[beef] Tede vs Peja
-
JanuszPawlikowski
- Posty: 25
- Rejestracja: 27 lut 2025, 13:48
Re: [beef] Tede vs Peja
A jednak w 2006 siedzieli razem z KNT w Rap Kanciapie i super się bawili
- gods bidness
- Posty: 4828
- Rejestracja: 09 paź 2019, 19:12
Re: [beef] Tede vs Peja
To chyba wyżyny Rysiowe hip hopowej techniki.igorzastyy pisze: ↑20 kwie 2026, 21:17 "Robię lans", "Nie kocham hip-hop" – w tych numerach Ryszard cisnął
I się nie doczekał ripost, bo siedziałeś cicho, pizdo
-
JanuszPawlikowski
- Posty: 25
- Rejestracja: 27 lut 2025, 13:48
Re: [beef] Tede vs Peja
No i jeszcze słynny wywiad na ławeczce latem 2006 gdzie Rysiu nazwał Tedego mistrzem konfrontacji
-
WladcaSlimakow
- Posty: 52
- Rejestracja: 17 sie 2025, 10:41
Re: [beef] Tede vs Peja
Ryszard, kim jesteś żeby mi ubliżać?
O tobie nikt tu nie słyszał, jak mnie grali na dzielnicach
Nikt nie łykał farmazonów o gnatach
Z magnetofonu Killa Hertz latał, nie Slums Attack
O tobie nikt tu nie słyszał, jak mnie grali na dzielnicach
Nikt nie łykał farmazonów o gnatach
Z magnetofonu Killa Hertz latał, nie Slums Attack
Re: [beef] Tede vs Peja
Patrząc na to jak kiepskie i mało charakterne były jego płyty w dużej mierze tuż przed beefem i zaraz po nim i zakładając, że nagrywałby na podobnym poziomie gdyby beef się nie wydarzył, to nie wiem czy Tede dociągnąłby do 2026 jako pełnoetatowy raper. Wyobrażam sobie to tak, że jako grubasek z TVN mógłby być takim raperem z telewizyjnych warszawskich salonów. Na płycie coś tam czasem poprzeklina ale w studiu Dzień Dobry TVN grzeczniutki, kraciasta koszula, kolorowe spodnie i czapka z prostym daszkiem jako element ubioru wskazujący na bycie raperem. Z czasem pewnie przeszedłby do rzadszego wydawania płyt co parę lat i grałby po różnych festiwalach w strefie oldschool z Numerem jako WFD (o ile by się nie pokłócili ofc). Może poszedłby bardziej w dziennikarską stronę i dostał jakiś angaż w CGM czy innym Rap Newsie albo radiu i prowadziłby wywiady z innymi raperami i ludźmi świata hip-hopu już 15 lat temu. Byłby też pewnie postrzegany podobnie jak Eldo czy inne dinozaury, jako raper lat 90. i początku 2000 kiedy był młody, a później to już raczej ciekawostka, że coś tam wydał sobie.
Dzięki odkuciu nie tylko wziął się zdrowotnie i wizualnie za siebie, ale też zaczął na powrót zajebiście rapować. Wymyślił się na nowo i zapisał się w świadomości kolejnych pokoleń słuchaczy z zupełnie nowej epoki, przez co omawiając jego dorobek i znaczący wkład w polski rap mówi się nie tylko o tym co robił na początku kariery, ale też o płytach które wydawał już jako dziadek. Wielu raperów z którymi zaczynał nie może się tym pochwalić i znikają gdzieś w toku dziejów pod koniec lat 2000 czy najpóźniej na początku lat 2010-ych kiedy to Wieprz zaczynał się na nowo. Bez beefu imo by się to nie wydarzyło i wraz z nastaniem nowej fali raperów i słuchaczy po 2011/2012 większość by o nim zapomniała gdyby nagrywał tak jak w latach 2008-2012
-
starydobryhiphop
- Posty: 164
- Rejestracja: 27 mar 2026, 14:16
Re: [beef] Tede vs Peja
Czyli peja taki judasz w tej historii
- igorzastyy
- Posty: 1381
- Rejestracja: 12 mar 2023, 22:57
Re: [beef] Tede vs Peja
Przyznaję racje użytkownikowi @Sionek, że bez beefu i tej „infamii” nie byłoby Elliminati czy Kurta. Sam mówił, że dopiero przy Elliminati wziął się na poważnie za robotę i po odsłuchaniu pierwszej wersji płyty, wiele kawałków nagrywał drugi raz, poprawiając coś. Coś tam gadał jeszcze, że postawił wszystko na jedną kartę, albo Elliminati siądzie albo nara.
Re: [beef] Tede vs Peja
podziękujcie rychowi za kurta rolsona
Re: [beef] Tede vs Peja
Nie zgadzam się bo...Tede w przeciwieństwie do numera czy eldoki jest zwierzęciem studyjnym i ma łatwość w pisaniu tekstów(jest na to milion swiadków od Ostrego zaczynając) i ma na to zajawkę cały czas mówi o tym z entuzjazmem choćby o formie pisania tekstów czy też innej formule nagrywania,nie bez powodu ma najliczniejszą dyskografie wśród raperów polskichSionek pisze: ↑20 kwie 2026, 22:33Patrząc na to jak kiepskie i mało charakterne były jego płyty w dużej mierze tuż przed beefem i zaraz po nim i zakładając, że nagrywałby na podobnym poziomie gdyby beef się nie wydarzył, to nie wiem czy Tede dociągnąłby do 2026 jako pełnoetatowy raper. Wyobrażam sobie to tak, że jako grubasek z TVN mógłby być takim raperem z telewizyjnych warszawskich salonów. Na płycie coś tam czasem poprzeklina ale w studiu Dzień Dobry TVN grzeczniutki, kraciasta koszula, kolorowe spodnie i czapka z prostym daszkiem jako element ubioru wskazujący na bycie raperem. Z czasem pewnie przeszedłby do rzadszego wydawania płyt co parę lat i grałby po różnych festiwalach w strefie oldschool z Numerem jako WFD (o ile by się nie pokłócili ofc). Może poszedłby bardziej w dziennikarską stronę i dostał jakiś angaż w CGM czy innym Rap Newsie albo radiu i prowadziłby wywiady z innymi raperami i ludźmi świata hip-hopu już 15 lat temu. Byłby też pewnie postrzegany podobnie jak Eldo czy inne dinozaury, jako raper lat 90. i początku 2000 kiedy był młody, a później to już raczej ciekawostka, że coś tam wydał sobie.
Dzięki odkuciu nie tylko wziął się zdrowotnie i wizualnie za siebie, ale też zaczął na powrót zajebiście rapować. Wymyślił się na nowo i zapisał się w świadomości kolejnych pokoleń słuchaczy z zupełnie nowej epoki, przez co omawiając jego dorobek i znaczący wkład w polski rap mówi się nie tylko o tym co robił na początku kariery, ale też o płytach które wydawał już jako dziadek. Wielu raperów z którymi zaczynał nie może się tym pochwalić i znikają gdzieś w toku dziejów pod koniec lat 2000 czy najpóźniej na początku lat 2010-ych kiedy to Wieprz zaczynał się na nowo. Bez beefu imo by się to nie wydarzyło i wraz z nastaniem nowej fali raperów i słuchaczy po 2011/2012 większość by o nim zapomniała gdyby nagrywał tak jak w latach 2008-2012
Różnica jest taka że bez beefu by nie czuł jakiejś presji,chęci udowodnienia czegoś i wyszło to na dobre scenie,tej scenie
Peja po ostatnich wpisach tutaj to faktycznie widać że fałszywa rura,propsuje w wywiadach,atakuje w kawałkach...dobrze że do beefu doszło ze wszystkimi tego konsekwencjami
Swoją drogą chciałbym widzieć Ryśka w dzień wigilijny 2009 roku,jego odsłuch ah24n2,jak dzielił się opłatkiem z kijem w dupie i z żyłką na czole...może poszedł na miting rzucać kurwami na Tedego przez godzinę z pianą w pysku
Re: [beef] Tede vs Peja
wspaniałe jest to że po tlu latach nadal takie dyskusje budzi ten beef
Haczapurjan pisze: Wpuścić Iranki i Koreanki. Kim są, ustali się później
phobos pisze: skandowanie jebać pis pod cypisa to był wzniosły moment demokratycznego uniesienia
-
starydobryhiphop
- Posty: 164
- Rejestracja: 27 mar 2026, 14:16
Re: [beef] Tede vs Peja
Bo go podsycają , by powiedzieli już luzik błędy młodości niepotrzebna spina to by było po sprawie. A tak z Nimi nigdy nie wiadomość. Zresztą z nimi nigdy nie wiadomo, potrafię sobie wyobrazić pogodzenie u znów kosę
- JESTEM_HIPHOPEM
- Posty: 311
- Rejestracja: 19 sie 2025, 13:28
Re: [beef] Tede vs Peja
była akcja, że w święta była jakaś impreza rapowa w poznaniu zaraz po dissach. Rikardo na tej imprezie nie wytrzymał i przerwał wtedy wielomiesięczną abstynencję alkoholową. Latał gdzieś filmik z tego i słabo to wyglądało. Mam wrażenie, że on ten beef ciągnie bo to element jego terapii.
Re: [beef] Tede vs Peja
W jakimś wywiadzie jakiś czas temu opowiadał dla poznanskiego stowarzyszenia abstynentów na yt peja że miał duże cisnienie nie pamietam czy początek niepicia je powodował czy działanie alko, ale mówił nie wprost, że jest beef, i trzeba dojechac oponenta nie wolno przegrac i że po nocach pisał na niego wersy. Pewnie chodziło o Tedego.
Re: [beef] Tede vs Peja
Fakt, ale to przez tego beefa niemal kariera się załamała Jaculi i gdyby nie czul presji to by pener go walkowerem rozjechal a tak to możemy jedynie mu podziękować za Elliminati, Kurta i VH$.spoken pisze: ↑21 kwie 2026, 0:11Nie zgadzam się bo...Tede w przeciwieństwie do numera czy eldoki jest zwierzęciem studyjnym i ma łatwość w pisaniu tekstów(jest na to milion swiadków od Ostrego zaczynając) i ma na to zajawkę cały czas mówi o tym z entuzjazmem choćby o formie pisania tekstów czy też innej formule nagrywania,nie bez powodu ma najliczniejszą dyskografie wśród raperów polskichSionek pisze: ↑20 kwie 2026, 22:33Patrząc na to jak kiepskie i mało charakterne były jego płyty w dużej mierze tuż przed beefem i zaraz po nim i zakładając, że nagrywałby na podobnym poziomie gdyby beef się nie wydarzył, to nie wiem czy Tede dociągnąłby do 2026 jako pełnoetatowy raper. Wyobrażam sobie to tak, że jako grubasek z TVN mógłby być takim raperem z telewizyjnych warszawskich salonów. Na płycie coś tam czasem poprzeklina ale w studiu Dzień Dobry TVN grzeczniutki, kraciasta koszula, kolorowe spodnie i czapka z prostym daszkiem jako element ubioru wskazujący na bycie raperem. Z czasem pewnie przeszedłby do rzadszego wydawania płyt co parę lat i grałby po różnych festiwalach w strefie oldschool z Numerem jako WFD (o ile by się nie pokłócili ofc). Może poszedłby bardziej w dziennikarską stronę i dostał jakiś angaż w CGM czy innym Rap Newsie albo radiu i prowadziłby wywiady z innymi raperami i ludźmi świata hip-hopu już 15 lat temu. Byłby też pewnie postrzegany podobnie jak Eldo czy inne dinozaury, jako raper lat 90. i początku 2000 kiedy był młody, a później to już raczej ciekawostka, że coś tam wydał sobie.
Dzięki odkuciu nie tylko wziął się zdrowotnie i wizualnie za siebie, ale też zaczął na powrót zajebiście rapować. Wymyślił się na nowo i zapisał się w świadomości kolejnych pokoleń słuchaczy z zupełnie nowej epoki, przez co omawiając jego dorobek i znaczący wkład w polski rap mówi się nie tylko o tym co robił na początku kariery, ale też o płytach które wydawał już jako dziadek. Wielu raperów z którymi zaczynał nie może się tym pochwalić i znikają gdzieś w toku dziejów pod koniec lat 2000 czy najpóźniej na początku lat 2010-ych kiedy to Wieprz zaczynał się na nowo. Bez beefu imo by się to nie wydarzyło i wraz z nastaniem nowej fali raperów i słuchaczy po 2011/2012 większość by o nim zapomniała gdyby nagrywał tak jak w latach 2008-2012
Różnica jest taka że bez beefu by nie czuł jakiejś presji,chęci udowodnienia czegoś i wyszło to na dobre scenie,tej scenie
Peja po ostatnich wpisach tutaj to faktycznie widać że fałszywa rura,propsuje w wywiadach,atakuje w kawałkach...dobrze że do beefu doszło ze wszystkimi tego konsekwencjami
Swoją drogą chciałbym widzieć Ryśka w dzień wigilijny 2009 roku,jego odsłuch ah24n2,jak dzielił się opłatkiem z kijem w dupie i z żyłką na czole...może poszedł na miting rzucać kurwami na Tedego przez godzinę z pianą w pysku![]()
nie zdziwie się jak się okaże ze Peja to ukryty agent wielkomiejskiego i nowobogackiego HH który celowo mial sabotowac uliczny hip-hop i margines ludzki sprowadzając ich do patologii. Tak było, nie zmyślam.
kontakt i cala reszta: guns.lol/oooizneb
- gods bidness
- Posty: 4828
- Rejestracja: 09 paź 2019, 19:12
Re: [beef] Tede vs Peja
Te wersy jak dla mnie też są z dupy, ale może jestem trochę za młody. O Peji usłyszałem jeszcze w podstawówce na fali słuchania pierwszego albumu Liroya, bo przeklinał, był agresywny i to było cool dla 8-10 latkaWladcaSlimakow pisze: ↑20 kwie 2026, 22:08 Ryszard, kim jesteś żeby mi ubliżać?
O tobie nikt tu nie słyszał, jak mnie grali na dzielnicach
Nikt nie łykał farmazonów o gnatach
Z magnetofonu Killa Hertz latał, nie Slums Attack
No i w kontekście tych wesołych czasów, oprócz Liroya pierwsze co w łapy wpadło, to jakaś składanka, chyba kopalni, gdzie były jakieś kawałki Peji Slums Attack, nie pamiętam jakie, ale też kawałek pod tytułem "Zawodowy morderca" (to człowiek bez serca) i takie tam. Cathedral Hill - Gniezno.
Więc jak Tede dukał ten swój flamek o dupie maryny, to jednak było to kilka lat późnie i dalej nikt u mnie o tym nie słyszał. O Tede to podejrzewam, że usłyszałem pierwszy raz koło 2000 roku dopiero i miałem go za kolejnego warszawskiego dukacza w stylu Molesty (ale przyznaje, ze WFD i 3H usłyszałem lata później). Dopiero na Wielkie Joł zrobił na mnie wrażenie zdolnego rapera, bo zaczął rymować krzyżowe rymy, a ja byłem wtedy team Fokus paktofonika i rymy były ważne. Zresztą to samo było z Molestą - znałem nazwę, ale pierwszy raz usłyszałem dopiero koło 2002 roku gdzieś i się śmiałem z tego.
Także taka jest moja perspektywa, ale pewnie jego - typowo warszawska - jest zgoła inna, że wszyscy na świecie grali Flamek i kila herza. Obawiam się, że w tamtych czasach ten fejm był jednak strasznie lokalny.
- Haczapurjan
- Posty: 4280
- Rejestracja: 28 lip 2025, 12:50
Re: [beef] Tede vs Peja
Ile poszło płyt, tego nie wie nikt do dzisiaj
Kim jest Rych? O tobie wtedy nikt nie słyszał
Ja miałem mit, byłem żywą legendą
A ty nieznanym debilem z krzywą gębą
Kim jest Rych? O tobie wtedy nikt nie słyszał
Ja miałem mit, byłem żywą legendą
A ty nieznanym debilem z krzywą gębą
Re: [beef] Tede vs Peja
Tak, ty kałmuku, słyszałeś o Buhhu?
Nielegale – kolejny z moich nieistotnych ruchów
"Pęknięty jeż" – ten kawałek zna każdy twój ziomek
Choć był nielegalem, to miał nawet swój dzwonek
Masz tu wszystko: trueschool, newschool, oldschool
Wnioskuj, była jeszcze bitwa w Płocku
I z Leszkiem to była rozgrywka z klasą
Nie rób bydła, skończ napierdalać farmazon
Nielegale – kolejny z moich nieistotnych ruchów
"Pęknięty jeż" – ten kawałek zna każdy twój ziomek
Choć był nielegalem, to miał nawet swój dzwonek
Masz tu wszystko: trueschool, newschool, oldschool
Wnioskuj, była jeszcze bitwa w Płocku
I z Leszkiem to była rozgrywka z klasą
Nie rób bydła, skończ napierdalać farmazon
- igorzastyy
- Posty: 1381
- Rejestracja: 12 mar 2023, 22:57
Re: [beef] Tede vs Peja
Pęknięty jeż to jest top 5 najgorszych jego kawałków. Gówno niesamowite i on to stawia obok Płocka i Buhhów 
Re: [beef] Tede vs Peja
Mi się wydawało, że w tym wersie chodziło mu o to, że Peja nie był popularny w jego dzielnicy/znanych mu okolicach gdzie się przewijał. Jak nawijał o całej Polsce to faktycznie pierdoliłgods bidness pisze: ↑21 kwie 2026, 10:11Te wersy jak dla mnie też są z dupy, ale może jestem trochę za młody. O Peji usłyszałem jeszcze w podstawówce na fali słuchania pierwszego albumu Liroya, bo przeklinał, był agresywny i to było cool dla 8-10 latkaWladcaSlimakow pisze: ↑20 kwie 2026, 22:08 Ryszard, kim jesteś żeby mi ubliżać?
O tobie nikt tu nie słyszał, jak mnie grali na dzielnicach
Nikt nie łykał farmazonów o gnatach
Z magnetofonu Killa Hertz latał, nie Slums Attack, słuchaliśmy też Gangsta's Paradise, Nana, C-Block i nikt nie miał pojęcia, że jedno to eurorap robiony przez niemieckich imigrantów z Afryki, a drugie to hip hop z USA. To były czasy gdy z kolegami w podstawówce się kłócilismy, że rap jest wtedy jak rapują tylko, a hip hop jest wtedy, gdy oprócz rapu jest śpiewany refren.
![]()
kark to nie debil, mówił mi tak laik









