Dodano po 3 godzinach 44 minutach 13 sekundach:
Odcinek 7: Szczera rozmowa i starzy znajomi
SCENA 1. INT. PROKURATURA REJONOWA (MOKOTÓW) – DZIEŃ
Surowe, szare ściany. Mes siedzi na twardym krześle naprzeciwko zmęczonej Prokuratorki, która wertuje akta sprawy nalotu na Wyględowie. Obok Mesa siedzi jego adwokat.
W kącie pokoju, oparty o szafę pękającą od segregatorów, stoi Charles Bukowski. Pociąga łyk z piersiówki i puszcza dym z papierosa prosto w twarz urzędniczki. Prokuratorka nawet tego nie zauważa.
BUKOWSKI
(szeptem, z tyłu głowy Mesa)
No i co, Szmidt? Powiesz im coś? Sypniesz kumpli, żeby ocalić ten swój luksusowy tyłek? Gliniarze z przeszłości zlali ciebie i Lerka, a ty teraz grasz grzecznego świadka? Żałosne.
Mes zaciska zęby, ignorując halucynację. Patrzy prosto na Prokuratorkę.
MES
(chłodno)
Pani prokurator, ja piszę wiersze i wychowuję syna. O biznesach moich byłych wspólników proszę rozmawiać z nimi. Nie mam z tym nic wspólnego.
SCENA 2. EXT. POLE MOKOTOWSKIE – DZIEŃ
Mes spaceruje alejką, trzymając małego Rysia za rękę. Chłopiec drepcze w kaloszach, a Mes z pełnym zaangażowaniem opowiada mu o ptakach. Telefon Mesa wibruje w kieszeni – powiadomienia o dissie Tedego palą go przez materiał spodni. Mes zdecydowanym ruchem całkowicie go wyłącza i wrzuca na dno torby.
Nagle z bocznej alejki wyłania się potężna sylwetka. To Winicjusz „Wini” Bartków. Idzie niespiesznie, ubrany w luźne, streetwearowe ciuchy, z szerokim uśmiechem na twarzy. Obok niego idzie młoda, nieco zagubiona dziewczyna z teczką z ASP – ewidentnie nie należy do ligi warszawskich „kjutek”, ale Wini i tak zerka na nią z nieskrywanym zachwytem bon vivanta.
WINI
(głośno, machając ręką)
Siemanko, Mesik! Ty patrz, no i spotykamy się w parku, jak jacyś kurde arystokraci na emeryturze!
Wini klepie dziewczynę po ramieniu, dając jej znak, by dała im chwilę, po czym podchodzi do Mesa i patrzy na małego Rysia. Jego twarz na moment poważnieje.
WINI (C.D.)
Piotrek, sprawa jest poważna. Słyszałem o Tomku. No kurde, przecież on ma duszę artysty, a w polskim więzieniu zniszczą go jak nic. Ja tam w Szczecinie widziałem różne rzeczy, kiedyś z dziewczynami z branży, z używkami, sam wiesz, jak jest – życie to jest ciągła sinusoida, stary. Ale ziomkom w potrzebie się pomaga. Musimy mu jakoś pomóc, zrobić jakiś koncert, zrzutkę, cokolwiek...
MES
(patrzy na Winiego z wdzięcznością)
Wini... Ja dopiero co wyszedłem z prokuratury. Sam próbuje nie oszaleć. Ale masz rację, Tomka nie zostawimy.
WINI
(rozpromienia się, klepiąc Mesa po plecach)
I to jest kurde słowo! Widziałeś ją? (wskazuje na czekającą studentkę) Tłumaczę jej związek fizyki kwantowej z fundamentalnmi pytaniami o istnienie boga i tych bajeczek z Biblii. Jesteśmy w kontakcie. Trzymaj się, młody Rysiu, twój stary to wariat, ale ma serce!
SCENA 3. INT. NOWOCZESNE STUDIO PODCASTOWE – WIECZÓR
Ciepłe, nastrojowe światło. Naprzeciwko Mesa siedzi Anna-Maria Sieklucka. Aktorka emanuje pewnością siebie i magnetyzmem.
ANNA-MARIA
(głos ma niski, radiowy)
Piotrek, cała Warszawa żyje tą wojną. Tede pisze o tobie wersy, wspólnicy zabierają ci dorobek życia, a ty... milczysz. Gdzie naprawdę jest teraz Ten Typ Mes?
MES
(nachyla się do mikrofonu)
Tam, gdzie jego miejsce. Buduję wieże z Lego z moim synem Ryszardem. Moje milczenie to nie jest ucieczka. To jedyny manifest godności, jaki mi został w tym mieście pełnym pozerów.
Między nimi przeskakuje widoczna iskra. Intelektualny sznyt Mesa w połączeniu z jego życiowym zakrętem niesamowicie imponuje aktorce.
SCENA 4. EXT. POD BLOKIEM NA WYGLĘDOWIE – NOC
Taksówka zatrzymuje się pod apartamentowcem Mesa. Wysiadają z niej Mes i Anna-Maria. Śmieją się cicho, rozluźnieni alkoholem.
ANNA-MARIA
Więc to tutaj ukrywasz się przed światem?
MES
Nazywają to locum paranoi. Chcesz zobaczyć moje winyle?
Anna-Maria łapie go za klapy kurtki i przyciąga do siebie, całując namiętnie w blasku latarni.
SCENA 5. INT. APARTAMENT MESA – NOC
Wielkie okna salonu odsłaniają nocną panoramę Warszawy. Na gramofonie cicho kręci się jazzowa płyta. Ubrania leżą porozrzucane na podłodze.
W blasku świateł miasta Mes i Anna-Maria leżą spleceni na materacu na środku salonu. Po dniach upokorzeń Mes w końcu odnajduje upragniony spokój. Anna-Maria gładzi go po twarzy.
ANNA-MARIA
(szeptem)
Niech piszą, co chcą, Piotrek. Jesteś niesamowity.
Mes zamyka oczy, uśmiechając się. Gdy je otwiera, w kącie pokoju, tuż obok gramofonu, dostrzega zarys sylwetki. Bukowski siedzi na podłodze, oparty o ścianę, trzymając w ręku pustą butelkę. Patrzy na nich z pogardą.
BUKOWSKI
(chropowatym szeptem)
Kolejna muza, Szmidt? Kolejna ucieczka od rzeczywistości w ramiona kobiety z ekranu? Myślisz, że to cię uratuje przed tym, co nadchodzi?
Nagle, dokładnie zza ściany – z zamkniętego i opieczętowanego przez policję mieszkania VNM-a – dobiega stłumiony, prawdziwy dźwięk. Ktoś bardzo cicho, miarowo, zaczyna pukać w ścianę na wysokości materaca Mesa.
Stuk. Stuk. Stuk.
Bukowski w kącie pokoju uśmiecha się szeroko, ukazując zepsute zęby i znika. Mes zamiera, a jego źrenice gwałtownie się rozszerzają.
FADE OUT.
Odcinek 8: Zapis z nasłuchu
SCENA 1. INT. KORYTARZ NA WYGLĘDOWIE – NOC
Mes stoi na ciemnym korytarzu, wciąż boso. Trzyma w ręku ciężką butelkę po winie. Taśmy policyjne na drzwiach VNM-a są nienaruszone, ale ze środka wciąż dobiega regularny szum – jakby ktoś szurał krzesłem.
Mes podchodzi bliżej i zauważa małą, czarną kostkę przyklejoną przy ścianie. To profesjonalny mikrofon kierunkowy z nadajnikiem GSM. Ktoś cały czas go podsłuchiwał. Stukanie w ścianę to nie był człowiek u VNM-a – to był sygnał testowy częstotliwości urządzenia, który rezonował przez ścianę działową.
Mes zrywa urządzenie, wraca do mieszkania i rzuca je na stół. Anna-Maria budzi się, widząc jego obłęd w oczach.
ANNA-MARIA
Piotrek, co ty robisz? Co to jest?
MES
(głos mu drży)
Alkopoligamia. Stasiak i Witek. Oni nie tylko zabrali mi płyty. Oni nagrali wszystko, co działo się w tym łóżku. Cały mój proces twórczy, moje załamania. Mają mnie na widelcu.
SCENA 2. INT. BIURO WINIEGO – DZIEŃ
Wielki bałagan, neony, fotele gamingowe, puszki po energetykach i pudełka po pizzy. Wini siedzi przy biurku, głośno siorbiąc herbatę. Naprzeciwko niego siedzi Kasia Babis, trzymając w ręku iPada.
WINI
(wymachuje rękami, z właściwą sobie ekspresją)
Kasia, no kurde, słuchaj mnie! Ja rozumiem, patriarchat, raperzy, blichtr, ty masz swoje lewicowe klocki i ja to szanuję, serio! Ale VNM siedzi w areszcie na Białołęce. Chłopak jest wrażliwy jak kurde motylek, zniszczą go tam. Zrobili z niego tarczę strzelniczą dla psów. Ty masz zasięgi, ty potrafisz mówić do tych młodych ludzi. Zróbmy o tym raban w sieci. No kurde, to jest twój temat!
KASIA
(wzdycha, ale widać, że Wini ją przekonuje)
Wini, ja rozumiem... Ale Mes właśnie wylądował na okładkach tabloidów, bo sypia z Sieklucką, uciekając przed jakąkolwiek odpowiedzialnością. Jak mam bronić środowiska, które jest tak potwornie infantylne i narcystyczne?
WINI
(filozoficznie)
Bo sztuka jest infantylna, Kasia! Gdybyśmy byli dorośli, to byśmy kurde pracowali w banku, a nie pisali wersy. Pomóżmy Tomkowi, a Mesem ja się zajmę.
SCENA 3. EXT. RESTAURACJA W HOTELU RAFFLES – DZIEŃ
Eleganckie, luksusowe wnętrze. Przy stoliku siedzi doktor Szmidt senior, popijając koniak. Mes siada naprzeciwko niego, kompletnie wykończony. Rzuca na obrus zerwaną pluskwę podsłuchową.
MES
Twoje mieszkania, ojcze. Ktoś założył mi tam profesjonalny nasłuch. Stasiak i Witek wiedzą o każdym moim kroku. Prokuratura chce mnie przycisnąć, a ja zaraz stracę resztki prywatności.
DR SZMIDT
(patrzy na urządzenie z chłodnym profesjonalizmem, po czym wyciąga z kieszeni eleganckie pióro)
Czyli przeszli od biznesowych sztuczek do regularnego kryminału. Dobrze. Popełnili błąd. Wyciągnę cię z tego, Piotrek. Odzyskasz swoje prawa do płyt. Zamknę tych amatorów. Ale mój warunek znasz.
MES
Koniec z rapem.
DR SZMIDT
Tak. Przepiszemy nieruchomości na Rysia, a ty zajmiesz się poważną publicystyką albo wykładami. Dam ci wolność, ale zabiorę ci ten mikrofon, bo on cię zabija. Wybieraj: albo wojna w błocie z Granieckim i Stasiakiem, albo spokój dla twojego syna.
SCENA 4. INT. APARTAMENT MESA – NOC
Anna-Maria Sieklucka pakuje swoje rzeczy do torby. Romans zgasł przygnieciony paranoją i podsłuchami.
ANNA-MARIA
Jesteś świetnym facetem, Piotrek. Ale twój świat jest toksyczny. Ja szukam namiętności, a nie uciekania przed pluskwami w ścianach.
Mes odprowadza ją wzrokiem. Zostaje sam. W kącie pokoju materializuje się Charles Bukowski. Pociąga z butelki i rzuca w stronę Mesa zjadliwy uśmiech.
BUKOWSKI
I co teraz, Szmidt? Tatuś kupi ci nowe życie? Zostaniesz panem felietonistą w garniturze? Oddasz mikrofon za święty spokój? Ty nie potrafisz bez tego żyć. Jesteś psem, który szczeka na miasto. Jak przestaniesz szczekać, zwiędniesz.
Mes ignoruje ducha. Patrzy na leżący na stole podsłuch. Nagle z małego głośniczka w urządzeniu dobiega szum, a potem... głos Stasiaka.
GŁOS STASIAKA (Z PODSŁUCHU)
(zniekształcony, chłodny)
Piotrek? Wiemy, że to znalazłeś. Twój stary nic nie wskóra w prokuraturze, mamy na to za dobre układy. Ale jeśli w ciągu 24 godzin nie podpiszesz ostatecznego zrzeczenia się praw do nazwy „Alkopoligamia”, te nagrania z twojego sypialnianego audio trafią prosto do Tedego. Zrobi z tego poranny hit w Kanale Zero, z którego już nigdy się nie podniesiesz. Twój wybór.
Mes patrzy na urządzenie. Bukowski w kącie pokoju wybucha głośnym, demonicznym śmiechem.
FADE OUT.
Odcinek 9: Asymetria informacji
SCENA 1. INT. APARTAMENT MESA – DZIEŃ
Mes stoi nad stołem, patrząc na mały głośnik podsłuchu. Głos Stasiaka wciąż wibruje mu w uszach. Mes bierze głęboki oddech, unosi ciężką butelkę po winie i z całej siły uderza w urządzenie. Plastik pęka, elektronika rozsypuje się w pył.
MES
(do siebie, z furią)
Nie dacie rady, sępy.
W kącie pokoju materializuje się Charles Bukowski, po raz pierwszy nie uśmiecha się drwiąco, ale z uznaniem kiwa głową. Mes chwyta za telefon, dzwoni do ojca.
MES (C.D.)
(do telefonu)
Tato? Wchodzę w to. Bierz swoich prawników i odpalaj te miliony. Chcę ich zniszczyć. Wszystkich.
SCENA 2. INT. ELEGANCKI KLUB NOCNY (SKETCH NITE) – NOC
Gęsty dym, czerwone, intymne światło. Przy stoliku siedzi Wini, głośno śmiejąc się i pijąc drogiego szampana w towarzystwie dwóch studentek z ASP, które znudzonym wzrokiem przeglądają Instagrama. Mes siada obok niego, wciąż spięty, rozglądając się paranoicznie na boki.
WINI
(klepie Mesa po ramieniu, niemal wylewając drinka)
Mesik! Kurde, zdejmij ten pogrzebowy wyraz twarzy, stary! Życie jest za krótkie na wieczną paranoję. Twój stary odpala procesy, to super, ale ty musisz na chwilę zejść z tego swojego intelektualnego piedestału. Zobacz, kogo ci przyprowadziłem. To jest dziewczyna, która kręci połową tej warszawskiej elity, a oni nawet nie wiedzą, jak bardzo trzyma ich za jaja.
Z cienia loży wyłania się Olimpia Fenyl. To wysoka, nieziemsko piękna blondynka w ultrakrótkiej, cekinowej sukience i butach od Louboutina. Pachnie tak drogimi perfumami, że aż kręci w nosie. W jej oczach próżno szukać głębszych przemyśleń egzystencjalnych, ale bije od niej bezczelna pewność siebie.
OLIMPIA
(siada blisko Mesa, kładąc mu rękę na kolanie)
Siemanko, Piotruś. Wini mi o tobie opowiadał. Że taki mądry jesteś, wiersze piszesz i w ogóle. Ja tam książek nie czytam, od tego głowa boli, ale lubię facetów z charakterem. A ty wyglądasz, jakbyś potrzebował porządnego resetu.
Mes patrzy na nią. Olimpia nie ma pojęcia o nihilizmie czy prawach autorskich. Liczą się dla niej luksus, zabawa i kasa. Ale jej bliskość działa na niego dziwnie kojąco.
SCENA 3. INT. PENTHOUSE OLIMPII (ZŁOTA 44) – NOC (PÓŹNIEJ)
Luksusowy apartament z widokiem na całą rozświetloną Warszawę. Wszędzie marmury, złote dodatki i puste butelki po drogim szampanie. Mes i Olimpia leżą na wielkim, skórzanym łóżku. Mes po raz pierwszy od miesięcy nie myśli o Stasiaku czy Tede.
Olimpia siedzi w jedwabnym szlafroku, popijając drinka i przeglądając telefon.
OLIMPIA
(lekko, bezrefleksyjnie)
Ty, Piotruś, a ten taki śmieszny grubasek, co z tobą studio prowadził... Stasiak, tak? On u ciebie dalej rządzi?
MES
(sztywnieje na dźwięk tego nazwiska)
Niestety. Okradł mnie. Dlaczego pytasz?
OLIMPIA
(wzrusza ramionami, pilniczkiem piłując paznokcie)
A nic, tak pytam. Bo on w zeszłym tygodniu był u mojego stałego klienta. Taki jeden sędzia z okręgowego, co lubi, jak się na niego krzyczy, wiesz o co chodzi. Stasiak przyniósł mu jakąś grubą kopertę i gadali o tobie. Sędzia obiecał mu, że jakikolwiek wniosek od twojego starego wpłynie, to on go uwali w przedbiegach pod pretekstem błędów formalnych.
Mes gwałtownie siada na łóżku. Jego serce zaczyna bić jak szalone. Pieniądze jego ojca i armia prawników na nic się nie zdadzą, jeśli Stasiak kontroluje sędziego.
MES
Olimpia... Skąd ty to wiesz? Masz na to jakieś dowody?
OLIMPIA
(patrzy na niego z głupiutkim uśmieszkiem, mrugając sztucznymi rzęsami)
No coś ty, Piotruś. Przecież ja u tego sędziego zostawiam w sypialni swojego pluszowego misia. A w misiu jest taka mała kamerka, co nagrywa wszystko w chmurze, żeby pan sędzia za bardzo nie zapomniał mi zapłacić. Chcesz to zobaczyć? Mam to w telefonie.
Mes patrzy na nią jak na anioła stróża zesłanego z najciemniejszych rewirów warszawskiego półświatka. Wybawienie nie nadeszło z sali sądowej ani z lewicowych manifestów – nadeszło w cekinowej sukience z rąk dziewczyny, którą warszawska bohema uznałaby za prymitywną.
SCENA 4. INT. APARTAMENT MESA NA WYGLĘDOWIE – NOC (KILKA DNI PÓŹNIEJ)
Wielkie okna salonu odsłaniają nocną panoramę Mokotowa. Olimpia leży na łóżku Mesa w luksusowej bieliźnie, paląc papierosa i przeglądając ubrania online. Olimpia wpada tylko na noce, traktując Mesa jak fascynującą odskocznię od bogatych, nudnych biznesmenów.
OLIMPIA
Fajnie tu u ciebie, Piotruś. Taki artystyczny klimat, nie to co te napompowane apartamenty na Złotej. Ale rano muszę lecieć, mam lunch z jednym deweloperem.
Mes siedzi przy biurku, analizując w pętli zgrane z jej telefonu nagranie. Do pokoju zagląda duch Bukowskiego.
BUKOWSKI
(pociąga łyk wina z butelki)
I co, Szmidt? Dziewczyna na noc, która nie cytuje Hegla, ale ma w telefonie wyrok śmierci na twoich wrogów. To jest ta warszawska bohema, o której marzyłeś?
MES
(do siebie, ignorując ducha)
To nie wystarczy. Musimy rozegrać to inaczej. Szantaż za szantaż.
SCENA 5. INT. STUDIO KANAŁU ZERO – PORANEK
Tede siedzi przed kamerami, prowadząc poranne pasmo. Jest w żywiole, rzuca żartami, a na ekranie za nim wyświetlają się memy z Mesem i fragmenty jego poprzedniego dissu.
TEDE
(do widzów, złośliwie)
...no i słuchajcie, nasz mokotowski literat znowu zniknął! Mesik, czekamy na odpowiedź, bo na razie to jest nokaut!
Mes ogląda to na tablecie na Wyględowie. Olimpia właśnie zakłada szpilki i poprawia makijaż przed wyjściem do swoich spraw. Żegna się z nim szybkim, namiętnym buziakiem, zostawiając po sobie zapach drogich perfum. Konflikt z Tede płonie, ale Mes ma teraz w ręku atomowy guzik na kogoś innego.
SCENA 6. EXT. PLAC TRZECH KRZYŻY – WIECZÓR
Deszcz siąpi. Stasiak wysiada ze swojego samochodu, poprawiając kołnierz płaszcza. Nagle z cienia wychodzi Mes. Jest sam, ale bije od niego lodowata pewność siebie.
STASIAK
(ironicznie)
O, Piotrek. Przyniosłeś podpisane papiery? Czas ucieka, a taśmy z twojego sypialnianego audio czekają na premierę.
Mes wyciąga swój telefon i odwraca ekran w stronę Stasiaka. Odpala nagranie z ukrytej kamery Olimpii – zbliżenie na twarz Stasiaka i przekupywanego sędziego. Stasiak momentalnie blednie. Uśmiech znika z jego twarzy.
MES
(głos ma cichy, śmiertelnie spokojny)
To jest asymetria informacji, Łukasz. Ty masz moje jęki z łóżka. Ja mam dowód na korupcję sędziego i kryminał, za który ty i twój kumpel Witek pójdziecie siedzieć na dobrych kilka lat. Wasz sędzia was nie uratuje, bo sam będzie potrzebował dobrego papugi.
Mes chwyta telefon i chowa go do kieszeni. Podchodzi o krok bliżej Stasiaka.
MES (C.D.)
Jutro rano oddajecie mi pełne prawa do Alkopoligamii. Do każdej mojej płyty, do każdego wersu, do nazwy. I wyciągacie VNM-a z aresztu. Albo to nagranie ląduje w prokuraturze krajowej. Masz czas do północy.
Mes odwraca się na pięcie i odchodzi, zostawiając Stasiaka na deszczu, całkowicie sparaliżowanego. Pętla, którą tamten zaciskał na Mesie, właśnie zacisnęła się na jego własnej szyi.
FADE OUT.
Odcinek 10: Czyste konto
SCENA 1. INT. APARTAMENT MESA NA WYGLĘDOWIE – NOC (PRZED PÓŁNOCĄ)
Mes siedzi na kanapie w milczeniu, patrząc na zegarek na ścianie. Za pięć dwunasta. Olimpia właśnie szykuje się do wyjścia na imprezę.
Nagle telefon Mesa wibruje. Mail od kancelarii reprezentującej Alkopoligamię. W załączniku: Umowa powrotnego przeniesienia praw autorskich, cesja znaków towarowych oraz rezygnacja Łukasza Stasiaka i Witolda Michalaka z funkcji w zarządzie spółki. Podpisane elektronicznie przez obu.
Mes patrzy na ekran. Wygrał. Odzyskał swój dorobek życia. Olimpia podchodzi do niego od tyłu, zapina diamentową bransoletkę i zagląda mu przez ramię.
OLIMPIA
(z uśmieszkiem)
No i widzisz, Piotruś? Mówiłam, że misiek z sypialni sędziego załatwi to szybciej niż te twoje mądre książki. A teraz pamiętaj o obietnicy. Jutro rano Vitkac.
MES
(wstaje, całuje ją)
Zasłużyłaś na całe piętro w tym sklepie, Olimpia.
Olimpia puszcza mu oko i wychodzi w noc, zostawiając po sobie zapach perfum. Mes zostaje sam. W oknie tarasowym po raz ostatni pojawia się Charles Bukowski. Nie mówi nic. Podnosi szklankę ze starym whiskey, kiwa głową z szacunkiem i znika w warszawskim smogu.
SCENA 2. INT. BRAMA ARESZTU ŚLEDCZEGO (BIAŁOŁĘKA) – PORANEK
Szary, ponury świt. Pod potężną, stalową bramą więzienia stoi Wini w swojej wielkiej kurtce oraz Kasia Babis z kubkiem termicznym. Obok nich stoi adwokat opłacany z funduszy doktora Szmidta seniora.
Brama z głośnym trzaskiem się otwiera. Wychodzi przez nią VNM. Jest przeraźliwie blady, wychudzony, wymięty, ale w jego oczach widać czystą ulgę. Adwokat ojca Mesa natychmiast wyciągnął go za poręczeniem.
WINI
(podbiega, potężnie ściska VNM-a, niemal podnosząc go do góry)
Tomek! Kurde, stary! Witamy na wolności! No mówiłem, że cię kurde nie zostawimy w tym syfie!
VNM
(głos mu się łamie, patrzy na Kasię i Winiego)
Dzięki, stary... Gdzie jest Piotrek?
KASIA BABIS
(uśmiecha się)
Właśnie kończy pisać epilog do tej całej historii. Włączcie telefony.
SCENA 3. INT. STUDIO KANAŁU ZERO – PORANEK (NA ŻYWO)
Kamery świecą na czerwono. Tede siedzi przy stole prezenterskim porannego pasma 7:00, popijając kawę. Przed chwilą skończył przegląd prasy i z uśmiechem patrzy w obiektyw.
TEDE
(do kamery)
...no i na koniec naszych porannych pogaduszek, wracamy na Mokotów. Słuchajcie, dostałem informację, że wielka wytwórnia Alkopoligamia właśnie przestała istnieć w dotychczasowym składzie, a Ten Typ Mes znowu został z niczym. Mesik, jeśli nas słuchasz, to chyba czas zmienić branżę...
Nagle drzwi studia otwierają się z impetem. Realizatorzy w reżyserce zamierają. Do studia wkracza Mes. Nie jest pijany, nie jest roztrzęsiony. Ma na sobie klasyczny outfit jak na klipie do singla Wjaazd! z początków kariery, znów bije od niego niesamowita, artystyczna energia. Podchodzi bezpośrednio do stołu prezenterskiego. Tede sztywnieje, ale nie przerywa transmisji na żywo – wie, że to jest telewizyjne złoto.
TEDE (C.D.)
(zaskoczony, ale trzyma fason)
O... Proszę państwa, gość niespodzianka. Sam Ten Typ Mes na żywo w Kanale Zero. Co tam przyniosłeś, Piotruś?
Mes nie siada na krześle. Wyciąga z kieszeni pendrive'a i rzuca go na stół, prosto przed laptopa Tede.
MES
(patrzy prosto w obiektyw kamery, ignorując Tede)
Przyniosłem oświadczenie. Od dzisiaj Alkopoligamia wraca w moje ręce. Cały mój dorobek, każda płyta, każdy wers. Stasiak i Witek znikają z tej sceny na zawsze, a prokuratura właśnie zabezpiecza ich konta. A ty, Jacek...
Mes odwraca wzrok na Tede. W studiu panuje absolutna, śmiertelna cisza. Licznik widzów na żywo na drastycznie rośnie.
MES (C.D.)
...ty karmiłeś się tym dramatem przez ostatnie tygodnie. Obśmiewałeś mojego syna, mojego ojca, moje załamania. Myślałeś, że mnie zniszczyłeś. Ale prawda jest taka, że to miasto nigdy nie należało do ciebie. Ty robisz programy rozrywkowe dla mas. Ja tworzę kulturę. I żaden twój diss tego nie zmieni.
Mes odwraca się na pięcie i wychodzi ze studia, zostawiając Tede bez słowa, z otwartymi ustami przed milionową publicznością. To jest jego absolutny, wizerunkowy triumf.
SCENA 4. EXT. ULICE WARSZAWY – DZIEŃ
Mes idzie szybkim krokiem przez Most Poniatowskiego. Świeci słońce, wiatr wieje od Wisły. W uszach ma słuchawki. Włącza dyktafon w telefonie. Zaczyna mruczeć pod nosem zupełnie nowy kawałek, który przyszedł mu do głowy. Wolny od paranoi, wolny od duchów przeszłości, odzyskawszy swoje utwory. Warszawa znów słucha jego głosu.
Ale czy na pewno?
FADE OUT. KONIEC SEZONU 1.





