Mój ulubiony Common. Pewnie i ma ważniejsze i obiektywnie lepsze albumy, ale kocham wracać do "Be". Piękne teksty o miłości, ładne historie, śliczne bity Kanye i Dilli. Uwielbiam.
Numery od 1 do 5 to potężne jointy nawet słuchając dzisiaj, Kanye zbudował fortece pod bajerkę Commona. Reszta płyty średnio mi siada ale przy pierwszych odsłuchach repeat value całości był niezły. Historyjka w "Testify" badzo ładnie opowiedziana.
Ostatnio na nowo pokochałem tą płytę Świetny krążek od początku do końca, nic bym w nim nie zmienił. Nawet dzieciaki w outrze mówiące kim chcą zostać robią dla mnie robotę. Szkoda że drogi muzyczne Kanye Westa i Commona raczej się już całkiem rozeszły, bo chemia między nimi to coś wspaniałego. Dla mnie klasyk.
bo czas zapierdala jak nawijał lee majors, pewnie już na forum bez awka było sporo entuzjastów tego albumu czy też wpisów o klasyku i najlepszym intro obok you may die dobra płyta
It's your world to chyba jeden z najpiękniejszych utworów, które powstały w gatunku.
Ciekawe jak potoczyły się losy tych dzieci z drugiej części kawałka?
Pewnie gangi, narkotyki i śmierć