Temat dla fajnopolaków dartsowych świrów którym nie chce przebijać się przez posty frustratów o tym że to nie jest kolejny rok dla czerwonych a tym bardziej dla niebieskich; na start followup czyli Polak w z kartą grający od 3? lat
mas pisze: ↑08 sty 2026, 18:32
kolejny Polak w PDC który w decydującym meczu wrócił z 5:1 nie grając nie wiadomo czego poza 1 słownie legiem
chłop znalazł się w top2 z 65 średnią dnia (82.76) na 128 graczy; bardziej niepolskiego wyczynu gdzie będąc przeciętnym i grając tak przeciętnie nie kojarzę, kwalfikacje też bez porażki przeszedł ze średnią 76,33
Swoją drogą zastanawiam się co motywuje część zawodników by startować w tym, becelować wpisowe, zgarnąc nawet kartę a na koniec zakończyć OoM z 1,25k funtów za 2 letni ranking jak Grudziecki co pewnie nie pokrywa nawet kosztów udziału w tym cyrku nie mówiąc o regularnych wydatkach związanych z tą pasją; bo "sprawdzenie się" czy podobne traktuje jako lygrysowe dla porównania i zbieranie karty taktycznej do plastikowego pojemnika; i jasne rozumiem że jak się nie jest na poziomie min top ~80 to ciężko z tego wyżyć odejmując koszty a poniżej top40 ciężko myśleć by przejść na pełne zawodostwo tak kiszenie karty by jeżdzić w tym czasie na otwarte mistrzostwa w Kazimierzu Dolnym zamiast faktycznie posprawdzać się z zawodnikami z topu to chyba lepsze doświadczenia?
I tak wiem by to się opłacało trzeba być chociaż w tej 2 rundzie a czasowo totalnie się to nie spina
CobraBOY pisze: ↑25 wrz 2025, 17:43
to juz wolę polecieć na ręcznym albo zaczepić jakąś bezdomną czy emerytkę
propsy za comeback z 1-5 na 6-5, pozazdrościł chyba Ratajskiemu comebacku z Kononowiczem
Jesteście popierdoleni, świat wychował was źle Prawda jest prosta i przykra, nie jara was troska, a krzywda Tyle zrozumieć to dar a nie wyrok i dlatego nie pluję na czas jaki minął
dziś wracamy do normy, w L32 4 razy w ryj, większość meczów do opisania NIESTETY bo albo przeciwnik grający pod 100, albo przegranie meczu z 4-0/5-1 zjazd na poziom 60-70
CobraBOY pisze: ↑25 wrz 2025, 17:43
to juz wolę polecieć na ręcznym albo zaczepić jakąś bezdomną czy emerytkę
Jesteście popierdoleni, świat wychował was źle Prawda jest prosta i przykra, nie jara was troska, a krzywda Tyle zrozumieć to dar a nie wyrok i dlatego nie pluję na czas jaki minął
Jesteście popierdoleni, świat wychował was źle Prawda jest prosta i przykra, nie jara was troska, a krzywda Tyle zrozumieć to dar a nie wyrok i dlatego nie pluję na czas jaki minął
Spędziłem piątkową sesję wieczorną oraz cały wczorajszy dzień na Poland Darts Open w Krakowie i powiem, że gdybym przyjechał tylko na piątkowy wieczór, to nawet pomimo meczu Ratajskiego byłbym raczej rozczarowany, niemniej jednak sobota w pełni wynagrodziła zakup biletów.
Organizacyjnie dopiero z poziomu widowni widać, jak wiele trzeba zrobić i jak wiele restrykcji trzeba stosować, aby ten luz i uśmiechy w ekranie wypadały dość naturalnie. Kontrola na bramkach w moim mniemaniu o wiele bardziej restrykcyjna niż jakakolwiek, którą w ciągu ostatniej dekady przeżyłem na jakimkolwiek polskim stadionie, ale zdarzały się asy, które wniosły alkohol - gruby jegomość z mojego stolika otwarcie przyznał, że włożył sobie dwie małpki... między pośladki.
Za całość odpowiadali chyba Brytyjczycy do spółki z Niemcami i byłem zdziwiony sytuacją, w której za płatność w szatni policzyło mi w € (10 złotych za szatnię), a gdy chciałem wejść w sobotę z plecakiem, powstrzymał mnie wysoki siwy facet w okularach, który powiedział, że nie można tego zrobić (a w piątek było to jak najbardziej możliwe). Swoją drogą, ten wysoki siwy facet w okularach okazał się jedną z osób, która wpisuje punkty graczom na białych tablicach przy tarczy.
Piwo drogie (20 złotych za 0,4 tyskiego), płacenie dodatkowej dychy za kartonowy uchwyt na kubki to pierdolone nieporozumienie i nie da się tego nazwać inaczej. Wszystko oczywiście płatne voucherami, więc trzeba najpierw odstać swoje w kolejkach gdzie zamieniało się pieniądze na vouchery na piwo oraz vouchery na kubki. Kubki, swoją drogą, z wizerunkami darterów i trzeba było pokombinować, aby zdobyć kubek z Ratajskim, bo zdarzało się wiele z graczami, których tutaj nie było (i nie mówię o van Gerwenie - typ obok mnie miał kubek z Pietreczką xD).
Atmosfera przyjazna, zadziwiająco dużo płci przeciwnej, pomysłowych przebieranek mnóstwo, ludzie sympatyczni, typową najebaną patolę spotkałem tylko raz (kolega wcześniej wymienionego jegomościa się upił i startował do jakichś małolatów). Przywoływanie ważnych postaci polskiej historii typu Ojciec Mateusz, Mariusz Pudzianowski, Jan Paweł II i Jacek Krzynówek oczywiście na plus. Natomiast zaskoczyłem się tym, jak wielu było obcokrajowców - Brytyjczycy, Holendrzy, Niemcy, mnóstwo innych nacji, równie barwnych i z równie finezyjnym dopingiem.
Nie było większych problemów, aby stanąć przy barierkach i zbić piątkę przy walkoutach darterów, tylko trzeba było się odpowiednio wcześnie zorganizować, by można było do nich dojść. Oczywiście poza meczem Polskiego Orła, bo było widać, ile ludzi przyszło tutaj na Ratajskiego.
No właśnie, ułożenie spotkań - pierwszego dnia podczas sesji wieczornej hala nie była pełna i po wieczornym meczu Ratajskiego zaczęła się wyludniać, na samym końcu wyglądało to już słabo. Drugiego dnia zaś trzy i pół tysiąca gardeł zrobiło świetną robotę, ale znów - gdy doping jest potężnym pierdolnięciem, to uczucie jest niesamowite, ale zdarzały się też mecze, które publiki w ogóle nie grzały - wtedy tłumy szły po piwo lub był to po prostu ostatni mecz dnia i ludzie wolą odpowiednio wcześnie wyjść, aby uniknąć kolejek do szatni.
Co do oglądania na żywo - jest się tam dla atmosfery. Siedziałem dwa razy kilka rzędów od sceny i raz kilka rzędów od wejścia i w obu przypadkach i tak kończyło się na wgapianiu się w telebim - bliżej widać oczywiście lepiej to, co dzieje się na podeście, ale jeżeli ktoś myśli, że z tych kilkunastu metrów będzie doskonale w stanie odróżnić, czy lotka wpadła jednak w T20 czy w 20, to zazdroszczę wzroku.
Trochę chaotycznie, ale podsumowując cały ten mój wywód: fajnie wybrać się na taki turniej, ale trzeba mieć szczęście do graczy, którzy będą grzali publikę, bo to ona robi tutaj decydującą robotę.
pardon pisze: ↑10 lis 2023, 12:06
nie umiem slowo daje nie umiem juz czytac dluzszych postow saturna i lygrysa bez uczucia ze oni nie marnuja swojego zycia, ale zatruwaja tez nasze mimowolnie pchajac do glow ich chore urojenia
Atmosfera na meczu Krzysztofa? Po prostu EKSTAZA, coś pięknego, co na długo pozostanie w pamięci. Później już ciśnienie zeszło i były ciężary w skupieniu się na końcowych meczach.
Nie wiem kto tam wpadł na pomysł, żeby wraz z końcem ostatniego meczu zamknąć bar, ale po tym manewrze, niewykorzystane żetony mogłeś sobie wsadzić w dupę (1 żeton - 20zł), ewentualnie komuś oddać na farta, jak miał bilet na następny dzień.
Ochrona na hali mocno spięta, widziałem jak dosłownie za fraki
ściągali dziewczynę, która się dobrze bawiła i weszła na ławkę podczas wixy
I'm bulletproof, nothing to lose
Fire away, fire away
Ricochet, you take your aim
Fire away, fire away
co do chuja, że Littler z Prycem z 0:5 wyciągnął na 6:5
Jesteście popierdoleni, świat wychował was źle Prawda jest prosta i przykra, nie jara was troska, a krzywda Tyle zrozumieć to dar a nie wyrok i dlatego nie pluję na czas jaki minął