak napisałem 2 godzinki po premierze płyty, że mi się nie podoba, to jakieś sortujące po nowych stany (ale mnie żenuje to określenie) od razu zaczęły bronić swojego bożka. Ogólnie to się zdziwiłem jak dobrze został ten album odebrany w zagranicznym internecie (przez słuchaczy, nie krytyków)
Większość kawałków to imo straszna nuda. Nawet jak mamy fajny bit i dobrze zapowiadający się kawałek, to nagle Eminem odpierdoli coś takiego, że ręce opadają (np. "przedrzeźniane" flow w Those Kinda Nights albo karykaturalne przyspieszenie w Godzilli). Refreny to jakiś żart. Stepdad, Farewell??? Czy ktoś w ogóle tego słuchał przed wydaniem? Pewnie ta, ale jak zwykle ekipa Ema bała się powiedzieć, że gówno.
Główny singiel, Darkness, mnie osobiście znudził i trochę zdziwił tematyką. Czaję, mamy jakąś analogię między strzelcem a Eminemem, ale dziwny wydaje mi się ten throwback do strzelaniny, która miała miejsce w 2017, albo żeby ująć to w perspektywie - dwa albumy Marshalla temu.
Raczej nie wrócę.
Większość kawałków to imo straszna nuda. Nawet jak mamy fajny bit i dobrze zapowiadający się kawałek, to nagle Eminem odpierdoli coś takiego, że ręce opadają (np. "przedrzeźniane" flow w Those Kinda Nights albo karykaturalne przyspieszenie w Godzilli). Refreny to jakiś żart. Stepdad, Farewell??? Czy ktoś w ogóle tego słuchał przed wydaniem? Pewnie ta, ale jak zwykle ekipa Ema bała się powiedzieć, że gówno.
Główny singiel, Darkness, mnie osobiście znudził i trochę zdziwił tematyką. Czaję, mamy jakąś analogię między strzelcem a Eminemem, ale dziwny wydaje mi się ten throwback do strzelaniny, która miała miejsce w 2017, albo żeby ująć to w perspektywie - dwa albumy Marshalla temu.
Raczej nie wrócę.
Re: Eminem - Music to Be Murdered By (2020)
ja również należę do tych, którzy szanują dyskografię ema do 2009(tak, w sumie nawet lubię relapse), slim shady lp jest moim zdecydowanem faworytem jeśli chodzi o jego płyty.
natomiast to co się działo od recovery(które też jakoś ultra tragiczne nie było) to juz każdy widzi. szanuję, że marshall ciągle ma zajawkę do nagrywania no ale to tyle dobrego co mogę powiedzieć.
no i też mnie w sumie zdziwiło, że zagraniczny internet tak dobrze przyjął tę płytę. widziałem nawet komentarze, że "po słabym revival i średnim kamikaze, TO jest album na jaki prawdziwi fani czekali". no okej.
natomiast to co się działo od recovery(które też jakoś ultra tragiczne nie było) to juz każdy widzi. szanuję, że marshall ciągle ma zajawkę do nagrywania no ale to tyle dobrego co mogę powiedzieć.
no i też mnie w sumie zdziwiło, że zagraniczny internet tak dobrze przyjął tę płytę. widziałem nawet komentarze, że "po słabym revival i średnim kamikaze, TO jest album na jaki prawdziwi fani czekali". no okej.
- przedszkolanek
- Posty: 19791
- Rejestracja: 21 kwie 2019, 21:29
Re: Eminem - Music to Be Murdered By (2020)
o to to, jego najciekawsza płyta
imo recovery jest gorze nawet od revival
propsy [mention]baqlashan[/mention] za udane prowo
[mention]Raph[/mention] zdajesz sobie sprawę, że jak ktoś mówi na forum "chujowy raper" to ma na myśli całokształt, a nie tylko flow i technikę?
Re: Eminem - Music to Be Murdered By (2020)
staralem sie wymyślić jakis kontrargument na to co wlasnie powiem ale wszyscy spośród moich znajomych którzy sie jaraja eminemem słuchają ogolnie chujowej muzy pzdr
TO SYBERIA
ZIMNO NA TYCH PERYFERIACH
ZIMNO NA TYCH PERYFERIACH
Re: Eminem - Music to Be Murdered By (2020)
Witam wszystkich na forumku
jestem sajko Eminema i choć w ostatnich latach moje psychofaństwo było regularnie wystawiane na próby (wszystkie featy na tym samym patencie z obowiązkowym wkurwieniem się w połowie zwrotki, przypałowy i kuriozalny freestyle o Trumpie czy ten kasztan w postaci Revival) ta płyta okazała się naprawdę przyjemna.
oczywiście że pewnych wersów wolałbym nie usłyszeć (szczególnie ten boomerski seksizm w Those Kinda Nights
), niektóre gry słowne to jednak trochę siara ALE
jest to najlepiej wyprodukowana płyta Marshalla od Relapse, bity są w większości naprawdę porządne i to niekoniecznie "jak na Eminema", zdecydowana większość gości dała radę (Black Thought, Royce, Anderson Paak, Don Toliver to zasługują na solidny
). sam Shady wciąż potrafi fantastycznie przewinąć zwrotkę czy napisać błyskotliwy wers, a takie kawałki jak Darkness, You Gon Learn, Lock It Up czy I Will przypominają mi czasy kiedy siedziałem przed vivą i czekałem aż poleci Beautiful.
ogólnie Eminem ad 2020 to chyba jednocześnie najbardziej overrated i overhated raper na świecie. z jednej strony ma rzesze bezkrytycznych fanów, którzy żyją w alternatywnej rzeczywistości i myślą, że Marshall wciąż jest najważniejszym raperem, który rozdaje karty w grze i nigdy nie nagrał nic chujowego, a z drugiej ogromną ilość słuchaczy traktuje go jak najgorsze co spotkało rap i wgl ma olbrzymi problem z tym, że ten człowiek wydaje jeszcze płyty
dla mnie bardzo spoko album i dałbym mu 4/6
jestem sajko Eminema i choć w ostatnich latach moje psychofaństwo było regularnie wystawiane na próby (wszystkie featy na tym samym patencie z obowiązkowym wkurwieniem się w połowie zwrotki, przypałowy i kuriozalny freestyle o Trumpie czy ten kasztan w postaci Revival) ta płyta okazała się naprawdę przyjemna.
oczywiście że pewnych wersów wolałbym nie usłyszeć (szczególnie ten boomerski seksizm w Those Kinda Nights
jest to najlepiej wyprodukowana płyta Marshalla od Relapse, bity są w większości naprawdę porządne i to niekoniecznie "jak na Eminema", zdecydowana większość gości dała radę (Black Thought, Royce, Anderson Paak, Don Toliver to zasługują na solidny
ogólnie Eminem ad 2020 to chyba jednocześnie najbardziej overrated i overhated raper na świecie. z jednej strony ma rzesze bezkrytycznych fanów, którzy żyją w alternatywnej rzeczywistości i myślą, że Marshall wciąż jest najważniejszym raperem, który rozdaje karty w grze i nigdy nie nagrał nic chujowego, a z drugiej ogromną ilość słuchaczy traktuje go jak najgorsze co spotkało rap i wgl ma olbrzymi problem z tym, że ten człowiek wydaje jeszcze płyty
dla mnie bardzo spoko album i dałbym mu 4/6
Ostatnio zmieniony 17 sty 2021, 10:23 przez Ordell, łącznie zmieniany 3 razy.
- gods bidness
- Posty: 4918
- Rejestracja: 09 paź 2019, 19:12
Re: Eminem - Music to Be Murdered By (2020)
Zgadzam się, że to dobra bitowo płyta (jak na Eminema). Tekstowo muszą ją jeszcze osłuchać, ale kilka kawałków wpadło w ucho i na pewno wrócę. Eminem był moim ulubionym raperem tak do Eminem Show włącznie, wszystkie jego trzy płyty ostro katowałem w ogólniaku. Dzisiaj TES trochę trąci żenką, SS LP i MM LP dużo lepiej się zestarzały.
To co mi w Eminemie zawsze przeszkadzało to hipokryzja, ale na innym niż wspomniany poziomie - krytykowanie od lat popowych gwiazdek, po czym robienie kawałków z tego typu gwiazdkami i robienie typowo popowych, łzawych, żenujących, rzewnych kawałków, których nie powstydziłaby się Selena Gomez feat Majka Jeżowska feat Paulo Coelho, czyli dla przykładu "I'm not afraid". Już na Eminem Show wykazywał ciągoty do tanich sentymentalizmów i rzewnych melodyjek, w tych kawałkach o córce typu Mockingbird, ale potem zupełnie już stracił jaja i flow. Zaczął brzmieć jak jakiś generyczny plugin do fruity loopsa pod tytułem "fast flow rapper", to było i niestety dalej bywa tragiczne.
Te jego ultra przyspieszenia, którymi jego żenujący fanbase na całym świecie się podnieca ani nie robią wrażenia (zawsze było co najmniej kilku mniej popularnych raperów, którzy robili to samo), ani kurwa nie brzmią, nie ma to vibe'u żadnego, nie jest to muzyka. Brzmi to jak jakiś cyrkowy popis na zawodach sportowych, gdzie zamiast finału ligi mistrzów Real vs Barcelona, ludzie oglądają typa, co żongluje trzema piłkami na raz, wraz z foką, lepiej niż Ronaldo i Messi. Taka pseudoefektowna masturbacja własnym skillem, bez cienia autorefleksji, że to wcale nie takie fajne i świeże, a o którą w Polsce mógłby się pokusić OSTR 15 lat temu z czasów kawałków typu bujakajamajka i bezsensownego szybkiego rzucania jakichś losowych sylab, ku uciesze onanizującej się do tego bezkrytycznej gawiedzi.
Inny wymiar hipokryzji tego podstarzałego boomera, to wyśmiewanie się z wszystkich dla poklasku, samemu będąc przewrażliwionym na własnym punkcie cipkiem matołem. Czyli będę się śmiał 10 płyt z rzędu z tego, że Christopher Reeves jest sparaliżowany i umarł HOHOHO jakie śmieszne, ale powiedz na instagramie, że moja córka to niezła dupa, a się obrażę i popłaczę.
Kamikaze to była pierwsza płyta chyba od 10 lat, którą miałem ochotę sprawdzić i choć do niej nie wracam, to jednak dawała nadzieję, że zostało mu jeszcze trochę testosteronu. Beef z MGK im obu wyszedł na dobre, choć MGK mimo że gorszy raper, celniej go punktował. Ta nowa płyta podtrzymuje ten poziom i do kilku kawałków na pewno wrócę, wsłuchując się w treść, choć tu rewolucji się nie spodziewam. Eminem miał talent do zmyślnych, śmiesznych, witty wersów, ale często stawał się niewolnikiem tego wizerunku, tworząc je na siłę z czego wychodziły wannabe witty wersy.
Do krytykowania mumble rapperów, mimo że sam ich w większości nie dzierżę, też nie jestem przekonany, już wolę jak robi to jakiś Hopsin, bo faktycznie Eminemowi brak młodzieńczej świeżości, jego broda jest dziwna, a andropauza dokuczliwa.
No ale wrócę do tej płyty, bo kilka kawałków wpadło w ucho, kilka musiałem też co prawda na gwałt skipować.
To co mi w Eminemie zawsze przeszkadzało to hipokryzja, ale na innym niż wspomniany poziomie - krytykowanie od lat popowych gwiazdek, po czym robienie kawałków z tego typu gwiazdkami i robienie typowo popowych, łzawych, żenujących, rzewnych kawałków, których nie powstydziłaby się Selena Gomez feat Majka Jeżowska feat Paulo Coelho, czyli dla przykładu "I'm not afraid". Już na Eminem Show wykazywał ciągoty do tanich sentymentalizmów i rzewnych melodyjek, w tych kawałkach o córce typu Mockingbird, ale potem zupełnie już stracił jaja i flow. Zaczął brzmieć jak jakiś generyczny plugin do fruity loopsa pod tytułem "fast flow rapper", to było i niestety dalej bywa tragiczne.
Te jego ultra przyspieszenia, którymi jego żenujący fanbase na całym świecie się podnieca ani nie robią wrażenia (zawsze było co najmniej kilku mniej popularnych raperów, którzy robili to samo), ani kurwa nie brzmią, nie ma to vibe'u żadnego, nie jest to muzyka. Brzmi to jak jakiś cyrkowy popis na zawodach sportowych, gdzie zamiast finału ligi mistrzów Real vs Barcelona, ludzie oglądają typa, co żongluje trzema piłkami na raz, wraz z foką, lepiej niż Ronaldo i Messi. Taka pseudoefektowna masturbacja własnym skillem, bez cienia autorefleksji, że to wcale nie takie fajne i świeże, a o którą w Polsce mógłby się pokusić OSTR 15 lat temu z czasów kawałków typu bujakajamajka i bezsensownego szybkiego rzucania jakichś losowych sylab, ku uciesze onanizującej się do tego bezkrytycznej gawiedzi.
Inny wymiar hipokryzji tego podstarzałego boomera, to wyśmiewanie się z wszystkich dla poklasku, samemu będąc przewrażliwionym na własnym punkcie cipkiem matołem. Czyli będę się śmiał 10 płyt z rzędu z tego, że Christopher Reeves jest sparaliżowany i umarł HOHOHO jakie śmieszne, ale powiedz na instagramie, że moja córka to niezła dupa, a się obrażę i popłaczę.
Kamikaze to była pierwsza płyta chyba od 10 lat, którą miałem ochotę sprawdzić i choć do niej nie wracam, to jednak dawała nadzieję, że zostało mu jeszcze trochę testosteronu. Beef z MGK im obu wyszedł na dobre, choć MGK mimo że gorszy raper, celniej go punktował. Ta nowa płyta podtrzymuje ten poziom i do kilku kawałków na pewno wrócę, wsłuchując się w treść, choć tu rewolucji się nie spodziewam. Eminem miał talent do zmyślnych, śmiesznych, witty wersów, ale często stawał się niewolnikiem tego wizerunku, tworząc je na siłę z czego wychodziły wannabe witty wersy.
Do krytykowania mumble rapperów, mimo że sam ich w większości nie dzierżę, też nie jestem przekonany, już wolę jak robi to jakiś Hopsin, bo faktycznie Eminemowi brak młodzieńczej świeżości, jego broda jest dziwna, a andropauza dokuczliwa.
No ale wrócę do tej płyty, bo kilka kawałków wpadło w ucho, kilka musiałem też co prawda na gwałt skipować.
Re: Eminem - Music to Be Murdered By (2020)
Yakuza not mafia, Yakuza wa kazoku.
Re: Eminem - Music to Be Murdered By (2020)
Co jest niby kontrowersyjnego w powiedzeniu że to najhujowszy raper w historii? Jeśli pierwszy lepszy czarnuch z chicagowego getta z 200 wyświetleń na yt (a takich głównie słucham) lepiej płynie na bicie niż eminem i ma ciekawsze zabiegi stylistyczne to jest po prostu lepszym raperem i tyle
z białych raperów tylko Riff Raff i Yung Lean, pzdr
z białych raperów tylko Riff Raff i Yung Lean, pzdr
phobos pisze: skandowanie jebać pis pod cypisa to był wzniosły moment demokratycznego uniesienia
Re: Eminem - Music to Be Murdered By (2020)
No jest to kontrowersyjne bo gorszy jest np. Logic albo taki Lil Xan.










