Bartek Koko już od pewnego czasu (patrz np. druga zwrotka "Monachium") sprawia wrażenie, jakby "zwykłe" pojechanie tekstu od A do Z go nudziło i jego flow chciało wyrwać się z ryzów - i tutaj wreszcie odpiął wrotki na pełnej. "Ten bit cuchnie naftą" i go natchnął, i se poleciał - rock'n'roll, kurwa! Wszystko się zgadza w tym numerze: kozacki, ciężki, głęboki, wielowarstwowy bicior, Aljas wjeżdża z buta i fajnie akcentuje, refren wchodzi do bani, KOKO rozwala bit w drzazgi, a na koniec DJ Cider daje popis - mniam. Zaskakujące i zadziwiająco udane połączenie uniwersów. To jest hip-hop/10.
A Hip-hop to muzyka, która opiera się na basach i jest jakaś dziejowa sprawiedliwość, kiedy płytę producencką nagrywa basista - już intro zagrane na basie akustycznym wprowadza w fajny, drżący strunami, gitarowy klimat, a pierwszy numer z Majkelem (weteran z Koligacji GK, zaraz pęknie 30 lat na scenie) to już hip-punkowy manifest trochę lub, jak to nazywa sam MC, "rappunk" - nic, tylko iść w pogo.
Mada brzmi optymistycznie, luźno, tradycyjnie sieka followupy - ten do Stereofonii zajebisty; dobrze się wymieniają z Sistą Flo, z którą jest to pierwsze spotkanie na jednym tracku i wyszło bardzo naturalnie. Te połączenia styli Aljas/Koko i Sista/Mada to też hip-hopowy klasyk dla albumów producenckich, a gdyby nie gospodarz, te spotkania mogłyby się jeszcze długo nie wydarzyć i za to propsy.
Kidd dostał głęboki, dudniący nisko basiskiem podkład i zarapował na nim 426-tą typową zwrotkę Kidda, ale jako całość siedzi, ostania minuta z gęstymi skreczami skonfrontowanymi z marszową perką bardzo melodyjna.
Na koniec jeszcze trochę tradycyjnego "polskiego truskulu" i bragga, jakbyśmy znowu mieli 2011 - poczujecie się młodziej. Kruk goni trochę za bitem, ale nie mogę się nie uśmiechać przy punchu "Nawet Einstein powie: E TY = MCkasztan!". Naks zamyka własny album swoją zwrotką i znowu pokazuje, że lubi nieoczywiste, dziwaczne i "śmieszne" wersy, a mnie to strasznie bawi i nic nie poradzę - dostarczone są dobrze, więc wszystko gra. "Palę fajki, tak jakbym palił fajki!", "Mam dużego i rapuję jakbym miał dużego!" - tak trzeba żyć.
22 minuty bardzo fajnej zabawy, tzw. "repeat value" dość wysoki. Ocena: słuchacie nudnego rapu zwykle, ale nie teraz.
I git, tyle, że to i tak rozaczarowujące, bo oznacza, że ciężko dla zajawki i jednocześnie czegoś więcej. Poza tym to trochę jak głuchy telefon. Absolutnie nie hejtuję, po prostu refleksja.