Najgorsze Męskie Granie [parahymn]
Re: Najgorsze Męskie Granie [parahymn]
nie ma co pierdolic, Vito ma zajebisty głos ale piosenki absolutnie chujowe
Re: Najgorsze Męskie Granie [parahymn]
To gazu z tym.
Lata melanży od 19 Marca 2009 w forumkowej branży
Burak pisze:Tu jest forum ślizgawka, a nie jakiś wizaż, jak trzeba to wypłacamy sobie liście na odmułke, a jak trzeba przytulamy a nie jakieś Ania powiedziała czy kurwa Klaudia
- ConeyIsland
- Posty: 5972
- Rejestracja: 24 mar 2021, 23:12
- Lokalizacja: łódzkie
Re: Najgorsze Męskie Granie [parahymn]
Normalny sympatyczny popowy radiowy numer jakich wiele.
Ale koło Męskiego Grania to to nie stało.
Ale koło Męskiego Grania to to nie stało.
Re: Najgorsze Męskie Granie [parahymn]
O kurwa
w 2022 roku to chociaż w głowie zostawało "NIE MA CO SIĘ BAAAĆ, NIE MA CO SIĘ BAĆ", w zeszłym "kocham kocham kochaaam" - oczywiście oba utwory chujowe. Ale tegoroczne gówno? Nie dosyć, że chujnia do kwadratu to jeszcze kompletnie w pamięci nie zapada nawet ułamek sekundy
Re: Najgorsze Męskie Granie [parahymn]
w Polsce to potrafią śpiewać tylko 3 osoby?
ciągle te same mordy, aż się rzygać chce
ciągle te same mordy, aż się rzygać chce
Re: Najgorsze Męskie Granie [parahymn]
Z tym, że oni nawet za bardzo nie potrafią. 
Re: Najgorsze Męskie Granie [parahymn]
Gdyby na użytek Męskiego Grania w układzie SI miałaby się pojawić jednostka oznaczająca stężenie fajnopolactwa na sekundę, to byłby to zalef, w skrócie zlf. Jeśli przyjmiemy skalę 10-stopniową, że 10 zalefów to utwory MGO, po których człowieka dosłownie skręca ("Supermoce", "Sobie i wam"), to utwór promujący tegoroczna edycję to max. 3 zlf.
Owszem, jest ten pozytywny męskograniowy wajb, że estrogenowi mężczyźni słysząc ten utwór łapią w łazience przed lustrem szczotkę do włosów swojej dupery i z uśmiechem na ustach układają usta udając, że go śpiewają. Myślę jednak, że głos Vito Bambino jest równoważony przez sam udział pana piosenkarza Igora Herbuta. Zalia za to dodaje młodzieńczości, zdecydowanie nie jest to hymn dla zakolaków na motocyklach, dziadersi z rozrzewnieniem wspominają poprzednie edycje parahymnu.
Owszem, jest ten pozytywny męskograniowy wajb, że estrogenowi mężczyźni słysząc ten utwór łapią w łazience przed lustrem szczotkę do włosów swojej dupery i z uśmiechem na ustach układają usta udając, że go śpiewają. Myślę jednak, że głos Vito Bambino jest równoważony przez sam udział pana piosenkarza Igora Herbuta. Zalia za to dodaje młodzieńczości, zdecydowanie nie jest to hymn dla zakolaków na motocyklach, dziadersi z rozrzewnieniem wspominają poprzednie edycje parahymnu.
- ConeyIsland
- Posty: 5972
- Rejestracja: 24 mar 2021, 23:12
- Lokalizacja: łódzkie
Re: Najgorsze Męskie Granie [parahymn]
chujowe oczywiście, ale szkoda tego vito bambino jeżeli serio złapał hiva






