Dobrze ktoś kiedyś tu napisał że Doniu miał po prostu talent do hiphopu w sensie talentu do melodyjnego nawijania, można odnieść wraźenie że naturalnie mu wychodziły te wszystkie refreny i jakieś nucenia rarararaaa itp jak w suczkach czy na spidzie. słychać pełen luz, bez tryhardu. i z dzisiejszej perspektywy to dalej ciekawie brzmi
Jul z Francji to jest taki Doniu właśnie, flow Donia ze skarbów i na spidzie mi się tak kojarzy ze stylem nawijki i podśpiewywania Jula, no kurde nawet głos też trochę podobny. Uliczny Doniu na agresywnych współczesnych szybkich bitach jak te francuskie albo lovesongach by rozpierdalał taśmowo rynek.

tylko pewnie by nie miał zbyt o czym ciekawie nawijać w tej konwencji
ale jednak muszę być szczery i jakoś poza aspektem nostalgii to niezbyt chce mi się słuchać tych dzieł ascetów, chociaż trzeba im oddać że jako pewnych pionierów ich trzeba odnotować. rzeczy Firmy imo się lepiej zestarzały od ascetów
Liber był niezły jak na tamte czasy ale trochę powtarzalna ta jego nawijka. puściłem sobie właśnie kawałek "Grunt" i jebany na teledysku wygląda jak młody Kamil Stoch
