Spoiler

01. Jajo – Corrado
02. Bas, Gutek – To Co Możesz Dać*
03. Kaliber 44 – Szał Baj Najt
04. Gano, Jajo – Jak Tu Jest
05. JedenSiedem – Masz Czego Żałować
06. Hastu, Fokus, Dene - Za Mikrofonami
07. Bas, Gutek, Hastu – Protest
08. Grammatik – Słuchaj Rapu
09. Prohibeate – Jest Przed
10. JedenSiedem – Hawajskie Koszule
11. Dene – Miejski Obłęd
12. Fokus – Ja Nadal
*bit: Mustafarai
sampling, programowanie, gitara, bas, kontrabas, mix, mastering: Igor
nagrano: czerwiec-październik 2000 w IGS studio, Katowice
gramofony: DJ Fill
Odsłuch
Druga, po wydanym w 1998 instrumentalnym nielegalu, płyta w dyskografii IGSa. Swoje zwrotki dali reprezentanci HaiHaieR, a także Kaliber 44, Bas i Fokus (swoją drogą to jest ciekawe, że oficjalnie w HHR był Grammatik i 17
Spoiler

Flintstone w Klanie dał albumowi ocenę 3,5 pisząc:
Oczywiście wiadomo, że wersem płyty jest "Dwudziesta trzecia, dzień jak Kukuczka zleciał". Od siebie dodałbym jeszcze props dla Riska z Prohibeate. Generalnie to, że Prohibeate nie nagrało swojej płyty jest dla mnie sporym zawodem, bo bardzo dobrze się uzupełniali z Hastem (dobrze, że chociaż dostaliśmy Na Językach).Producencka płyta Igora przynosi lekkość (i staranność) znaną z produkcji Deny, z tym, że sample są wyraźniejsze, ostrzejsze, wysunięte na bliższy plan. Ma ona klimat jamu, pozytywność do której bezskutecznie dążył Ośka. Rządzi K44, zwłaszcza Joka, który wbił się na poziom brata z "3:44". Fokus szaleje - głos, flow i mad skillz. Grammatik przypomina Outkast, konkretnie zaś podział na gracza i poetę. JUZ to gracz, w imprezowym kawałku oddycha pełną piersią, ma wers płyty ('Podkład z Fruity Loops, Oops znowu to zrobiłem jak Britney"), poeta LdK sie dusi, a rymy "Ha ha/Aha/Kaka" pozostawię bez komentarza. Dwa kawałeczki reggae (Gutek, Bas), bardzo muzyczne, dobre wokale, motywy Babilonu i gandzii dla entuzjastów. Obiecująca nowa twarz: Hastu. Dla ochłodzenia nastrojów: tylko niezły Jajo (czyżby wrzawa wokół niego była nieuzasadniona?), Gano bez flow i krzty dynamiki, 17 bez celu, bez sensu, bez czegokolwiek. W sumie 40 minut (!) relaksu... Czyżby renesans RRX?
Ja jestem zapatrzony w śląski rap tamtych czasów, więc mi się tego bardzo dobrze słucha nawet teraz, ale ciekawi mnie wasza opinia. Uważacie, że jest do czego wracać, czy może czas nie obszedł się z tym materiałem łaskawie?


