Nas - Illmatic (1994)
Re: Nas - Illmatic (1994)
Istnieje jakaś wersja "It ain`t hard to tell", gdzie sampel z Majkela jest wyraźniejszy/głośniejszy?
jestem magiem podpisuję się tagiem
Re: Nas - Illmatic (1994)
Od dzieciaka uwielbiam "Human Nature", no i nawet na słuchawach mam non stop wrażenie że to jest dosłownie na granicy słyszalności w tle i mogłoby lecieć minimalnie głośniej. Tzn. ja sobie zdaję sprawę, że to też jest element genialności tego bitu ale no nic nie poradzę, posłuchałbym takiej bardziej festyniarskiej i dosłownej wersji chętnie.
jestem magiem podpisuję się tagiem
Re: Nas - Illmatic (1994)
15 minut roboty przeciez, rozdzielisz se stemy zlozysz spowrotem z podglosnionym samplem i sie podzielisz na forum slizgawka.eu
- marmolad_k2
- Posty: 6733
- Rejestracja: 03 sie 2023, 11:18
Re: Nas - Illmatic (1994)
Można też wpisać Illmatic samples w jutube i wyskoczy.
Re: Nas - Illmatic (1994)
A big bear player hatas slyszales?dr zjeb pisze: ↑26 maja 2026, 18:47 Od dzieciaka uwielbiam "Human Nature", no i nawet na słuchawach mam non stop wrażenie że to jest dosłownie na granicy słyszalności w tle i mogłoby lecieć minimalnie głośniej. Tzn. ja sobie zdaję sprawę, że to też jest element genialności tego bitu ale no nic nie poradzę, posłuchałbym takiej bardziej festyniarskiej i dosłownej wersji chętnie.
Re: Nas - Illmatic (1994)
Murzyn idź się udus a nie illmatica słuchasz
Jebać ciebie dosłownie oraz illmatica też
Od lat słyszę to samo – „Illmatic to Biblia”, „Najlepszy album w historii hip-hopu”, „Nas przepowiedział przyszłość”. Przestańcie. To jest kwadrans nudy zapakowany w kasetę, którą w 94’ chwalili ludzie w pękatych spodenkach. Ostrzę łyżwy na tym „arcydziele”:
1. Bity jak z automatu do żwirków – Słychać, że DJ Premier nagrywał to na zepsutym commodorze. „NY State of Mind” – ten sam sample co w każdym drugim utworze. Zero polotu, werbel suchy jak wytłumaczenie typa, że nie przyjdzie na grilla.
2. Teksty Nasa – chłopak miał 20 lat i myślał, że filozofuje. „Life’s a bitch and then you die” – głębokie jak kałuża na podwórku. Połowa zwrotek to wyliczanki: „gun, money, hunger, crime”. Nowy Jork w ruinie? Weź popatrz na bloki na Targówku, tam jest ruina, a nie jakieś twoje Queensbridge Project.
3. Każdy bit brzmi jakby deszcz lał przez 40 minut – dosłownie utopiłbym się w tym mroku. Gdzie jest chociaż jeden podskok? Banger? Nic. Przez pół płyty czekam, aż coś wybuchnie, a tu dalej sączy się ta melancholia dla studentów socjologii.
4. Porównania z Polską – jak ktoś mówi „Polski Illmatic”, to kaleczenie obu dzieł. Wolska postawiłaby to na deski. Chociaż O.S.T.R. robił klimat bez tego smrodu zadęcia.
5. No i co z tego, że twoja pierwsza płyta była ok jeśli potem zaliczyłeś „Nastradamus” i „Hip Hop Is Dead”? – Illmatic żyje tylko dlatego, że ludzie boją się przyznać, że usnęli przy trzecim kawałku.
Podsumowanie: Illmatic to najnudniejsza płyta dla kozaków, którzy na osiedlu boją się zapytać o godzinę. Dajcie mi raczej „Doggystyle” albo „The Infamous” – tam jest jaja i taras. A Nas? Niech se ogląda backstage KRS-One.
Jebać ciebie dosłownie oraz illmatica też
Od lat słyszę to samo – „Illmatic to Biblia”, „Najlepszy album w historii hip-hopu”, „Nas przepowiedział przyszłość”. Przestańcie. To jest kwadrans nudy zapakowany w kasetę, którą w 94’ chwalili ludzie w pękatych spodenkach. Ostrzę łyżwy na tym „arcydziele”:
1. Bity jak z automatu do żwirków – Słychać, że DJ Premier nagrywał to na zepsutym commodorze. „NY State of Mind” – ten sam sample co w każdym drugim utworze. Zero polotu, werbel suchy jak wytłumaczenie typa, że nie przyjdzie na grilla.
2. Teksty Nasa – chłopak miał 20 lat i myślał, że filozofuje. „Life’s a bitch and then you die” – głębokie jak kałuża na podwórku. Połowa zwrotek to wyliczanki: „gun, money, hunger, crime”. Nowy Jork w ruinie? Weź popatrz na bloki na Targówku, tam jest ruina, a nie jakieś twoje Queensbridge Project.
3. Każdy bit brzmi jakby deszcz lał przez 40 minut – dosłownie utopiłbym się w tym mroku. Gdzie jest chociaż jeden podskok? Banger? Nic. Przez pół płyty czekam, aż coś wybuchnie, a tu dalej sączy się ta melancholia dla studentów socjologii.
4. Porównania z Polską – jak ktoś mówi „Polski Illmatic”, to kaleczenie obu dzieł. Wolska postawiłaby to na deski. Chociaż O.S.T.R. robił klimat bez tego smrodu zadęcia.
5. No i co z tego, że twoja pierwsza płyta była ok jeśli potem zaliczyłeś „Nastradamus” i „Hip Hop Is Dead”? – Illmatic żyje tylko dlatego, że ludzie boją się przyznać, że usnęli przy trzecim kawałku.
Podsumowanie: Illmatic to najnudniejsza płyta dla kozaków, którzy na osiedlu boją się zapytać o godzinę. Dajcie mi raczej „Doggystyle” albo „The Infamous” – tam jest jaja i taras. A Nas? Niech se ogląda backstage KRS-One.
Chief Keef pisze: I'm so fly, I'm so fly, in Hawaii eating Thai
You gotta pay me for a comment, and that comment might be why
Asian ho, say she think I'm nice, why 'cause I eat rice?
Bitch, I'm mean, go and get your things, you can spend the night
Re: Nas - Illmatic (1994)
co dziś miałeś na obiad?
https://www.discogs.com/seller/bialystok/profile - kup se winyla
https://iwoski.pl/sklep - tu też
https://rateyourmusic.com/~Horry - a tu se oceniam muzyczke
https://iwoski.pl/sklep - tu też
https://rateyourmusic.com/~Horry - a tu se oceniam muzyczke
- gods bidness
- Posty: 5204
- Rejestracja: 09 paź 2019, 19:12
Re: Nas - Illmatic (1994)
Pocałujcie mnie w dupę.
Re: Nas - Illmatic (1994)
@ART ta sztuka obca mi jest niestety. Tu by musiał wjechać mój człowiek @4-HO-MET i poratować, no ale nie może bo rozjebali go federalni.
Zajebiste
Spoiler
I dobrze
Nie znałem
jestem magiem podpisuję się tagiem
Re: Nas - Illmatic (1994)
Illmatic<It Was Written
Junior Marketing Specialist
Dołącz do naszej firmy:
viewtopic.php?t=13333
Dołącz do naszej firmy:
viewtopic.php?t=13333
Re: Nas - Illmatic (1994)
Wiesniackie sample to akurat zawsze była domena Nasa
Junior Marketing Specialist
Dołącz do naszej firmy:
viewtopic.php?t=13333
Dołącz do naszej firmy:
viewtopic.php?t=13333










