Najwięksi przegrani
Re: Najwięksi przegrani
Nie rozumiem połowy ksyw padających w tym temacie.
Przecież taki Szyna czy Dejan to raczej podwórkowi (nie szydząc, chodzi mi o skalę popularności oczywiście) raperzy z kategorii "może kiedyś, coś tam", a nie prawdziwi przegrani, nad którymi wzdychają rzesze ludzi. Przede wszystkim, z tego co kojarzę zarówno jeden jak i drugi porzucił mikrofon na kołku z powodu niezadowalających wyników. Ja jako "przegranego" w ramach naszego tematu rozumiem bardziej gości, którzy mieli (i to dosłownie na już, nie że A GDYBY RAPOWAŁ DO TERAZ) mainstreamowy sukces na wyciągnięcie ręki, a mimo to z własnych, niezrozumiałych pobudek stwierdzili "ech, jebać" i odeszli ze sceny nie zabierając z niej należnego kawałka tortu.
Wspomniany Szyna czy PeeRZet byli raczej spokojnymi wyrobnikami, którzy przez charakterystykę swojej twórczości (bumbapowiec truskul - panczlajner stawiający ilość wielokrotnych ponad sens kawałka) nie oszukujmy się - potrzebowaliby jakiegoś kataklizmu żeby nagle drastycznie wyskoczyć z popularnością i nie chodzi o żadnego pecha do kariery przez którego przegrali, a zwyczajnie średniactwo.
Przykładu Sławów tym bardziej nie rozumiem, bo przypominam, że przez pierwszych kilka albumów (w tym pierwszy legal w tym niemrawym Embryo) rap był dla nich boczną zajawką do którego zapewne dokładali finansowo i przed trzydziestką ich perspektywami była popularność na slizgu i własnej ośce, tymczasem nagle wstrzelili się w boom na newschool robiąc zgrabną kosmetykę swojej stylistyki i grają na wielkich scenach zapełniając miejsca normikami, o jakich jeszcze kilka lat wcześniej by nie śnili. Według mnie i tak wycisnęli 150% z tych mocno średnich płyt i zawsze potrzebuję liścia na odmułkę żeby połączyć fakty, że serio to te same śmieszki od Muzyki Kozackiej skaczą na Woodstocku czy moich Juwenaliach.
Przecież taki Szyna czy Dejan to raczej podwórkowi (nie szydząc, chodzi mi o skalę popularności oczywiście) raperzy z kategorii "może kiedyś, coś tam", a nie prawdziwi przegrani, nad którymi wzdychają rzesze ludzi. Przede wszystkim, z tego co kojarzę zarówno jeden jak i drugi porzucił mikrofon na kołku z powodu niezadowalających wyników. Ja jako "przegranego" w ramach naszego tematu rozumiem bardziej gości, którzy mieli (i to dosłownie na już, nie że A GDYBY RAPOWAŁ DO TERAZ) mainstreamowy sukces na wyciągnięcie ręki, a mimo to z własnych, niezrozumiałych pobudek stwierdzili "ech, jebać" i odeszli ze sceny nie zabierając z niej należnego kawałka tortu.
Wspomniany Szyna czy PeeRZet byli raczej spokojnymi wyrobnikami, którzy przez charakterystykę swojej twórczości (bumbapowiec truskul - panczlajner stawiający ilość wielokrotnych ponad sens kawałka) nie oszukujmy się - potrzebowaliby jakiegoś kataklizmu żeby nagle drastycznie wyskoczyć z popularnością i nie chodzi o żadnego pecha do kariery przez którego przegrali, a zwyczajnie średniactwo.
Przykładu Sławów tym bardziej nie rozumiem, bo przypominam, że przez pierwszych kilka albumów (w tym pierwszy legal w tym niemrawym Embryo) rap był dla nich boczną zajawką do którego zapewne dokładali finansowo i przed trzydziestką ich perspektywami była popularność na slizgu i własnej ośce, tymczasem nagle wstrzelili się w boom na newschool robiąc zgrabną kosmetykę swojej stylistyki i grają na wielkich scenach zapełniając miejsca normikami, o jakich jeszcze kilka lat wcześniej by nie śnili. Według mnie i tak wycisnęli 150% z tych mocno średnich płyt i zawsze potrzebuję liścia na odmułkę żeby połączyć fakty, że serio to te same śmieszki od Muzyki Kozackiej skaczą na Woodstocku czy moich Juwenaliach.
B to G strikes again, thick hay on the bread... For me it's a lifestyle, you say that's about swag
- Moltisanti
- Posty: 4789
- Rejestracja: 05 maja 2019, 21:11
Re: Najwięksi przegrani
Zdecydowanie Wuzet. Wystarczyło żeby robił swoje, ale chłop zamulił.
- Hyperborea
- Posty: 101
- Rejestracja: 21 sie 2019, 19:35
Re: Najwięksi przegrani
Dizkret, Ekonom z Fenomena, śp. Raca i w ogóle spora część "truskulowego" podziemia z lat 2006-2010 - nielicznymi wyjątkami byli Ras czy Bisz, chociaż ten drugi stopniowo (i pewnie świadomie) zmarnował cały hajp z czasu "Wilka".
Re: Najwięksi przegrani
wg mnie Pierrot, który miał potencjał by namieszać ale odpuścił
Re: Najwięksi przegrani
Ajsmen, zrezygnował z rapu jakoś w 96 i 97 bo nie było hajsu a urodziło mu się dziecko. W tym samym czasie Peja pnął się po szczeblach. Gdyby Ajsmen nie przestał wtedy nawijać to może następne płyty SLU by już były z jego udziałem aż do dnia dzisiejszego.
Re: Najwięksi przegrani
Bisz i Knap to też imo kwestia kiepskiej promocji, ten drugi to już w ogóle nigdy nie umiał się promować.
Od siebie dodam Junesa, bo jeden z najbardziej emocjonalnych gości, których zapętlałem w chwilach, gdy było cieniutko, ale to bardziej do tematu "kogo mi szkoda, że nie robi pengi na rapie'.
Od siebie dodam Junesa, bo jeden z najbardziej emocjonalnych gości, których zapętlałem w chwilach, gdy było cieniutko, ale to bardziej do tematu "kogo mi szkoda, że nie robi pengi na rapie'.
Literatura niepoważna usiłuje rozwiązać problemy egzystencji. Literatura poważna je stawia. [...] Literatura poważna nie jest po to, żeby ułatwiać życie, tylko żeby je utrudniać.
- formaszczytu
- Posty: 2108
- Rejestracja: 29 wrz 2019, 15:46
- Lokalizacja: SKI
Re: Najwięksi przegrani
Tiger Bonzo i Sowa, jakby mieli jakiegoś ogarniętego producenta wykonawczego, co-ghostwritera i managera w jednym, to miałoby to potencjał na sprzedaż płyt 10k+ rocznie samą drogą wysyłkową i co tydzień koncert za przyzwoitą stawkę. co prawda po 3-4 latach by się znudziło, ale łączne zyski mogłyby nawet przekroczyć milion złotych.
- FruitOffTheWall
- Posty: 9165
- Rejestracja: 07 maja 2019, 22:24
Re: Najwięksi przegrani
zioloziolo b1gga dejan slim szczegi
rip zioloziolo
Czas zapierdala? Może ziomie po koksie
Zapierdalala w Las Palmas, nie Europie Wschodniej
https://www.last.fm/user/Tommy_Ovocetti
owoc dziwko może wszystko
Czas zapierdala? Może ziomie po koksie
Zapierdalala w Las Palmas, nie Europie Wschodniej
https://www.last.fm/user/Tommy_Ovocetti
owoc dziwko może wszystko
Re: Najwięksi przegrani
Mam na imię Aleksander, który przejął hype po Biszu.
Re: Najwięksi przegrani
Mezo
Żary
Żurom
Fokus
Kuqe 2115
Żary
Żurom
Fokus
Kuqe 2115
https://youtu.be/UD4lt6AOVZQ?si=LOyIBdPJUn8olTdV
PIERDOLONY HARDKOR DZIEWCZYNKOOO
PIERDOLONY HARDKOR DZIEWCZYNKOOO
Re: Najwięksi przegrani
Zobacz chate meza i jak sobie żyje, na przegrańca to nie wygląda
Fokus ma pokahontaz i swoje grono fanów, żaden przegryw z niego
Fokus ma pokahontaz i swoje grono fanów, żaden przegryw z niego
Re: Najwięksi przegrani
Po dłuższym namyśle Knapa bym tu jednak nie wpisał, dobrze sie ma chłopaczyna i wygrywanko grane
cztery żubry i dwie kurwy
- Hyperborea
- Posty: 101
- Rejestracja: 21 sie 2019, 19:35
Re: Najwięksi przegrani
HST. Jednak nikt nie przegrał aż tak, jak on.
Pierwsza płyta przeszła totalnie bez echa mimo bardzo dobrych recenzji. Później lata przerwy od rapu, pierwsza płyta była powoli odkrywana przez słuchaczy, a featuringu stopniowo przyciągały coraz większe grono odbiorców, aż stał się praktycznie kultowym raperem. Do tego stopnia, że oczekiwania w stosunku do nowej płyty, którą zapowiedział, były ogromne, a wypuścił przy okazji teledysk do kawałka nagranego... dziesięć lat wcześniej.
Aż przyszedł jeden news, który podważył wszystko, i cały misterny plan poszedł w pizdu. HST nawet się specjalnie nie tłumaczył.
Pierwsza płyta przeszła totalnie bez echa mimo bardzo dobrych recenzji. Później lata przerwy od rapu, pierwsza płyta była powoli odkrywana przez słuchaczy, a featuringu stopniowo przyciągały coraz większe grono odbiorców, aż stał się praktycznie kultowym raperem. Do tego stopnia, że oczekiwania w stosunku do nowej płyty, którą zapowiedział, były ogromne, a wypuścił przy okazji teledysk do kawałka nagranego... dziesięć lat wcześniej.
Aż przyszedł jeden news, który podważył wszystko, i cały misterny plan poszedł w pizdu. HST nawet się specjalnie nie tłumaczył.
-
frontkick
Re: Najwięksi przegrani
imo przegrał po wzięciu pod uwagę ile faktycznie mógł osiągnąć. Zawzięcie się trzymał jednego stylu, po tej płycie z Mhm mógł gdzieś odbić na materiał albo dwa i byłby dzisiaj w zupełnie innym miejscu.
Inna sprawa że zdarzyło mu się t r z y razy pod rząd kurwa wydać zimą album z letniakami, to już jest po prostu nierozsądne i głupie
Bisza nie umiem nie wpisać w taki temat, zamiast korzystać z koniunktury i sobie stworzyć fanbejs jak Łona czy Mes (teraz już tylko najtwardsze snoby z nim zostały, przekonane że słuchają inteligenckiej muzyki) postawił na współprace z tym Łukasiewiczem i teraz w imię wolności artystycznej musi żebrać o uwagę ze strony TVP Kultura, nie szanuję juz i trzy ostatnie plyty zupelnie olałem
Re: Najwięksi przegrani
Widocznie nie miał powodu. Szkoda, bo nawet spoko nawijał i z moich okolic typ.Hyperborea pisze: ↑19 gru 2019, 21:04 Aż przyszedł jeden news, który podważył wszystko, i cały misterny plan poszedł w pizdu. HST nawet się specjalnie nie tłumaczył.
Re: Najwięksi przegrani
cały post na plus, ale z tym konkretnym się akurat nie zgodzę, peerzet rozwinął w aptaunie swoje liryczne możliwości na czwóre z plusem
Re: Najwięksi przegrani
Smarki..mógłby być królem polskiego rapu,zarabiać hajs z muzyki i dupcyć naiwne małolaty a tak mu się zachciało dorosłego życia psia mać.













