baqlashan pisze: ↑10 wrz 2026, 1:10
w związku z powyższymi tym bardziej śmieszne jest w polsce to doklejanie deskorolki jako 5 3 elementu. skateboarding wywodzi się z białych klimatów, no i okej, nie jesteśmy rasistami (choć ja w hiphopie nim jestem) ale to co przez to mam na myśli to to, że wywodzi się z hardkorowo bananowych klimatów. case z hip hopem i jego największą bronią było to, że mógł to robić każdy. masz głos od boga - rapuj. masz ciało od boga - tańcz. a te pojebanie drogie deski (które wgl są adaptacją kultury surferskiej na ulice, jeszcze lepiej xD) i niszczenie ich poprzez robienie jakichś dziwacznych trików to.... eeee, takie antyhiphopowe się wydaje. skoro w polsce specyfika kultury HH jest inna to moim zdaniem już więcej sensu ma że piłka nożna jest tym 5 3 elementem kultury, bo na 200% więcej młodych hiphopowców wychowało się na ciskaniu co tydzień na mecz swojej ulubionej drużyny niż skejtpark i na pewno to oddziaływało na większą liczbę młodych umysłów. słychać to zresztą w tekstach - nawiązania do kibolki i plemienna jazda, że jestem za takim a takim klubem są wszechobecne, a referencje do skateboardingu pozostają wczutką dla niezwykle wąskiego grona eliciaków z bananowa.
W ogóle się z tym nie zgadzam. Jeżdżę na desce ponad 20 lat i przez ponad 20 lat powszechna opinia wśród deskorolkowców jest taka, że deskorolka to osobna subkultura. Choćby dlatego, że sama deskorolka jest podzielona na rock/punk i hip hop pod względem stylu ubierania jak i soundtrackach pod videopartami. Dodatkowo deskorolka trzyma z deskorolką ewentualnie pozostałymi grupami sportów ekstramalnych takimi jak BMX Rolki (jebać hulajnogi), a nie z raperami, djami, graffiterami czy bboyami. Wiec jak my jako deskorolkowcy mamy uznawać się za 5 element hip hopu?
Gdybym miał siebie gdzieś w tym umieścić to uznałbym siebie za kuzyna hiphopu, który gdzieś się przecina z tą kulturą przez słuchanie rapu.
W alternatywnej rzeczywistości pewnie słucham punku i z kulturą hiphopową mam wspólnego mniej niż nic a to też deskorolka.
Perkoz pisze: ↑10 wrz 2026, 12:21
powszechna opinia wśród deskorolkowców jest taka, że deskorolka to osobna subkultura. Choćby dlatego, że sama deskorolka jest podzielona na rock/punk i hip hop pod względem stylu ubierania jak i soundtrackach pod videopartami. Dodatkowo deskorolka trzyma z deskorolką ewentualnie pozostałymi grupami sportów ekstramalnych takimi jak BMX Rolki (jebać hulajnogi), a nie z raperami, djami, graffiterami czy bboyami. Wiec jak my jako deskorolkowcy mamy uznawać się za 5 element hip hopu?
aleksy pisze: ↑10 wrz 2026, 12:30
Może truskulowi deskorolkowcy się za hiphopowców nie uważają, ale część raperów próbowała to przykleić do tej kultury.
Winę ponosi Ślizg, który do czasopisma o deskorolce wkładał jakieś pierwiastki informacji o rapie, a potem chyba proporcje się w ogóle odwróciły.
A najlepsze scratche w murzynskim rapie są w tym numerze, ciary za każdym razem jak tego słucham, szkoda że więcej scratchy nie mieli na swoich albumach Three 6 Mafia
Tutaj to jak dla mnie bębny robią robotę, bo skrecze trochę jak z hip hop ejay albo płyty 12 groszy Kazika.
Jebać graffiti, nigdy nie rozumiałem po chuj mazać jakis syf na elewacji bloku. Szczególnie wkurwia mnie na kamienicach w centrum.
Pociągi to już inny poziom spierdolenia.
Ale chętnie dam się przekonać czemu wg was graffiti jest super.
no a co tu przekonywać? albo czujesz tę estetykę albo nie. oczywiście zgodzę się, że jebać malowanie po zabytkach, za to huj do dupy, ale po prawdzie to nawet nie wiem czy kodeks graficiarza umożliwia malowanie po tego typu rzeczach i chyba nigdy w zyciu nie widziałem grafiti na zabytku xD - a tagi już tak. no i o ile tagi jako sztandarowy przykład bazgrołów mogą oszpecić szare pstrokate blokowiska - o tyle dobre grafiti zawsze je upiększy, taka moja opinia. poczyniłbym tu rozgraniczenie na dojebany wildstyle a jakieś proste podpisy. jaka logika za tym stoi? nie wiem, no wszystko rozbija się o poczucie estetyki, które jest niedefiniowalne. dla mnie stosunek do grafiti to ostateczny test na bumera.
baqlashan pisze: ↑10 wrz 2026, 1:10
piłka nożna jest tym 5 3 elementem kultury
Jeśli ze 2/3 facetów w Polsce lubi piłkę, a hiphopowców 3/4, to bardziej element polskiej kultury niż hip-hopowej.
Burak pisze: ↑10 wrz 2026, 1:18
a czwartym wciąganie dziada, ogólnie można branie wszelakiego rodzaju używek za część hip-hopu, ile klasycznych utworów czy płyt by nie powstało gdyby nie narkotyki
To samo można powiedzieć o każdej muzyce, przy czym w rocku wykonawcy pewnie więcej ćpają niż w rapie (pomijając zielsko), ale w hip-hopie ćpa więcej odbiorców.
SuperRapMaster pisze: ↑wczoraj, 17:06
Jeśli ze 2/3 facetów w Polsce lubi piłkę, a hiphopowców 3/4, to bardziej element polskiej kultury niż hip-hopowej.
Perkoz pisze: ↑10 wrz 2026, 12:21
W ogóle się z tym nie zgadzam. Jeżdżę na desce ponad 20 lat i przez ponad 20 lat powszechna opinia wśród deskorolkowców jest taka, że deskorolka to osobna subkultura. Choćby dlatego, że sama deskorolka jest podzielona na rock/punk i hip hop pod względem stylu ubierania jak i soundtrackach pod videopartami.
Proszę kogoś wtajemniczonego w zagraniczny rap o powiedzenie czy tam deska łączyła się z rapem? Bo u mnie niedaleko był skate park i faktycznie większość tam słuchała rocka lub punku, miała koszule w jakąś kratę i grzyweczki lub włosy do ramion. No i tak jak @baqlashan napisał zdecydowanie bliżej rapu byli wszyscy chłopacy dzień w dzień grający w gałę na boisku niż wszelkiego rodzaju skejterzy i chłopaki od bmx, może dlatego że rap początkowo był bliżej podwórek niż domów. Też nigdy nie zgadzałem się z tym, że to jest jakiś element hip-hopu. Z resztą kto najgłośniej w Polsce mówi o desce? Banany z JWP (ale tu też graffiti) Tede i Wini, czyli każdy z dobrego i bogatego domu. Z resztą jak tak sobie przypomnę te pojebane czasy, to za bycie "skejtem" można było od miłośników osiedlowego rapu wpierdol wyłapać.