[beef] Tede vs Peja
Re: [beef] Tede vs Peja
No swirkow co śledzą jakieś gówno peje też zaliczam do swirkow z forumka. Metafora się okazała za trudna, he?
- Haczapurjan
- Posty: 4329
- Rejestracja: 28 lip 2025, 12:50
Re: [beef] Tede vs Peja
Kurwa, te portale to po prostu pewien papierek lakmusowy. Sama transmisja zataczała szerokie kręgi w necie czy w telewizji. Gdyby przed kilkoma milionami widzów Rysiek zaczął odpierdalać maniany, że jebać Tedego, to dostałby taki backlash, że Gandzior by nie nadążył z gotowaniem bigosu
Czego ty kurwa nie kumasz?
- gods bidness
- Posty: 4844
- Rejestracja: 09 paź 2019, 19:12
Re: [beef] Tede vs Peja
Ale karmagedon to był 7 lat temu i potem nie było żadnych strzałów, tylko jakieś szydery w reakcji, pro forma.
Ale też pytany o to pogodzenie odpowiadał czy to tam czy gdzieś indziej, że to ta druga strona musi chcieć i się żalił, że Rysiu nie chce.
Nie płaszczył, tylko po swojemu łączył szyderę z nieśmiałą inicjatywą a przy okazji badał grunt. Dzisiaj to już był apogeum tej inicjatywy. Leżało mu to mocno na sercu, żeby to nastąpiło i w sumie nie wiem czemu. Może go to faktycznie bolało, a może po prostu chciał postawić na swoim.
A może chodzi o dopełnienie odkupienia - gadają z nim już różni raperzy uliczni, co 20 lat temu nie chcieli, ale potrzebne było dopełnienie i zgoda z hersztem bandy, co daje i odbiera prawa do szacunku ludzi ulicy.
Re: [beef] Tede vs Peja
igorzastyy pisze: ↑26 kwie 2026, 16:27 Tede obiecujący, że już nie będzie szydził z Rycha by w tej samej rozmowie prześmiewczo mówić do niego penerze lub panie penerze. Bez podania ręki się nie liczy jak ktoś pisał. W ogóle czemu ten wypalony raper podał wszystkim na sam koniec lewą rękę zamiast prawej?![]()
Cale 9dni leca na odbiciu lustrzanym
Dodano po 2 minutach 58 sekundach:
Przeciez wiedzial od dawna, ze zadzwoni bo sam powiedzial, ze dostawal info od ludzi co sie tam dzieje na strimie
Re: [beef] Tede vs Peja
[/quote]
Przeciez wiedzial od dawna, ze zadzwoni bo sam powiedzial, ze dostawal info od ludzi co sie tam dzieje na strimie
[/quote]
Od dawna?od pół godziny chyba...pener do końca walczył sam ze sobą a Gandzior to kręcil
Przeciez wiedzial od dawna, ze zadzwoni bo sam powiedzial, ze dostawal info od ludzi co sie tam dzieje na strimie
[/quote]
Od dawna?od pół godziny chyba...pener do końca walczył sam ze sobą a Gandzior to kręcil
- Haczapurjan
- Posty: 4329
- Rejestracja: 28 lip 2025, 12:50
Re: [beef] Tede vs Peja
Miniaturka się zmieniła. Wyjebali Lizaka i Pasternaka z thumbnaila
-
Korwin xvi
- Posty: 8
- Rejestracja: 06 wrz 2025, 18:24
Re: [beef] Tede vs Peja
Tede powiedział, że nie gadał z Ryśkiem 17 lat, czyli akcja pod atlantic się nie wydarzyła?
- Haczapurjan
- Posty: 4329
- Rejestracja: 28 lip 2025, 12:50
Re: [beef] Tede vs Peja
Wydaje mi się, że taktownie to przemilczał, skoro chce dochować tej "zgody", bo wątpię, że zapomniał
Re: [beef] Tede vs Peja
witam mojego ulubionego rozjebuska xd co dal na koniec beefu xD Spoko ze sie pogodzili, wydaje mi sie ze Tede tak zaczepnie zaczal z tym witam pana penera wiec sam sie nadzial ale ogolnie props.
gdzie jest rap ktory kiedys gral tak mocno ze trzymales kumpla zeby nie chcial wpasc w policje
Re: [beef] Tede vs Peja
Mówisz na mnie pener? to jest moje drugie imię, wydziabane mam na szyi, to ty tępy skurwysynie
ZAKAZ
Re: [beef] Tede vs Peja
Kurwa, miałem napisany kilka dni temu post w notatniku i tylko czekałem na aktywację konta, a tu łatwogang odjebał robotę... No ale i tak przekleję co miałem napisane, plus uzupełnię to o kilka zdań.
Nie miałem tu konta, ale w sumie założyłem tylko po to, by móc napisać tego posta. A więc do rzeczy – bawi mnie to, że ktoś wierzył w jakieś magiczne pojednanie po latach i tym podobne w Atlas Arenie, skoro obaj mówią wprost, że takiego nigdy nie będzie (ta część już nieaktualna). Cały ten konflikt po prostu zaszedł nazbyt daleko poza obszary typowo muzyczne i to widać. Im obu ten beef wciąż siedzi na bani, nawet jeśli w wywiadach twierdzą, że nie. Łatwogang pojawił się trochę ni stąd ni zowąd jako swego rodzaju katharsis po tylu latach, choć oczywiście to jednak zgoda pod akcję, ale nawet to cieszy.
Co zaś do samej genezy tego starcia, które w okresie 2009/2010 śledziłem na bieżąco: jest sobie taki wywiad z Rychem dla CGM na świeżo po tym feralnym zielonogórskim koncercie, w którym powiedział co nieco o tym wszystkim. Mówił wówczas, że przyznał rację co do kilku argumentów Tedemu, gdy rozmawiali telefonicznie o tej akcji. Natomiast wkurwiło go to, że że Tede chciał zrobić wokół siebie szum wydając plakaty trasy WFD z hasłem „Wszystko na nasz koszt” niejako wykorzystując całą tę nagonkę pod swoje zasięgi. Nawet nie ubodło Rycha to zamieszczenie facebookowego komentarza przez Jacka – tylko właśnie wykorzystywanie jego podbramkowej sytuacji do promowania siebie przez TDF-a. Poza tym Jacol też nie zachował się zbyt fajnie, bo chciał być tym „ostatnim sprawiedliwym”, a w „Kontrargumentach” Ryszard mu przypomniał podobną akcję z jego udziałem (również pobicie typa na koncercie przez TDF-a, gdy ten go obrażał). Więc trochę niezbyt ok grać tego uczciwego tak do końca nim nie będąc (wyzwiska w czyjąś stronę i pokazywanie fucków to jednak wciąż to samo obrażanie kogoś). Sam beef zatem bardziej wywiązał się więc właśnie trochę z postawy Tedego, bo gdyby on sam był też w porządku, to zamiast podpinać się od razu pod nagonkę stacji, w której wówczas pracował, mógłby zadzwonić do Rycha i zapytać, jak to wyglądało z jego strony. Nie usprawiedliwiam tutaj tego, co Peja zrobił wtedy na tamtym koncercie, ale to nie jest tak, że każdy dryblas stojący pod sceną ma napisane na czole „jestem dorosły”. Spójrzcie na filmy z wieczornych koncertów wielu artystów z kamer ze sceny – publika to jeden czarny tłum. Jako wykonawca nie widzisz dokładnie w tej masie ludzi nic, poza twarzami ludzi, co stoją najbliżej sceny. Typek w tłumie chciał przykozaczyć i na wpół anonimowo pokazać fucka, a Rychu ponoć pierw chciał do niego w ogóle zejść. Na wideo ciężko ocenić, czy w mordę dostał faktycznie ten gość co fucka pokazywał, czy jakiś inny typ został zlinczowany. Faktem jest jednak pobicie, do którego doszło, późniejsze hasła Tedego „Wszystko na nasz koszt!”, freestyle Peji w Fonobarze i prowokatorskie plakaty trasy WFD z hasłami „koncert odwołany przez Rysia”, jeszcze późniejsze odwoływane koncerty na serio, wcześniejsze 3 disstracki na początek z każdej strony, potem całe mixtape’y z dissami itp... To już historia...
Można zastanawiać się, co by było, gdyby na świeżo po tej zadymie w ZG Tede wówczas nie poszedł w nabicie sobie zasięgów, tylko właśnie zachował się jak normalny typ, nim odpalił na dobre ten konflikt i gdyby wtedy pogadał z Rychem, by poznać perspektywę drugiej strony. Może by beefu nie było, a może wybuchłby później…. Niemniej jednak oceniając to z perspektywy czasu, dla każdego z nich cała ta walka wyszła na dobre: jeden się ustatkował, założył rodzinę, ma wytwórnię i gra koncerty, a drugi odbudował karierę muzyczną, jest prezenterem Kanału Zero i wciąż nagrywa płyty i gra koncerty. Każdy z nich więc osiągnął sukces według własnych priorytetów. Oczywiście nie siedzę im w głowach, to raczej moje luźne przemyślenia jako obserwatora tej całej sytuacji i każdy z nich pewnie wciąż wyznacza sobie jakieś nowe cele do osiągnięcia.
Wracając jednak do dzisiejszych czasów – zupełna neutralność względem siebie, to chyba najlepsze, na co możemy liczyć jako słuchacze. Tede jeszcze kilka ładnych lat do tyłu chciał na nowo podpalić ten konflikt czy to coś tam pisząc o córce Ryszarda, czy tam nawijając o spotkaniu z Rychem pod kinem Atlantic, co potem na wywiadzie u Winiego Ryszard też komentował. Osobiście uważam, iż w swoich opowieściach obaj podkręcają nieco pewne wydarzenia, gdy gdzieś tam ich drogi się krzyżowały. Niemniej jednak warto zwrócić jedną uwagę przy Tede i Peji: u Rycha jest wciąż ta sama ekipa. Mieli tam jakieś tarcia z Decksem, ale wokół Poznaniaka obecny jest mniej więcej wciąż krąg tych samych znajomych od lat. U Tedego bywały większe i mniejsze konflikty – ale kto by przypuszczał, że TDF będzie dissować Numer Raza, z którym przecież tyle lat tworzyli Warszafski Deszcz czy Winiego? Z Onarem też byli ziomkami albo z jednej klatki albo z jednego bloku (już nie pamiętam). TDF jest konfliktowy i lubi tymi aferkami epatować w utworach. U Rycha nawet jeśli coś tam się dzieje w jego relacjach, to Poznaniak w tym temacie jest powściągliwy. Owszem, zdarzało mu się pocisnąć Bedoesa (ale to nie jest jego ziomek), czy tam puścić lekki prztyczek nawet w stronę Ostrego w „Braggabałaganie” albo do Icemana w tym samym utworze (no i mocniejsze wersy do samego Tedego też w tym samym kawałku, albo jeszcze w czasach „Reedukacji” w takich numerach jak choćby „PS. (Phil Spector)”: „cały czas jebać pajaca chociaż dawno z nim skończyłem, bo zniszczyłem go jak NAS Jiggę, kawałkiem »Ether«”, ale to było jeszcze w momencie gdy beef już muzycznie dogorywał), ale nawet w wypadku Icemana który został zdissowany przez Peję, to nie był taki kaliber pocisków, jaki w swoich znajomych potrafił wymierzać Tedas.
Co jeszcze mogę tu wspomnieć? Aha, ten argument że Tede zawsze mówi, że nie słuchał „Czarnego września”. Jestem pewien, że jednak przesłuchał, bo w kontekście beefu warto wspomnieć o tak naprawdę dwóch najbardziej zajebistych kawałkach z tego potoku disstracków: „Czas Honoru” z „A/H24N2” i „Czas Hardcoru” z „Czarnego września”. Te dwa utwory z tego starcia to perełki. Owszem, obaj tam na siebie bluzgają nieco, ale proporcje argumentów nad znieważeniem oponenta przeważają znacznie bardziej. Naprawdę lubię wracać do tych numerów, bo w „Czasie Hardcoru” było poodbijane pięknie wszystko.
Poza tym z biegiem lat widać było, kto częściej gdzieś tam mentalnie wracał do tego konfliktu, a kto robił to naprawdę bardzo rzadko. Wskazywać palcem nie muszę. Google nie gryzie i każdy sam może to sobie sprawdzić.
Pora kończyć już ten wypierd: Każdemu z nich jako raperowi, którego słuchałem za dzieciaka, życzę jak najlepiej, bo obu darzę sporym sentymentem. Fajnie że chociaż taka akcja ich "pogodziła". Ale rozumiem też ich postawę względem siebie: życie to nie film z happy endem albo akcja, w której każdy z każdym musi zbijać pionę na zgodę. Człowiek nie zupa pomidorowa, nie każdy musi go lubić. Wy też macie w swoich kręgach znajomych, których lubicie i ludzi, których szczerze nie możecie zdzierżyć. I podobnie jest z Wami: ktoś z Wami zbije pionę, a ktoś szczerze Was nie trawi. Normalka…
Oni za to wciąż mają swoją popularność, mają swój fanbase, wciąż nagrywają i chwała im za to. A co do wejścia w koncert Rycha na Atlasie i jebaniu go, za to, że na chwilę zrobił wstawkę z bitu, którego użył kiedyś w dissie, „bo to brak klasy” – nie, to była wiadomość. Nawet nie do Tedego, tylko do tych co wciąż chcieliby za wszelką cenę, wręcz na siłę zobaczyć właśnie zgodę na scenie z TDF-em i potem ich wspólny kawałek. Ta wiadomość jest prosta, a brzmi „ludzie, dajcie już sobie z tym spokój”. I to bez konieczności mówienia o tym wprost u kogoś na wywiadzie czy pisaniu o tym na swoich mediach społecznościowych. I to jest jak najbardziej ok.
I teraz apdejt, bo wszystko co powyżej w większości pisałem kilka dni temu: i tak w życiu bym się nie spodziewał, że akcja Łatwoganga spowoduje to, że Tede będzie dzownił do Peji i że Rychu odbierze. Oczywiście to zagranie było bardziej pod akcję niż faktyczna zgoda, ale dobrze, że chociaż obaj dorzucili tym zagraniem cegiełkę do tego i nie tylko tym, bo zapewne oprócz tego każdy z nich wpłacił pieniądz na tę akcję. W tym wypadku będzie spoko, jak po tym zostaną już tak na serio wobec siebie neutralni. Bez wzmianek, podtekstów, zaczepek na fb/insta i tym podobne.
Nie miałem tu konta, ale w sumie założyłem tylko po to, by móc napisać tego posta. A więc do rzeczy – bawi mnie to, że ktoś wierzył w jakieś magiczne pojednanie po latach i tym podobne w Atlas Arenie, skoro obaj mówią wprost, że takiego nigdy nie będzie (ta część już nieaktualna). Cały ten konflikt po prostu zaszedł nazbyt daleko poza obszary typowo muzyczne i to widać. Im obu ten beef wciąż siedzi na bani, nawet jeśli w wywiadach twierdzą, że nie. Łatwogang pojawił się trochę ni stąd ni zowąd jako swego rodzaju katharsis po tylu latach, choć oczywiście to jednak zgoda pod akcję, ale nawet to cieszy.
Co zaś do samej genezy tego starcia, które w okresie 2009/2010 śledziłem na bieżąco: jest sobie taki wywiad z Rychem dla CGM na świeżo po tym feralnym zielonogórskim koncercie, w którym powiedział co nieco o tym wszystkim. Mówił wówczas, że przyznał rację co do kilku argumentów Tedemu, gdy rozmawiali telefonicznie o tej akcji. Natomiast wkurwiło go to, że że Tede chciał zrobić wokół siebie szum wydając plakaty trasy WFD z hasłem „Wszystko na nasz koszt” niejako wykorzystując całą tę nagonkę pod swoje zasięgi. Nawet nie ubodło Rycha to zamieszczenie facebookowego komentarza przez Jacka – tylko właśnie wykorzystywanie jego podbramkowej sytuacji do promowania siebie przez TDF-a. Poza tym Jacol też nie zachował się zbyt fajnie, bo chciał być tym „ostatnim sprawiedliwym”, a w „Kontrargumentach” Ryszard mu przypomniał podobną akcję z jego udziałem (również pobicie typa na koncercie przez TDF-a, gdy ten go obrażał). Więc trochę niezbyt ok grać tego uczciwego tak do końca nim nie będąc (wyzwiska w czyjąś stronę i pokazywanie fucków to jednak wciąż to samo obrażanie kogoś). Sam beef zatem bardziej wywiązał się więc właśnie trochę z postawy Tedego, bo gdyby on sam był też w porządku, to zamiast podpinać się od razu pod nagonkę stacji, w której wówczas pracował, mógłby zadzwonić do Rycha i zapytać, jak to wyglądało z jego strony. Nie usprawiedliwiam tutaj tego, co Peja zrobił wtedy na tamtym koncercie, ale to nie jest tak, że każdy dryblas stojący pod sceną ma napisane na czole „jestem dorosły”. Spójrzcie na filmy z wieczornych koncertów wielu artystów z kamer ze sceny – publika to jeden czarny tłum. Jako wykonawca nie widzisz dokładnie w tej masie ludzi nic, poza twarzami ludzi, co stoją najbliżej sceny. Typek w tłumie chciał przykozaczyć i na wpół anonimowo pokazać fucka, a Rychu ponoć pierw chciał do niego w ogóle zejść. Na wideo ciężko ocenić, czy w mordę dostał faktycznie ten gość co fucka pokazywał, czy jakiś inny typ został zlinczowany. Faktem jest jednak pobicie, do którego doszło, późniejsze hasła Tedego „Wszystko na nasz koszt!”, freestyle Peji w Fonobarze i prowokatorskie plakaty trasy WFD z hasłami „koncert odwołany przez Rysia”, jeszcze późniejsze odwoływane koncerty na serio, wcześniejsze 3 disstracki na początek z każdej strony, potem całe mixtape’y z dissami itp... To już historia...
Można zastanawiać się, co by było, gdyby na świeżo po tej zadymie w ZG Tede wówczas nie poszedł w nabicie sobie zasięgów, tylko właśnie zachował się jak normalny typ, nim odpalił na dobre ten konflikt i gdyby wtedy pogadał z Rychem, by poznać perspektywę drugiej strony. Może by beefu nie było, a może wybuchłby później…. Niemniej jednak oceniając to z perspektywy czasu, dla każdego z nich cała ta walka wyszła na dobre: jeden się ustatkował, założył rodzinę, ma wytwórnię i gra koncerty, a drugi odbudował karierę muzyczną, jest prezenterem Kanału Zero i wciąż nagrywa płyty i gra koncerty. Każdy z nich więc osiągnął sukces według własnych priorytetów. Oczywiście nie siedzę im w głowach, to raczej moje luźne przemyślenia jako obserwatora tej całej sytuacji i każdy z nich pewnie wciąż wyznacza sobie jakieś nowe cele do osiągnięcia.
Wracając jednak do dzisiejszych czasów – zupełna neutralność względem siebie, to chyba najlepsze, na co możemy liczyć jako słuchacze. Tede jeszcze kilka ładnych lat do tyłu chciał na nowo podpalić ten konflikt czy to coś tam pisząc o córce Ryszarda, czy tam nawijając o spotkaniu z Rychem pod kinem Atlantic, co potem na wywiadzie u Winiego Ryszard też komentował. Osobiście uważam, iż w swoich opowieściach obaj podkręcają nieco pewne wydarzenia, gdy gdzieś tam ich drogi się krzyżowały. Niemniej jednak warto zwrócić jedną uwagę przy Tede i Peji: u Rycha jest wciąż ta sama ekipa. Mieli tam jakieś tarcia z Decksem, ale wokół Poznaniaka obecny jest mniej więcej wciąż krąg tych samych znajomych od lat. U Tedego bywały większe i mniejsze konflikty – ale kto by przypuszczał, że TDF będzie dissować Numer Raza, z którym przecież tyle lat tworzyli Warszafski Deszcz czy Winiego? Z Onarem też byli ziomkami albo z jednej klatki albo z jednego bloku (już nie pamiętam). TDF jest konfliktowy i lubi tymi aferkami epatować w utworach. U Rycha nawet jeśli coś tam się dzieje w jego relacjach, to Poznaniak w tym temacie jest powściągliwy. Owszem, zdarzało mu się pocisnąć Bedoesa (ale to nie jest jego ziomek), czy tam puścić lekki prztyczek nawet w stronę Ostrego w „Braggabałaganie” albo do Icemana w tym samym utworze (no i mocniejsze wersy do samego Tedego też w tym samym kawałku, albo jeszcze w czasach „Reedukacji” w takich numerach jak choćby „PS. (Phil Spector)”: „cały czas jebać pajaca chociaż dawno z nim skończyłem, bo zniszczyłem go jak NAS Jiggę, kawałkiem »Ether«”, ale to było jeszcze w momencie gdy beef już muzycznie dogorywał), ale nawet w wypadku Icemana który został zdissowany przez Peję, to nie był taki kaliber pocisków, jaki w swoich znajomych potrafił wymierzać Tedas.
Co jeszcze mogę tu wspomnieć? Aha, ten argument że Tede zawsze mówi, że nie słuchał „Czarnego września”. Jestem pewien, że jednak przesłuchał, bo w kontekście beefu warto wspomnieć o tak naprawdę dwóch najbardziej zajebistych kawałkach z tego potoku disstracków: „Czas Honoru” z „A/H24N2” i „Czas Hardcoru” z „Czarnego września”. Te dwa utwory z tego starcia to perełki. Owszem, obaj tam na siebie bluzgają nieco, ale proporcje argumentów nad znieważeniem oponenta przeważają znacznie bardziej. Naprawdę lubię wracać do tych numerów, bo w „Czasie Hardcoru” było poodbijane pięknie wszystko.
Poza tym z biegiem lat widać było, kto częściej gdzieś tam mentalnie wracał do tego konfliktu, a kto robił to naprawdę bardzo rzadko. Wskazywać palcem nie muszę. Google nie gryzie i każdy sam może to sobie sprawdzić.
Pora kończyć już ten wypierd: Każdemu z nich jako raperowi, którego słuchałem za dzieciaka, życzę jak najlepiej, bo obu darzę sporym sentymentem. Fajnie że chociaż taka akcja ich "pogodziła". Ale rozumiem też ich postawę względem siebie: życie to nie film z happy endem albo akcja, w której każdy z każdym musi zbijać pionę na zgodę. Człowiek nie zupa pomidorowa, nie każdy musi go lubić. Wy też macie w swoich kręgach znajomych, których lubicie i ludzi, których szczerze nie możecie zdzierżyć. I podobnie jest z Wami: ktoś z Wami zbije pionę, a ktoś szczerze Was nie trawi. Normalka…
Oni za to wciąż mają swoją popularność, mają swój fanbase, wciąż nagrywają i chwała im za to. A co do wejścia w koncert Rycha na Atlasie i jebaniu go, za to, że na chwilę zrobił wstawkę z bitu, którego użył kiedyś w dissie, „bo to brak klasy” – nie, to była wiadomość. Nawet nie do Tedego, tylko do tych co wciąż chcieliby za wszelką cenę, wręcz na siłę zobaczyć właśnie zgodę na scenie z TDF-em i potem ich wspólny kawałek. Ta wiadomość jest prosta, a brzmi „ludzie, dajcie już sobie z tym spokój”. I to bez konieczności mówienia o tym wprost u kogoś na wywiadzie czy pisaniu o tym na swoich mediach społecznościowych. I to jest jak najbardziej ok.
I teraz apdejt, bo wszystko co powyżej w większości pisałem kilka dni temu: i tak w życiu bym się nie spodziewał, że akcja Łatwoganga spowoduje to, że Tede będzie dzownił do Peji i że Rychu odbierze. Oczywiście to zagranie było bardziej pod akcję niż faktyczna zgoda, ale dobrze, że chociaż obaj dorzucili tym zagraniem cegiełkę do tego i nie tylko tym, bo zapewne oprócz tego każdy z nich wpłacił pieniądz na tę akcję. W tym wypadku będzie spoko, jak po tym zostaną już tak na serio wobec siebie neutralni. Bez wzmianek, podtekstów, zaczepek na fb/insta i tym podobne.
Ostatnio zmieniony 26 kwie 2026, 21:46 przez Biegam, łącznie zmieniany 4 razy.
-
WladcaSlimakow
- Posty: 54
- Rejestracja: 17 sie 2025, 10:41
Re: [beef] Tede vs Peja
TEDE? ON I JAKUZA - DWÓCH PRZESTRZELONYCH TYPÓW
PEJA? ZWYKŁY DUREŃ Z TVNU
wygrał hip-hop jak mawiał Hirek Wrona
PEJA? ZWYKŁY DUREŃ Z TVNU
wygrał hip-hop jak mawiał Hirek Wrona
Re: [beef] Tede vs Peja
no kurna no wiem ze Peja sie tytułuje penerem ale jak Tede sie nasmiewal z tego w czasie beefu ze pener to znaczy zul, lump i jak mozna sie tak nazywac to chyba zmienia kontekst jednak.
gdzie jest rap ktory kiedys gral tak mocno ze trzymales kumpla zeby nie chcial wpasc w policje
Re: [beef] Tede vs Peja
Dobry post. Jak Tede promował trasę koncertową hasłem "Wszystko na nasz koszt" to faktycznie trochę słabe z jego strony i mógł nie podsycać atmosfery jak tam sprawa sądowa wisiała na włosku i nie było wiadome czy ktoś to zgłosi czy nie.
Rydawarrior dostępny na wszystkich platformach streamingowych
FREE BORTWICK
FREE SMLY
FREE MAJONEZ
FREE RIVALDO111
FREE 4-HO-MET
FREE PWK
FREE FROMAGE
FREE BORTWICK
FREE SMLY
FREE MAJONEZ
FREE RIVALDO111
FREE 4-HO-MET
FREE PWK
FREE FROMAGE
-
starydobryhiphop
- Posty: 164
- Rejestracja: 27 mar 2026, 14:16
Re: [beef] Tede vs Peja
Ja tam nie słyszę rozjebuska i kilka osób też tak usłyszało
- Haczapurjan
- Posty: 4329
- Rejestracja: 28 lip 2025, 12:50
Re: [beef] Tede vs Peja
Haczapurjan pisze: Wpuścić Iranki i Koreanki. Kim są, ustali się później
phobos pisze: skandowanie jebać pis pod cypisa to był wzniosły moment demokratycznego uniesienia









