1. (Prelude) / Still Talkin' (feat. The D.O.C. & Ice Cube)
2. Nobody Move (feat. MC Ren)
3. Ruthless Villain (feat. MC Ren)
4. 2 Hard Mutha's (feat. MC Ren)
5. Boyz-n-the Hood (Remix) [feat. Ice Cube]
6. Eazy-Duz-It (feat. Dr. Dre & MC Ren)
7. We Want Eazy (feat. Dr. Dre & MC Ren)
8. Eazy-er Said Than Dunn (feat. Dr. Dre)
9. Radio (feat. Dr. Dre & MC Ren)
10. No More ?'s (feat. Ice Cube)
11. I'mma Break It Down (feat. MC Ren)
12. Eazy - Chapter 8 Verse 10
No to polecę grubo. Debiutancki solowy album ojca gangsta rapu - nieśmiertelnego Eazy'ego-E! Kto zna? Mi się udało dorwać fajną reedycję na kasecie z ledową okładką
O ty suczy... jak można tego nie znać. Chciałeś. A tak serio to musze sobie to odświeżyć bo dawno nie słuchałem. Dre z tego co kojarze produkował całość.
TheD pisze: ↑01 sty 2020, 23:12
Poproszę o soczysty lincz dla mnie, za znanie od Eazy'ego jedynie EP-ki It's On (Dre). Bez żartów, chyba sobie obczaję jakieś klasyki przed następnym piątkiem (i tak chyba nikt nic ciekawego pojutrze nie wydaje)
no i dobrze robiłeś, bo Its On to jest pierwszorzędny g-funk i na maksa gangsterskie, charyzmatyczne gówno, a Duz It to relikt lat 80tych, jest kilka momentów na tej płycie ale generalnie to dla mnie jest wsiurska
obczaj se lepiej płytke z 95 niedokończoną i wydaną pośmiertnie - Str8 off tha Streetz of Muthaphukkin Compton
Haczapurjan pisze: ↑07 kwie 2026, 17:31
Wpuścić Iranki i Koreanki. Kim są, ustali się później
Mimo że It's On z 93 to mój pierwszy zagraniczny album w kolekcji i mam do tej Epki ogromny sentyment i generalnie jest ciekawszym projektem to materiał z pierwszego solo Eaziego to również mocna rzecz.
Słychać, że całe N.W.A. miało tutaj swój duży wkład (niekiedy większy niż sam Eazy) co sprawia, że jest ona w miarę róznorodna i po prostu ciekawa, w przeciwieństwie do większości płyt z lat 80 (imo).
Produkcja Dre i Yelli stoi na fajnym poziomie, a teledysk do We Want Eazy polecam każdemu.
Eazy E był jednym z pierwszych raperów jakich katowałem i chyba już na zawsze pozostanie mi sentyment do jego nagrań. Debiut cenię sobie najmniej z jego albumów wydanych za życia, mimo to jest to wciąż dobry krążek, zwłaszcza jeśli chodzi o lata 80te gdzie niewiele rzeczy przetrwało próbę czasu imo. "SOC" od N.W.A lepsze moim zdaniem, a "Eazy Duz It" to świetny suplement do niej. Jeśli chodzi o ekipę Ruthless Records to debiut The D.O.C. >>>, jego strata głosu to jedna z największych strat w rapie .
eazy zaczyna się dopiero po tej płycie. rozpędu nabiera na elif4zaggin, a od czasu epki home 4 da sick aż do śmierci (z apogeum stylu w postaci 187 um killa) ciśnie hardkorowo i z najlepszym flow wówczas w ragrze. nie było huja na jego charyzmę wówczas.