Najwięksi przegrani

Płyty, zapowiedzi materiałów, dyskusje na temat raperów i producentów z naszej rodzimej sceny.

Moderatorzy: Jose, oldschool

Awatar użytkownika
jajca
Posty: 15266
Rejestracja: 10 maja 2019, 10:47

Re: Najwięksi przegrani

Post autor: jajca »

gods bidness pisze: ↑18 paź 2026, 10:26 jego zwrotki na Księdze Tajemniczej wcale nie odstają poziomem
chyba jedna zwrotka była, czy odstawała to kwestia do dyskusji:
Psychodela, ma pani jedyna
Wdarła się w mą dusze i coś tam zostawiła
Poczułem energię i wiedziałem, że muszę...
No właśnie!
Dodano po 1 minucie 13 sekundach:
Zawsze rozpierdalalo mnie to "no właśnie" jako rozwiązanie wersu gdy autor sie zamotał albo zabrakło innego pomyslu
saturn pisze: ↑11 lis 2025, 21:56 jądra muszą być wyczyszczone z nasienia
eddy_wata pisze: ↑wczoraj, 11:05 niespełnianie wszystkich obietnic to działanie propaństwowe
Awatar użytkownika
gods bidness
Posty: 5989
Rejestracja: 09 paź 2019, 19:12

Re: Najwięksi przegrani

Post autor: gods bidness »

elDamiano pisze: ↑18 paź 2026, 10:51 W czasach jak oni rapowali w PL, przed 2000, Rahim stał dość wysoko powiedzmy w hierarchii raperów pod względem składania, mitycznego "przekazu", itp.
Problem w tym, że po tym czasie i pierwszym Poka, on nie poszedł specjalnie do przodu, nie gonił za trendami, rapowo niewiele się rozwinął, a to co robił (i robi do dziś) jest po prostu dla słuchacza nudne. Zgaduję, że rapuje on totalnie z zajawki, bo tak jak napisałeś gods bidness , on robi dużo więcej rzeczy, a rapować sobie po prostu może, bo to lubi.

Podobny case do Solara, który ciągnął Białasa do robienia rzeczy, a przy okazji lubił rzucić wersem, aż mu zbrzydło. ;)
Tyle, że ja nie widzę, żeby Fokus jakoś specjalnie poszedł do przodu po Paktofonice. Do 2002 był ścisłą czołówką sceny, a Rahim nie był nigdy. Potem wydaje mi się, że Rahim dogonił Fokusa, a Fokus nigdzie nie uciekł. Poza tym, że ma swój głos robota, od czasu gdy scena się rozwinęła, nie ma nic specjalnego do zaoferowania. W sumie jak tak myślę, to w czasach PFK, gościnki na pierwszym Pezet/Noon, nigdy bym nie pomyślał, że kilka(naście) lat później tak przepadnie.

Wydał jakieś elektroniczne niszowe rzeczy, wydał kilka solówek, które były raczej przeciętne, żadne klasyki. Dla niego kult paktofoniki jest dokładnie takim samym zbawieniem jak dla Rahima, a wydaje mi się, że to Rahim był motorem napędowym tego, żeby dzisiaj w ogóle jeszcze jakkolwiek istnieli na scenie.

Co więcej, jak dla mnie, na Paktofonice i tych duetach z Rahimem, Fokus dużo zyskuje, bo jego zwrotki są zestawione z kontrastującymi Magikiem i Rahimem, a potem z samym Rahimem. Fokus ma niski, metaliczny głos robota, który solo przy dłuższym słuchaniu nuży, ale z jasnym, melodyjnym wokalem Rahima dobrze współgra. I Rahim, jak nawet nie ma żadnych ciekawych wersów, tak potrafi tym kawałkom dać trochę przestrzeni w brzmieniu i melodyjności, dać refren itd., co jest zbawieniem dla Fokusa. Mogę rzucać przykładami z tych Pokahontazów, ale mi się nie chce, można sprawdzić.

Fokus w swoim stylu nie wydobędzie niczego, co zrobiłoby hit. Nie ma żadnego "popowego" potencjału, dajcie mi jakiś refren Fokusa, który wpada w ucho, tworzy vibe, zapewni jakąś mainstreamową rotację. Nie ma mnie dla nikogooooo to chyba szczyt możliwości pod tym względem.

Co do samej PFK, to wszyscy się znęcają nad tą zwrotką w Jestem Bogiem, która faktycznie jest tekstowo tragiczna, ale melodią wajbuje, zresztą nie chce mi się jej specjalnie bronić, bo Rahim ma tam dużo lepsze momenty. 'W moich kręgach' to do dziś jeden z lepszych kawałków z tej płyty, dzięki temu intro, cutom, skreczom ma ten psychodeliczny klimat, a bit też se sam zrobił, i chyba sporo więcej na samą kinematografię.



Leave Rahim alone!


Obrazek
Awatar użytkownika
aleksy
Posty: 6346
Rejestracja: 17 kwie 2019, 7:45

Re: Najwięksi przegrani

Post autor: aleksy »

gods bidness pisze: ↑18 paź 2026, 10:26 Rahim ma za sobą jednak pokaźną dyskografię, kilka spoko numerów, kilka swoich solówek, ma ten swój duet "Seba i Wojtas vel Pokoahontas", jakieś inne duety z LUC czy czymś tam, ma pomysł na siebie, ma wytwórnię i zawsze był w tej Paktofonice tym, który ogarniał, menadżerował i przywracał na właściwe tory wykolejonego Magika i obrażalskiego Fokusa. W wywiadach to też on zawsze jest tym, co musi ciągnąć ten cyrk, bo Fokus albo wypada na gbura, albo na przygłupa, albo na gbura i przygłupa.
Nie wiedziałem o tej nieciumciokowej stronie Rahima, ale podtrzymuję tezę, że to "niedościgniony wzór robienia kariery przez ławkę." Dlaczego? Noskillem jest dla mnie takim samym jak Numer Raz czy Jędker. To, co ich różni, to sukces na polu muzycznym i Rahim ich w tym wyraźnie wyprzedza. Punktem wyjścia do tego sukcesu była Paktofonika, a trudno mi sobie wyobrazić, że ten typ zaskarbia sobie serca słuchaczy bez dwóch lepszych kolegów.
co cię boli? czy aż tak cię to boli?
było mi przykro, gdy Eddy chciał bronić linczu na Poli
od Platformy, bo mam ich za patoli
i wiem, że rok wcześniej Edkowi pękłoby serce
Awatar użytkownika
gods bidness
Posty: 5989
Rejestracja: 09 paź 2019, 19:12

Re: Najwięksi przegrani

Post autor: gods bidness »

„Nie mam czasu jechać, klepać się po plecach.
Na spędach, fetach i bankietach.
Pasuję tam niczym pop i metal.
Mogę ich zbluzgać, a zwalić na Tourette'a.”


Sorry, ale siermiężny Jędker by nigdy czegoś takiego witty nie wymyślił.
Awatar użytkownika
Luxair
Posty: 6523
Rejestracja: 24 kwie 2019, 19:38

Re: Najwięksi przegrani

Post autor: Luxair »

jajca pisze: ↑18 paź 2026, 11:00 Zawsze rozpierdalalo mnie to "no właśnie" jako rozwiązanie wersu gdy autor sie zamotał albo zabrakło innego pomyslu
Hahaha to nasz kultowy tekst z bracholem
NOOOOO WŁAAAAŚNIEEEEE
You used to call me on my CVEL phone
Awatar użytkownika
scarz
Posty: 564
Rejestracja: 09 cze 2019, 19:14

Re: Najwięksi przegrani

Post autor: scarz »

aleksy pisze: ↑18 paź 2026, 11:38 Nie wiedziałem o tej nieciumciokowej stronie Rahima, ale podtrzymuję tezę, że to "niedościgniony wzór robienia kariery przez ławkę." Dlaczego? Noskillem jest dla mnie takim samym jak Numer Raz czy Jędker. To, co ich różni, to sukces na polu muzycznym i Rahim ich w tym wyraźnie wyprzedza. Punktem wyjścia do tego sukcesu była Paktofonika, a trudno mi sobie wyobrazić, że ten typ zaskarbia sobie serca słuchaczy bez dwóch lepszych kolegów.
No nie zgodzę się na stawianie Rahima w jednym rzędzie z Numerem, czy Jedkerem jako robiących karierę przez ławkę. Owszem, punktem wyjscia w przypadku każdego byli bardziej utalentowani koledzy, ale Rahim wykorzystał tą szansę od losy w 110% dzięki własnemu talentowi, oczywiście nie muzycznemu. Numera Tede musiał ciągnąć za uszy, żeby coś w ogóle nagrał, Jedker wypuścił jedno solo, trochę disco polo, po czym wypierdolil na Antypody robić na budowach, by po latach wrócić do Polski i zacząć nagrywać filmiki o robieniu bitów z dźwięków chrząszczy na łące, o ktore jebanie tylko ślizgawka daje.

A Rahim pięknie karierę zbudował i 26 lat po Kinematografii dalej żyje sobie z rapu.
railxmig
Posty: 21
Rejestracja: 14 paź 2026, 16:36

Re: Najwięksi przegrani

Post autor: railxmig »

Jeśli chcemy coś o "największych wygranych" to też można też wspomnieć Borixona. Co jakiś czas mu się głos zmienił. Zawsze był charyzmatyczny lecz poziom jego rapu był raczej średni. Natomiast jeśli chodzi o sukces jakiego się dorobił to Borygo jest niczym świnka trenowana do szukania trufli. Od dobrych 30 lat wie, gdzie się zakręcić. Poniżej taka litania z lekko naciąganą treścią dla zachowania formy.

Najpierw dołączył do Liroya i był jego hypemanem z czasów "Alboomu".
Później dołączył do WYP3 tuż przed ich złotym okresem.
Później dołączył do Tedego tuż przed jego złotym okresem.
Później dołączył do Żuroma tuż przed jego złotym okresem (w ok. 2004 Żurom był prawie jak Kozak).
Później dołączył do (wynalazł) Kajmana i się skumplował ze Stopro tuż przed ich złotym okresem.
Później dołączył do (założył) Gangu Albani/Plebani tuż przed ich złotym okresem.
Później dołączył do Żabsonów/Retów/Kizów tuż przed ich złotym okresem i założył Chillwagon.
Później dołączył do Tedego w Katowicach tuż przed złotym okresem nostalgii i reedycji/rekreacji starych albumów.
Później dołączył do (pojechał) Tajlandii i na razie cicho o nim, lecz pewnie w niedalekiej przyszłości znów będę mogł napisać, że:
Później dołączył do xxxxx tuż przed ich złotym okresem.

Co do Magika to obawiam się, że zostałby kolejnym Mesem. Pierwsza dekada po PFK pewnie byłaby na wysokim poziomie lecz potem mógłby skończyć jako wczulony pseudo-artystyczny ćpun, który w odklejkach dissowałby się ze wszystkimi bez powodu.

Jeszcze nawiązując do Mesa to... czy Fauosz się nadaje do tego tematu? Oprócz zwrotki na "Pokaż im swoje przekazanie" to więcej się nie udzielał (lub też nic się nie zachowało). Tamta zwrotka oczywiście odbiegała poziomem, lecz tacy Stasiak i Pjus potrafili zrobić karierę z 247, będąc kompletnym tłem dla Mesa. Co by było, gdyby jednak zdecydował się zostać z Flexxipem i potem wozić się na sukcesach Mesa niczym Fundacja w Zipach.
Awatar użytkownika
eddy_wata
Posty: 20741
Rejestracja: 12 sie 2019, 13:01

Re: Najwięksi przegrani

Post autor: eddy_wata »

nie no dołączenie do kajmana to faktycznie dojebane osiągnięcie
ta droga ide dalej
railxmig
Posty: 21
Rejestracja: 14 paź 2026, 16:36

Re: Najwięksi przegrani

Post autor: railxmig »

eddy_wata pisze: ↑18 paź 2026, 12:54nie no dołączenie do kajmana to faktycznie dojebane osiągnięcie
W ok. 2009 roku Kajman miał spory hype jeśli mnie pamięć nie myli. Oczywiście nic większego z tego nie wyszło. Ważniejsze to, że kumplował się ze Stopro i nagrywał kawałki z Sobotą.
Awatar użytkownika
Sionek
Posty: 814
Rejestracja: 05 sie 2025, 20:45

Re: Najwięksi przegrani

Post autor: Sionek »

railxmig pisze: ↑18 paź 2026, 12:42 Natomiast jeśli chodzi o sukces jakiego się dorobił to Borygo jest niczym świnka trenowana do szukania trufli. Od dobrych 30 lat wie, gdzie się zakręcić.
Borixon to po prostu gracz zespołowy. Nie znam go oczywiście prywatnie, ale wydaje się być bardzo sympatycznym człowiekiem i ma coś w sobie, że przyciąga ludzi, ale też lubi wychodzić do ludzi i wyciągać pomocną dłoń nawet jak nie mógł zaoferować tyle ile inne topowe postacie. To procentuje jak widać.

Z jakiegoś powodu był w stanie zakolegować się z Liroyem, Wzgórzem, Tede i Popkiem. Potem jak zarobił trochę szmalu i założył NBL to sam się odezwał do Reto i zaczął go wydawać, gdzie wtedy to Borygo był postacią poboczną we własnym labelu a numerem 1 był Reto. Z Żabsonem się zakumplował i został jego mentorem, parę jego numerów też wydał. Tworząc Chillwagon miał już pewien kapitał, bo przez znajomości miał na pokładzie Reto i Zethę, chwilę potem Żabsona i łatwiej było mu zapraszać kolejnych jak Kizo czy Qry bo miał dla nich ofertę hajpu, którego nie budował on tylko wszyscy inni gracze, którzy mieli większy hajp niż on. Olsza dołączył chyba z jakiegoś konkursu, co też pomogło podbudować wizerunek człowieka otwartego na innych, który daje szansę. I tak to poszło. Choć jak potem się ekipa rozpadła to wszyscy darzą Borixona wielkim szacunkiem i dzięki temu ma udziały w zyskach z ich karier. Te jego Spacerange obsługuje jakoś marketingowo-logistycznie Reto i ten jego Styxx Wagon, Kizo ostatnio u Żurnalisty mówił, że Borixon jest jego wspólasem w MTS. Zetha trochę zniknął, ale jeszcze w 2022 wydali z Reto płytę u Borixona, która też duże liczby porobiła. Reszta też jest pewnie jakoś kapitałowo powiązana z nim, może poza Żabsonem, który ma wszystko swoje ale prywatnie się dalej lubią, Żabson jeździ do niego do Tajlandii w odwiedziny albo bierze go ze sobą na Popkillery i też jakoś tam korzysta wizerunkowo na tym.
railxmig
Posty: 21
Rejestracja: 14 paź 2026, 16:36

Re: Najwięksi przegrani

Post autor: railxmig »

Przepraszam, jeśli to określenie Borixona było zbyt ostre. Ja oczywiście do niego nic nie mam osobiście go nie znam
Awatar użytkownika
Sionek
Posty: 814
Rejestracja: 05 sie 2025, 20:45

Re: Najwięksi przegrani

Post autor: Sionek »

Ale ja się zgadzam. Gość osiągnął naprawdę bardzo dużo, więcej (finansowo) niż większość topowych raperów z którymi zaczynał karierę. Sam raperem jest trochę średniawym, miewa dobre momenty, ale mistrzem w tej profesji nie jest. Czasem jego patenty oparte na zdrobnieniach jak nie umie znaleźć rymu aż parzą w uszy. Sam oczywiście solo też osiągnął fajne rzeczy, ma w dyskografii dobre płyty, ale nie ma co się oszukiwać. Wszystkie jego największe sukcesy osiągał z pomocą innych lub wręcz na ich plecach. Nie znaczy to, że nic nie dodawał od siebie, to nie jest przypadek Numera Raza, którego mogłoby nie być na większości tracków WFD i w sumie nie byłoby różnicy, ale jego udziały w sukcesach Gangu Albanii czy Chillwagonu były mniejszościowe.
Awatar użytkownika
scarz
Posty: 564
Rejestracja: 09 cze 2019, 19:14

Re: Najwięksi przegrani

Post autor: scarz »

railxmig pisze: ↑18 paź 2026, 12:57
eddy_wata pisze: ↑18 paź 2026, 12:54nie no dołączenie do kajmana to faktycznie dojebane osiągnięcie
W ok. 2009 roku Kajman miał spory hype jeśli mnie pamięć nie myli. Oczywiście nic większego z tego nie wyszło. Ważniejsze to, że kumplował się ze Stopro i nagrywał kawałki z Sobotą.
No nie, o Kajmanie to się większość ludzi wtedy dowiedziała dzięki płycie z Borixonem (a i to dowiedzenie się jest trochę na wyrost patrząc, jak fatalnie sprzedał się ten krążek). Hype na niego to może w Kielcach był, nikt inny w ogóle nie wiedział o istnieniu tego chłopa przed Semteksem.
Awatar użytkownika
strusiodolski
Posty: 38
Rejestracja: 14 paź 2026, 12:05

Re: Najwięksi przegrani

Post autor: strusiodolski »

aleksy pisze: ↑18 paź 2026, 8:14 A dlaczego niby Penxem miałby być największym przegranym? Przecież tam nigdy nie było nic do wygrania, nawet maleńkiej iskierki nadziei.
Nie no, on był imho dość mocno pompowany nawet będąc przydupasem ripa, sam się nim jarałem te 13-14 lat temu, bo hehe gierki słowne, mocne pancze, nawet nie przeszkadzało mi to, że to brzmiało jak recytacja - dla mnie wówczas miał niezłe delivery, ale to pewnie moja wina, bo nie byłem zbytnio osłuchany i dla mnie większość poza quebo czy eripe to były wacki.
Produkcjami próbował się gdzieś przebić dalej i było czuć, że aspiruje gdzieś wyżej niż lokalny skład, ale rynek szybciutko zweryfikował, że nie wystarczy zgrywać złożonego złodupca i nawet linijka truskulowa tu nie pomoże, jeśli czegoś się ciężko słucha i nie sprawia to przyjemności
Awatar użytkownika
knarku
Posty: 2055
Rejestracja: 17 kwie 2019, 20:33
Lokalizacja: bstok

Re: Najwięksi przegrani

Post autor: knarku »

gods bidness pisze: ↑18 paź 2026, 11:27 Fokus w swoim stylu nie wydobędzie niczego, co zrobiłoby hit. Nie ma żadnego "popowego" potencjału, dajcie mi jakiś refren Fokusa, który wpada w ucho, tworzy vibe, zapewni jakąś mainstreamową rotację. Nie ma mnie dla nikogooooo to chyba szczyt możliwości pod tym względem.
gps aktualizuje mape pieprzyc stres jedziemy z tym tematem d(-.-)b
pierwsze i byc moze ostatnie co mi do glowy przychodzi hehe
Awatar użytkownika
elDamiano
Posty: 5
Rejestracja: 18 paź 2026, 9:06
Lokalizacja: Wroc

Re: Najwięksi przegrani

Post autor: elDamiano »

gods bidness pisze: ↑18 paź 2026, 11:27
elDamiano pisze: ↑18 paź 2026, 10:51 W czasach jak oni rapowali w PL, przed 2000, Rahim stał dość wysoko powiedzmy w hierarchii raperów pod względem składania, mitycznego "przekazu", itp.
Problem w tym, że po tym czasie i pierwszym Poka, on nie poszedł specjalnie do przodu, nie gonił za trendami, rapowo niewiele się rozwinął, a to co robił (i robi do dziś) jest po prostu dla słuchacza nudne. Zgaduję, że rapuje on totalnie z zajawki, bo tak jak napisałeś gods bidness , on robi dużo więcej rzeczy, a rapować sobie po prostu może, bo to lubi.

Podobny case do Solara, który ciągnął Białasa do robienia rzeczy, a przy okazji lubił rzucić wersem, aż mu zbrzydło. ;)
Tyle, że ja nie widzę, żeby Fokus jakoś specjalnie poszedł do przodu po Paktofonice. Do 2002 był ścisłą czołówką sceny, a Rahim nie był nigdy. Potem wydaje mi się, że Rahim dogonił Fokusa, a Fokus nigdzie nie uciekł. Poza tym, że ma swój głos robota, od czasu gdy scena się rozwinęła, nie ma nic specjalnego do zaoferowania. W sumie jak tak myślę, to w czasach PFK, gościnki na pierwszym Pezet/Noon, nigdy bym nie pomyślał, że kilka(naście) lat później tak przepadnie.

Wydał jakieś elektroniczne niszowe rzeczy, wydał kilka solówek, które były raczej przeciętne, żadne klasyki. Dla niego kult paktofoniki jest dokładnie takim samym zbawieniem jak dla Rahima, a wydaje mi się, że to Rahim był motorem napędowym tego, żeby dzisiaj w ogóle jeszcze jakkolwiek istnieli na scenie.

Co więcej, jak dla mnie, na Paktofonice i tych duetach z Rahimem, Fokus dużo zyskuje, bo jego zwrotki są zestawione z kontrastującymi Magikiem i Rahimem, a potem z samym Rahimem. Fokus ma niski, metaliczny głos robota, który solo przy dłuższym słuchaniu nuży, ale z jasnym, melodyjnym wokalem Rahima dobrze współgra. I Rahim, jak nawet nie ma żadnych ciekawych wersów, tak potrafi tym kawałkom dać trochę przestrzeni w brzmieniu i melodyjności, dać refren itd., co jest zbawieniem dla Fokusa. Mogę rzucać przykładami z tych Pokahontazów, ale mi się nie chce, można sprawdzić.

Fokus w swoim stylu nie wydobędzie niczego, co zrobiłoby hit. Nie ma żadnego "popowego" potencjału, dajcie mi jakiś refren Fokusa, który wpada w ucho, tworzy vibe, zapewni jakąś mainstreamową rotację. Nie ma mnie dla nikogooooo to chyba szczyt możliwości pod tym względem.

Co do samej PFK, to wszyscy się znęcają nad tą zwrotką w Jestem Bogiem, która faktycznie jest tekstowo tragiczna, ale melodią wajbuje, zresztą nie chce mi się jej specjalnie bronić, bo Rahim ma tam dużo lepsze momenty. 'W moich kręgach' to do dziś jeden z lepszych kawałków z tej płyty, dzięki temu intro, cutom, skreczom ma ten psychodeliczny klimat, a bit też se sam zrobił, i chyba sporo więcej na samą kinematografię.



Leave Rahim alone!


Obrazek

Masz totalnie rację. Ja nie napisałem, że Fokus później się rozwinął i jest Bogiem. :> Oni obaj, Fokus po "Prewersjach" i Rah po "Podróżach po amplitudzie" już rapowo dla mnie nie istnieją, gdyż brzmieniowo byli zbyt nudni. Fokus do tego przy dłuższym odbiorze swoim sposobem rymowania i głosem dodatkowo jeszcze męczy.

A odnośnie tego jednego refrenu Fo, który się gdzieś przebił to chyba "Cytryny" by się załapały, nie?
──────────── • ────────────
Do gadania bzdur, kurwy mają spory popęd,
skumali, że ludzie słuchają ksywek a nie zwrotek.
──────────── • ────────────
Awatar użytkownika
bylerymdorymu
Posty: 449
Rejestracja: 27 mar 2026, 22:20

Re: Najwięksi przegrani

Post autor: bylerymdorymu »

Podsumowując cały dotychczasowy temat największym przegranym jest tylko ten co śledzi pl hh od początków zawsze chciał spróbować, ale nigdy nic nie zrobił

reszta ma albo hajs albo chociaż czyste sumienie
CEO
Dołącz do naszej firmy:
viewtopic.php?t=13333

SLG appka na Google Play:
viewtopic.php?t=13156

Sociale:
https://www.youtube.com/@TakiJedenKrzysztof
Awatar użytkownika
gods bidness
Posty: 5989
Rejestracja: 09 paź 2019, 19:12

Re: Najwięksi przegrani

Post autor: gods bidness »

railxmig pisze: ↑18 paź 2026, 12:42 Później dołączył do Tedego w Katowicach tuż przed złotym okresem nostalgii i reedycji/rekreacji starych albumów.
Wtedy to raczej Tede do niego się waflował, a nie na odwrót, i biegał podniecony, opowiadając jak to on jest w chillwagon.
ODPOWIEDZ