Firma - Z dedykacją dla ulicy (2002)
-
EdwardZentara
- Posty: 164
- Rejestracja: 14 gru 2025, 1:29
Re: Firma - Z dedykacją dla ulicy (2002)
Uszaty zakolak w wiesniackich okularach, jak to się stało, że ktoś mu uwierzył że jest ulicznikiem?
Powinni go bić!
Chyba że im pieniądze dawał
Powinni go bić!
Chyba że im pieniądze dawał
Edward Żentara wyszedł zagrać dla milusińskich zalany
Ledwo wstrzymując womit z marsem na skroni, na twarzy biały
Soczystym bełkotem brnął przez oporne słowa, uczepion ściany
Dzieci płakały...
Ledwo wstrzymując womit z marsem na skroni, na twarzy biały
Soczystym bełkotem brnął przez oporne słowa, uczepion ściany
Dzieci płakały...
Re: Firma - Z dedykacją dla ulicy (2002)
jogi pisze: ↑30 gru 2025, 18:20 Pamiętam jak ziomuś który siedział w całkiem innej muzyce kminil teksty rapowe które mu puszczaliśmy i zauważył że w jednym kawałku firma rapuje że policja się na nich patrzy z auta, a oni przecież nic nie robią tylko stoją w bramie a wszystko skitrane w klatce na skrzynce pocztowej i jaranie i chlanie itd i ten kumpel.mówi że jak policja tego posłucha to na 100 będą mieli wjazdy w te ich bramy bo przeciez wyjaśnili co tam naprawde robią.
you know the O.P.P.
Re: Firma - Z dedykacją dla ulicy (2002)
Miałem podobnie w gimnazjum, jak ziomkowi puszczałem „Rodziców” Małolata i tam są te rozkminy, ze nie może powiedzieć matce, że diluje, bo jej pęknie serce itd
I ziomek do mnie z pełną powagą mówi, że przecież jak jego stara to przesłucha, to będzie miał przypał opór
I ziomek do mnie z pełną powagą mówi, że przecież jak jego stara to przesłucha, to będzie miał przypał opór
Re: Firma - Z dedykacją dla ulicy (2002)
Prawdziwy klasyk patusiarskiego ortalionowego ulicznego rapu to jest to:
Przecież jak się posłucha zwrotki Zatora (trzecia zwrotka) i później porówna z tym dukaniem firmy to zobaczy się przepaść
Ten kawałek zna każdy, nawet niektórzy moi znajomi metale znają to na pamięć. Bo po prostu jest to solidnie nawinięte rytmicznie, bez potykania się na bicie, bez jakichś zjebanych przyśpieszeń, żeby na chama zmieścić się w metrum. I dlatego wpada w ucho.
Firma to kał pierdolony 4 real, jedyny kawałek dobry z tej płyty to brat, za nawet niezły beat (tylko perka jest trochę drętwa). Ale oprócz refrenu to nie znam zwrotek, bo są po prostu tak koślawo nawinięte, że nie ma się ochoty słuchać tego przypału
Przecież jak się posłucha zwrotki Zatora (trzecia zwrotka) i później porówna z tym dukaniem firmy to zobaczy się przepaść
Ten kawałek zna każdy, nawet niektórzy moi znajomi metale znają to na pamięć. Bo po prostu jest to solidnie nawinięte rytmicznie, bez potykania się na bicie, bez jakichś zjebanych przyśpieszeń, żeby na chama zmieścić się w metrum. I dlatego wpada w ucho.
Firma to kał pierdolony 4 real, jedyny kawałek dobry z tej płyty to brat, za nawet niezły beat (tylko perka jest trochę drętwa). Ale oprócz refrenu to nie znam zwrotek, bo są po prostu tak koślawo nawinięte, że nie ma się ochoty słuchać tego przypału
Ostatnio zmieniony 30 gru 2025, 19:36 przez 4-HO-MET, łącznie zmieniany 1 raz.
I'm enslaving women from Ukraine,
they don't understand english
but they understand pain,
it's the language of anguish
they don't understand english
but they understand pain,
it's the language of anguish
Re: Firma - Z dedykacją dla ulicy (2002)
Zbrodnią jest to że 2QS nie wyprodukował niczego innego poza Wspólnikami, zajebisty mroczny klimat mają bity z tej płyty
Streamable usunęło wszystkie moje zembedowane filmy na forum, jeżeli potrzebujesz reuploadu któregoś z nich pisz priv.
FREE BORTWICK
FREE SMLY
FREE MAJONEZ
FREE RIVALDO111
FREE 4-HO-MET
FREE PWK
FREE FROMAGE
FREE ENZO
FREE NAFAS
FREE BORTWICK
FREE SMLY
FREE MAJONEZ
FREE RIVALDO111
FREE 4-HO-MET
FREE PWK
FREE FROMAGE
FREE ENZO
FREE NAFAS
Re: Firma - Z dedykacją dla ulicy (2002)
Klasyk ale tak z dwie klasy niżej niż z dedykacja dla ulicy, ale nie dziwi mnie ze niektórych surowość formy tego rapu przerasta, case słuchaczy death metalu co nigdy nie przełknęli transilvanian hunger i dlatego bm to dla nich zbyt dzika wczuta
Ostatnio zmieniony 30 gru 2025, 20:29 przez baqlashan, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Firma - Z dedykacją dla ulicy (2002)
Firma artyści formatu niedostępnego dla was
Streamable usunęło wszystkie moje zembedowane filmy na forum, jeżeli potrzebujesz reuploadu któregoś z nich pisz priv.
FREE BORTWICK
FREE SMLY
FREE MAJONEZ
FREE RIVALDO111
FREE 4-HO-MET
FREE PWK
FREE FROMAGE
FREE ENZO
FREE NAFAS
FREE BORTWICK
FREE SMLY
FREE MAJONEZ
FREE RIVALDO111
FREE 4-HO-MET
FREE PWK
FREE FROMAGE
FREE ENZO
FREE NAFAS
Re: Firma - Z dedykacją dla ulicy (2002)
offtopic, ale transilvanian hunger to jest iron maiden black metalu a nie żadna dzika wczuta
I'm enslaving women from Ukraine,
they don't understand english
but they understand pain,
it's the language of anguish
they don't understand english
but they understand pain,
it's the language of anguish
Re: Firma - Z dedykacją dla ulicy (2002)
th to jest biblia raw black metalu, wszystkie te podziemno-piwniczane ruchy w stylu LLN to jest właśnie pochodna tego co dt zagrali na th. nie mówię o pozycji, czy popularności tego dzieła tylko jego stylistyce, która zepchnęła prawdziwkowy BM na jeszcze bardziej ortodoksyjne tory. siadaj, pała.
Dodano po 2 minutach 44 sekundach:
to właśnie to, bo tak jak dla osoby wywodzącej się z klasycznego kanonu hh firma będzie czymś mało strawnym (ze względu na surowość przedsięwzięcia) tak samo będzie dla słuchacza DM z BM w jego raw formie. ja mówię to na podstawie rozmów z kucami, że spora część słuchaczy ekstremy ogranicza się do DM, bo zachowuje bardziej klasyczną formę metalu, jako czystą brutalizację thrashu, nastawioną przede wszystkim na riffy - dla wielu z nich BM jest zwyczajnie too much, zarzucając że jest zbyt prymitywny instrumentalnie, zbyt prosty a nawet prostacki - podobnie jak firma, jeśli idzie o jej formę.
Ostatnio zmieniony 30 gru 2025, 21:29 przez baqlashan, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Firma - Z dedykacją dla ulicy (2002)
Chyba ci się pojebał DT z Ildjarn
Weź ty idź już, bo polemika z tobą to cringe jak skurwysyn.
I'm enslaving women from Ukraine,
they don't understand english
but they understand pain,
it's the language of anguish
they don't understand english
but they understand pain,
it's the language of anguish
Re: Firma - Z dedykacją dla ulicy (2002)
No właśnie z BM nie jest jak piszesz. Jego spektrum dużo szersze niż lo fi-owe Darktrone czy Burzum. Nie wiem z jakimi kucami gadałeś ale kuce kminią muzykę potrafiąc ja rozbić na pierwiastki i docenić. Zresztą... kanon det metalu czyli takie Cannibal Corpse jest równie surowe i ascetyczne co pierwszy lepszy Darktrone. A case firmy to byś chciał żeby był tym czym sobie ubzdurałeś. Imo chodzi wyłącznie o pociesznosc tego projektu i sentyment do niego, a nie o jakąś niezrozumiałą przez normików nową jakość.
Ostatnio zmieniony 30 gru 2025, 21:35 przez jogi, łącznie zmieniany 1 raz.
Yakuza not mafia, Yakuza wa kazoku.
Re: Firma - Z dedykacją dla ulicy (2002)
karykaturalny ildjarn na pewno też miał wpływ, ale w niekwestionowanie mniejszym stopniu. zupełnie nie ta liga, zupełnie nie wiesz o czym mówisz.
Dodano po 1 minucie 8 sekundach:
Dodano po 1 minucie 15 sekundach:
Dodano po 1 minucie 8 sekundach:
no kurwa ja to wiem, ty to wiesz, ale całe zastępy cześków młócących DM o tym nie wiedzą. piszę o pewnym archetypie, bo to, że BM jest znacznie bogatszym muzycznie gatunkiem niż jakiś DM to oczywista oczywistość.
Dodano po 1 minucie 15 sekundach:
no nie xD cc jest znacznie bardziej zaawansowane muzycznie, na tle darkthrone to jest metal wręcz techniczny, nie mówiąc już o tym, że mix ma wypieszczony na 102
Re: Firma - Z dedykacją dla ulicy (2002)
nie wiem gdzie ty te archetypy spotykasz. Metale są w chuj kumate o co chodzi podgatunkach i lowciają je tak samo.
nieznacznie. Różnice to strojenie gitar i mix czyli technikalia brzmieniowe a nie zaawansowanie muzyczne w sensie nazwijmy to warsztatu.
Darkthrone to nie jest przypadek tylko przemyślany ruch ludzi ktorzy mieli warsztat i kknkretny pomysl na siebie, a taka firma to typy wyrwane chuj wie skąd na przypadkowo znalezionych i przypadkowo sklejonych bitach od Krzyśka z pierwszej.klatki który zaczął je lepić zaraz po tym jak.nauczyl się klikać myszką.
Ubzdurałeś sobie ze jest to wyjątkowy projekt i tyle. A jego wyjątkowość polega wylącznie na tym co napisałem już wyżej dwa razy. Bekowe łupanie kamienia o wartości conajwyzej sentymentalnej. W ten sam sposób można potraktować, nie wiem... solówkę wojna samo zło. Nikt czegoś takiego nigdy wcześniej i później nie nagrał. Ciumcioki nie kumają. Solówka Wójka to jest coś ponad gatunkiem.
No nie bakłażan, imi to jest projekcja garstki.
Yakuza not mafia, Yakuza wa kazoku.
Re: Firma - Z dedykacją dla ulicy (2002)
Darkthrone zanim zaczęli grać black to grali death metal. I grali go sprawnie. Tak jak @jogi wyżej napisał - to wejście w lofi i granie mniej technicznie to był celowy zabieg. Zaś jeżeli chodzi o Death Metal to jest on o wiele bardziej bogatym gatunkiem niż black. W blacku masz jakieś tam archetypową stylistykę, powiedzmy pod Mayhem, Raw black, Atmo black (Burzum), post black, dsbm i koniec. W DM masz klasyczne brzmienie OSDM, techniczny DM, Slam, melodic DM, Melodeath, brutal dm, death doom, wszystkiego rodzaju "gruzy", blackened DM, progressive dm, deathgrind. Słyszałeś o takiej kapeli jak Blood Incantation? No chyba nie.
Więc o czym ty tutaj pierdolisz, nie masz pojęcia w ogóle o takiej muzie.
W ogóle typ co zaczął wstrzykiwać black metal, żeby zajebistości firemki bronić
Więc o czym ty tutaj pierdolisz, nie masz pojęcia w ogóle o takiej muzie.
W ogóle typ co zaczął wstrzykiwać black metal, żeby zajebistości firemki bronić
I'm enslaving women from Ukraine,
they don't understand english
but they understand pain,
it's the language of anguish
they don't understand english
but they understand pain,
it's the language of anguish
Re: Firma - Z dedykacją dla ulicy (2002)
spora część tak, ale istnieje fenomen ludzi w stylu only death is real i oni black metalu kijem nie tkną, bo za prymitywne toto
znacznie. popytaj gitarzystów, perkusistów. ja wysiadam.
nie twierdzę, że przypadek, nawet ich debiut był bogatym aranżacyjnie, dość technicznym klocem klasycznego death metalu zanim się jorgnęli, że chcą odrzeć formę, uderzyć w bardziej pierwotne instynkty i polecieć na fali tego co euronygus obmyślili ze snorrim w swojej piwni.
no i spoko, ty zwracasz uwagę na zamysł - że jeden zrobi coś pokracznie po swojemu bo inaczej nie umie, a u drugiego będzie za tym stał zamysł - no spoko, ja wolę zwrócić uwagę na efekt finalny. z perspektywy słuchacza huj mnie to obchodzi czy dany free jazz jest robiony przez światowej klasy muzyków, czy grono zapaleńców bez szkoły muzycznej - skoro finalnie może to być bardzo zbliżona muzyka w swojej formie.
poczytaj opinie malkonentów w tym temacie, oni najlepiej to udowadniają jak bardzo firmowe wariactwo jest nieodgadnionym zjawiskiem wyrosłym na uboczu polskiej sceny, wyplute poza margines, bo - uwaga - byli wesołymi amatorami, a nie raperami z krwi i kości co przez godzinę dziennie melorecytowali taliba kweliego przed lustrem.
to jaką pięść posłali w wizję ugrzecznionego, zachowawczego rapu to nie jest projekcja, kolego, tylko fakt. ale skończmy już tę dyskusję, bo nie mam siły po raz enty przemawiać do rozsądku hiphopowym czereśniakom. zostawiam was z tym oto postem mojego autorstwa i buźka:
Dodano po 1 minucie 5 sekundach:8na10 pisze: ↑25 sie 2023, 5:39to jest częsty przypadek, dużo osób tak robiło - błądzili głupcy. Firma to była jedyna nasza uliczna namiastka tego ulicznego rapu kurwa z południa USA. ja od dzieciaka byłem zaśłuchany we wczesnym cash money - BG, juvenile, lil wayne - gówno z tego rozumiałem, ale bujałęm się bo brat ich katował, a poznałem to zanim w ogóle liznąłem polskiego rapa cokolwiek na serio. słyszałem te wszystkie hemp gru, jwp, molesty w podstawówce i byłem jak - no fajne, fajne, ALE TO NIE TO. dopiero jak jebnęło firma MO FAYA to poczułem, że to jest jakaś poważna czarno-biała muzyka co mi w duszy gra, a nie jakieś skromne pitu pitu. w końcu usłyszałem rap w którym chłopaki mają różne style, różnie nawijają, mają do huja niepodobne, ciekawe kurwa bity - i słychać, że jest to bujająca muzyka z namacalnym klimatem do której możesz dobrze poexpić w diablo 2
sam posłuchaj - https://www.youtube.com/watch?v=n3LSkgrOwRA
i to jest właśnie muzyka rap - gdzie nie spojrzysz na uliczne płyty z USA to nieważne czy weźmiesz jakieś crips n bloods czy innego mac dre z west coastu, mobb deep i ich klony z east, czy cały w zasadzie katalog no limit - to chłopaki nawijali "po swojemu" i kombinowali z rymowaniem w sposób kompletnie do huja niepodobny. i to było takie "naturszczykowe", to było ordynarne, a przez to tak prawdziwe. te patenty na nawijki to w dużej mierze była próba odnalezienia się na bicie z mniejszym lub większym osłuchaniem, ale jednak. i podobnie zawsze brzmiało to jak rymowali chłopaki z firmy, weź to usłysz jak popek to niby-pokracznie przewija swoją zwrotkę, próbuje zorganizować formę od zera - A JEDNAK - ma to jakieś jajo i jakiś pierdolony pazur - coś co powoduje, że to właśnie kurwa nie brzmi jak dukanie, tylko jak styl: https://youtu.be/_mQ7zwy5ziE?feature=shared&t=98 (otagowałem ci fragment)
^i tak w USA ulicznych murzynów nawijało od huja, ale przeszło to polskim słuchaczom niezauważone, bo:
1 - nie wsłuchiwali się tak naprawdę nigdy we flow
2 - było to nawijane po angielsku przez gangstera murzyna - więc wiadomo że zajebiste, kruca nie?
masz dla porównania jak soulja slim przewija swoj legendarny numer: https://youtu.be/_lW9lpTJJ4s?feature=shared&t=92
reasumując to wszystko o czym ja tu piszę - polacy nigdy nie kumali rapu - potem jak przyszedł trap i powrócił znowu uliczny case - wszedł se taki rozśpiewany fałszujący chief keef to też wszystkie truskule były jak "o fak, tak nie można, to nie jest rap" - potem po latach to przełknęli a z czasem zaczęli kopiować, ale tu historia się nie kończy, bo zostawili podwójne standardy dla polskich raperów inspirujących się ww og drillem z chicago. zarzucali np takiemu diho, że nie ma flow (xD) albo inne historie w stylu "ale ten malik ma ordynarne teksty" gdzie te same głąby zasłuchiwały się w jakichś drakach, którzy pomimo ładniejszej buźki to wcale aż tak grzeczniejsi nie są. malik miał 100% racji jak gadał tam kiedyś, że polski słuchacz nie kuma angielskiego i nie ma przez to żywego kontaktu z kulturą hh. to jest prawda najprawdziwsza, polski hip-hop wyrósł na nieznajomości angielskiego i niespotykanej (jak na skalę rozśpiewanych krajów słowiańskich) niemuzykalności (głównie naszych jebanych warszawiaków, co niemal pogrzebali polski hip hop żywcem na wieki wieków amen) polskich sebiksów.
w tak zastanej rzeczywistości firma w 2002 to był cios, rzecz kompletnie niewyrastająca z polskiej sceny. goście którzy byli rozśpiewani, a przy tym hardkorowo uliczno-kwadratowi. podkłady od jakichś proto-trapów na podobieństwo nowego orleanu, po jakieś riddimy i pseudo-grimy. to był jebany cios, kapujesz?
moje pierwsze czytanie forum ślizga to też były jakieś pojebane okoliczności, bo interesowało mnie co ludzie mają do powiedzienia o płytach takich grup jak firma właśnie, albo inne bez cenzury klasyk, no i klimat w tamtych topicach mniej więcej był taki, że banda pedryli zasłuchanych w jakichś pedalstwach gadała w stylu "góóóóóównoooooo, uliczne góóóóónooooo" - biła od tego taka energia jakby gnębiły ich w szkole jakieś chłopaki z bluzami JP, no nie potrafię sobie wytłumaczyć inaczej tego urazu do takiego zjawiska jak FIRMA. a przecież mówimy o ówczesnej elicie polskiego hh, która to elita była osłuchana, oczytana, ewidentnie siedziała w amerykańskich klimatach - a nie potrafiła doszukać się co takiego jest wyjątkowego w rapie firmy, czy podkładach siwersa na klasyku. to właśnie byli, są i będą polscy słuchacze, dożywotnio w klatce paździerzu - tak sie kończy jak sie w ogóle nie rozumie ducha tej muzyki jaką jest rap.
wracając do siermiężnej nawijki popka i pomidora z tamtych czasów i łącząc to z wątkiem eripa, którego wydajesz się być fanem - ty wiesz swoje, ja wiem swoje. ale powiem ci coś - o milionkroć wolę charakterny kwadrat (w rzeczywistości tańczący bredgensa na bicie) jak w wykonaniu popka czy jego syna - rogalla DDL - niż kolejne rapowanie od linijki do linijki po jebane 16 sylab na jebanej pętli pod 90bpm jakie to przez całą swoją karierę uskuteczniali eripe czy bonson. dlatego właśnie śmiać mi się chce jak tylko słyszę słowo "skillsy" z ust takich agrestów pokroju grande, co reanimują najmroczniejsze czasy polskiego rapu, gdzie każdemu sie wydawało że jest hot nigga, a był co najwyżej kot gigant. temat zaledwie liznąłem, ale póki co to będzie tyle, ciach bajera.
dzieciaczkiem jesteś muzycznie, idź pogadaj se z psem przy budzie.
Re: Firma - Z dedykacją dla ulicy (2002)
Firma namiastka brzmienia z południa USA
Tęsknie za czasami, kiedy dostęp do internetu mieli tylko ogarnięci ludzie.
Tęsknie za czasami, kiedy dostęp do internetu mieli tylko ogarnięci ludzie.
I'm enslaving women from Ukraine,
they don't understand english
but they understand pain,
it's the language of anguish
they don't understand english
but they understand pain,
it's the language of anguish
Re: Firma - Z dedykacją dla ulicy (2002)
To do której części USA jak nie południa byś porównał Firmę?
Streamable usunęło wszystkie moje zembedowane filmy na forum, jeżeli potrzebujesz reuploadu któregoś z nich pisz priv.
FREE BORTWICK
FREE SMLY
FREE MAJONEZ
FREE RIVALDO111
FREE 4-HO-MET
FREE PWK
FREE FROMAGE
FREE ENZO
FREE NAFAS
FREE BORTWICK
FREE SMLY
FREE MAJONEZ
FREE RIVALDO111
FREE 4-HO-MET
FREE PWK
FREE FROMAGE
FREE ENZO
FREE NAFAS
Re: Firma - Z dedykacją dla ulicy (2002)
do alaski
https://www.discogs.com/seller/bialystok/profile - kup se winyla
https://iwoski.pl/sklep - tu też
https://rateyourmusic.com/~Horry - a tu se oceniam muzyczke
https://iwoski.pl/sklep - tu też
https://rateyourmusic.com/~Horry - a tu se oceniam muzyczke
Re: Firma - Z dedykacją dla ulicy (2002)
ogarnięci ludzie co dla nich wyznacznikiem obycia w temacie jest znanie zespołu co miał jeden z najcieplej uznanych runów w swoim gatunku jeśli idzie o 10s. beskitu jesteś chodzącym uosobieniem mema "akshualllyyy" tyle, że w oryginalne chyba chodzi o to, że ktoś jest przemądrzały i na siłę poprawia, a u ciebie produktem tej przemądrzałości jest pierdolenie debilizmów typu DM jest bogatszy niż BM, gdzie ten drugi kurwa romansuje z każdym jednym odłamem muzyki gitarowej od postu, przez kraut, po bluesa*, a peirwszy jest zamkniętym na amen w ramach swojego gatunku klocem metalowego gówna dla kucy.
*- teraz co odpisze pecik mahomecik - haha huja wiesz ziomek bo było se entombed i oni też grali defniczny blues metal!!! - ty nawet nie rozumiesz o cyzm ja do ciebie mówię, czesiek, ogólnie beka jest z ciebie, ale mam sympatie bo przypominasz mi mnie samego jak miałem 16 lat i odkrywałem muzę na własną rękę wertując neta.






