muzyka muslimgauze, (szczególnie gun aramaic 1 i 2, oraz return of black september) zawsze były tak wybitne dzięki temu, że gość oferował pewne przeżycie muzyczne, pewne doświadczenie. zamykasz oczy i jesteś tam, na jebanym afgańskim bazarze w kabulu pod rządami talibów. w tle jakieś baby opłakują śmierć syna, ziomek z minaretu nawołuje (nie)wiernych do modlitwy itd itp. to wszystko wyrażone w ramach mocno transowego ambientu oferowało niepowtarzalny klimat, bez realnego substytutu w innych produkcjach nastawionych na zbliżony efekt.
a same nagrania field recordings jako takie? raczej nic ciekawego, choć kiedyś urzekła mnie składanka jakaś z rain ferstów jak tukany śpiewały sobie swoje zbereźne zaśpiewki, ale to była taka historia na jedno przesłuchanie i do spania.
Dodano po 2 minutach 15 sekundach:
Burak pisze: ↑22 paź 2026, 9:43bazarów
Burak pisze: ↑22 paź 2026, 9:43
nawoływania do modlitwy
o huj, niezła telepatie zajebaliśmy, przysiegam że nie czytałem tego posta przed wysłaniem swojego xD
ale te hajlajty co wrzuciłeś mało zachęcające muzycznie tbh