obejrzalem przed chwila calosc pierwszy raz od czasow gimbazy i jestem w szoku, jak dobrze sie to zestarzalo. wtedy smieszyly mnie zarty z ziolkiem i slapstick, ale teraz, bedac juz u kresu swojej drogi (zaraz stuknie trzeci krzyzyk), widze i potrafie docenic, jak NAPRAWDE dowcipny jest to slice of life. niestety w kulturze miejskiej niewiele jest miejsca na klasyczny dowcip, raczej dominuja beka, dosadnosc i szydera, a tutaj za fasada wulgaryzmow i karykaturalnej brzydoty postaci znajdziemy cale poklady blyskotliwego humoru. odcinki typu
musimy cos wyrwac,
nie wchodzimy czy
narkotyki to gowno pokazuja, jak bardzo ponadczasowe sa problemy mlodych... ziomkow.
wielkie piec tez dla (obecnych) dinozaurow polskiej sceny za kapitalny dubbing, udzwigneli to.
w koncu rozkminilem tez odcinek
debesciaki 