[seria dekady] Dark Souls
Moderator: con shonery
Re: [seria dekady] Dark Souls
lepsze od elden ringa, śmiało ciupaj
Re: [seria dekady] Dark Souls
Pograłem z 5 godzin. Rycerz wyglada jak cwel bez tej zbroi płytowej
złap książkę, złap reset
free smly
free smly
Re: [seria dekady] Dark Souls
Scholar. To była moja druga gra tego typu i nie miałem takiego momentu, że na czymś zaciąłbym się na dłużej. Tym bardziej, że jestem chujem do szczania i wcale nie idzie mi dobrze w soulsy.
W ds2 praktycznie nie ma żadnych trudnych bossów, no bo co, z dlc to fume knight, sir alone i ewentualnie ivory king, a z podstawki tylko darklurker, która jest opcjonalna, trzeba się najebać z covenant questem aby do niej się dostać, a i tak są dwie opcje na strywializowanie walki. Najdłużej siedziałem na fume knighcie, bo z 2,5h, reszta gry to prościzna
To co faktycznie może sprawiać trudność to to, że lokacje są intencjonalnie złośliwe, widać, że twórcy celowo podkurwiaja graczy spamowaniem plującymi posążkami albo chmurami trujących oparów. Absolutnym peakiem tego jest frigid outskirts albo świątynia amany, gdzie nie widzisz zalanych wodą półek skalnych i możesz się z nich przez to spierdolic. Możesz sobie ułatwić zadanie i zapalić pochodnie, ale jak zrobisz roll to ona gaśnie i trzeba rozpalać znowu. Widać, że rozkminione tak, aby gracz się nacierpiał.
Ogólnie trudność gier FS dałbym tak:
er > sekiro > ds3 > ds > ds2
Dodano po 2 minutach 14 sekundach:
alonne knight set? Potem masz to normalnie dostępne iirc
Re: [seria dekady] Dark Souls
z tego co pograłem to powiedziałbym, że momentami jest wręcz lajtowo. ale nie przeszedłem jeszcze nawet tej doliny gigantów czy jak to sie nazywa, wiec sie nie wypowiem. ale nic poki co nie sprawiło problemow, no może poza tymi pokojowo nastawionymi snorlaxami, ale oni sie nie prują to ich nie atakuje.
co się rzuca w oczy (grałem tylko w eldena, sekiro i ds1) - postać jakoś "nie waży" że tak powiem, steruje sie ziomkiem bardziej jak w jakimś asasynie czy prince of persia niż zajebistym ds1 gdzie jak chodziłem w full zbroi płytowej to naprawde czułem te blache, a to jest kozak feeling. czytałem też na necie, że w innych częściach jak rollowałeś to byłeś wręcz nieśmiertelny (w sensie, że nawet jak animacja ataku wroga zdaje się w ciebie trafiać podczas rolowania - to nic ci nie jest, nie pamietram czy tak faktycznie było) a w tej własnie odpowiada za to współczynnik adaptacji, wiec chyba bede szedł w masterowanie tego jak najszybciej.
a to czuć bez kitu. już się naucyzłem, że przed wejściem do lokacji rozglądam się kamerą we wszystkie storny żeby wyczaić czy gdzieś pod skrzyniami za winklem nie czasi się jaki rycerz. może zaimplementowali to po to żeby bardziej powoli grać w tę grę. wgl ruchy postaci też mi się wydają bardziej ślamazarne ale to akurat na plus. nie odczułem na razie, żeby trzeba było mieć refleks wyjebany w kosmos. sekiro z tego powodu stało się dla mnie agrywalne.
a to ciekawe bo większość zgodnie mówi, że ds3 najłatwiejsze.
chyba nie. mówię o tym startowym dla knighta. w każdej części jest to full zbroja płytowa, a tutaj jakieś wdzianko giermka.
złap książkę, złap reset
free smly
free smly
Re: [seria dekady] Dark Souls
Mnie bardziej zdziwilo uznanie ER za najtrudniejszy gdzie jest chyba najniższy próg wejścia przez mnogość ognisk (łask) i popioły
Re: [seria dekady] Dark Souls
No próg wejścia ma najniższy ale bossy przecież najcięższe w serii i to nie jest jakaś ogromna kontrowersja.
Zakładając oczywiście że grasz „fair” a nie przeczesujesz internet w poszukiwaniu mety.
Zakładając oczywiście że grasz „fair” a nie przeczesujesz internet w poszukiwaniu mety.
https://www.last.fm/user/blazfm
ezio_wrocław pisze: to nie świadczy o wielkości zespołu, że z nożem na gardle dostają nagle kopa motywacyjnego
Re: [seria dekady] Dark Souls
Totalnie nie miałem takiego wrażenia, ze najciezsze bossy - ale grałem zawsze z popiołami więc niektórzy stwierdzą, że w ogóle nie przeszedłem ER. Bez popiołów jest to rzeczywiście możliwe, osobiście dużo więcej czasu spędziłem na Midirze albo Nameless Kingu czy Ojcu Sowie w Sekiro niż jakimkolwiek bossie w Eldenie
Re: [seria dekady] Dark Souls
Tak, movement jest zupełnie inny w ds2 bo masz z 8? Snap pointow zamiast możliwości kręcenia się w 360 stopniach i, tak jak mówisz, iframesow jest faktycznie mniej startowo dopóki się nie podbije trochę adaptability. Ta statystyka wpływa także na prędkość picia estusow i obsługiwania balisty podczas walki z jednym bossem.chuj pisze: ↑06 lis 2025, 11:20 co się rzuca w oczy (grałem tylko w eldena, sekiro i ds1) - postać jakoś "nie waży" że tak powiem, steruje sie ziomkiem bardziej jak w jakimś asasynie czy prince of persia niż zajebistym ds1 gdzie jak chodziłem w full zbroi płytowej to naprawde czułem te blache, a to jest kozak feeling. czytałem też na necie, że w innych częściach jak rollowałeś to byłeś wręcz nieśmiertelny (w sensie, że nawet jak animacja ataku wroga zdaje się w ciebie trafiać podczas rolowania - to nic ci nie jest, nie pamietram czy tak faktycznie było) a w tej własnie odpowiada za to współczynnik adaptacji, wiec chyba bede szedł w masterowanie tego jak najszybciej.
Ds3 dla mnie było dużo trudniejsze, bo już zaczynają się tam pojawiać poważni bossowie - nameless king, friede, gael, champion gundyr. I nie masz tam już niemalże nieograniczonej liczby przedmiotów leczących. W ds1 masz 20 estusow i człowieczeństwo, które się stackuje do bodajże 99. W ds2 zamiast człowieczeństwa masz gemy.
Prez - dla mnie Elden Ring był najtrudniejszy, bo primo nie korzystałem z żadnych buffow, run, mimicow.
Bo secundo tam bossowie mają sekwencje co się składają z kilku ruchów i okienko na wyjebanie im buły jest naprawdę małe. Wielu z nich się nie da zaklikac
Re: [seria dekady] Dark Souls
No ja po przejściu DLC do ER wróciłem sobie do DS3 i to było bardzo komfortowe podejście, większość bossów poszło za 2-3 razem.
https://www.last.fm/user/blazfm
ezio_wrocław pisze: to nie świadczy o wielkości zespołu, że z nożem na gardle dostają nagle kopa motywacyjnego
Re: [seria dekady] Dark Souls
pograłem trochę w dark souls remastered i dark souls 2 ostatnimi czasy - co do tego drugiego to po początkowych oględzinach zgadzam się, że hejt na tę produkcję jest grubo przesadzony, a z kolei wszech-wielbione dsr jako najlepszy soulslike jest momentami mocno meh. jednak jako, że utkwiłem w obydwu grach, to postanowiłem se zainstalować dark souls 3 żeby se to ciupać raz w to a raz w to - po trochu. zatnę się w dsr to pogram w ds3 albo ds2 itd - i o ile na moim ps4 slim (bez ssd) dsr i ds2 działają super płynnie, tak ds3 to jest jakiś klatkaż 20fps, co przy grze tego typu jest wręcz agrywalne. czytałem na necie, że to normalne dla tej produkcji na tej konsoli. zainstalowałem dla porównania elden ringa, i pieprzony elden ring z lepszą grafą i ogromnym światem działa płynniej (pewnie coś w okolicach 30fps, ale to na oko mówię) niż pieprzone ds3. karramba.
btw jeśli idzie o tego ds2 to konstrukcja świata i jego estetyka bardziej mi siedza niż w pozostałych grach. majula to flashbacki z tristram w diablo1.
Dodano po 1 dniu 7 godzinach 52 minutach 48 sekundach:
mój obecny ranking wygląda tak:
ds2
elden ring
ds1 remaster
ds3
sekiro
bloodborna kiedyś se siekne, bo skoro to był exclusive na ps4 (i to przed dropem ps4 pro) to chyba musi tam działać wybitnie. z kolei demon soulsy słyszałem, że jakieś pojebane mechaniki mają.
btw jeśli idzie o tego ds2 to konstrukcja świata i jego estetyka bardziej mi siedza niż w pozostałych grach. majula to flashbacki z tristram w diablo1.
Dodano po 1 dniu 7 godzinach 52 minutach 48 sekundach:
powszechna opinia fandomu to jest, że to najlepsza część, ale idzie mi po grudzie jak cholera. walka jest szybsza, a liczba klatek niższa (w eldenie niby też, ale tam to nie problem, bo możesz se podexpić gdzie chcesz, a jak w ds3 się zatniesz to niemalże na amen) ponadto lokacje mniej klimatyczne i znacznie bardziej liniowe niż w poprzednich częściach. nie wiem, ta gra wygląda tak jakby wyjebali do kosza całe doświadczenie drugiej części i postanowili zrobić jedynkę na sterydach, tyle że dostosowaną do zwinnych palców przeciętnego azjaty z mistrzowskim refleksem. póki co moja najmniej ulubiona część, ale zgadzam się z opiniami, że zajebista seria to jest i nieptorzebnie byłem przez tyle lat uprzedzony.
mój obecny ranking wygląda tak:
ds2
elden ring
ds1 remaster
ds3
sekiro
bloodborna kiedyś se siekne, bo skoro to był exclusive na ps4 (i to przed dropem ps4 pro) to chyba musi tam działać wybitnie. z kolei demon soulsy słyszałem, że jakieś pojebane mechaniki mają.
złap książkę, złap reset
free smly
free smly
Re: [seria dekady] Dark Souls
Czy w calej twj serii jest do wybrania latwy poziom trudnosci? I czy jest on rzeczywiscie mozliwy do przejscia na luzaku bez wkurwiania sie?
Re: [seria dekady] Dark Souls
poziomu trudności jako takiego nie ma i przy każdej walce z bossem musisz nauczyć się jego movementu. imo najlepiej se poginąć X razy z samym unikaniem i zabrać się za ubijanie go dopiero wtedy kiedy będziesz już mógł o tyle o ile unikać jego szarż. rozgrywkę mozna se ułatwić poprzez drogę czarodzieja (ponoć) ale nie wiem, bo nie gram takimi gównami w grach fantasy. na początek na pewno polecałbym elden ringa bo ma ogromny otwarty świat i jak się na jakimś bossie zatniesz to se możesz iść gdziekolwiek i lewelować postać do woli. ale ja jestem nowicjuszem w tej serii, więc zostawiam pole do wypowiedzi innym, lepszym.
złap książkę, złap reset
free smly
free smly
Re: [seria dekady] Dark Souls
masz ogniska jako czekpointy, jest ich w miarę dużo w tych gracz, a w elden ringu to dochodza jeszcze takie posążki mariki które znajduja sie przed wiekszoscia bossów, wiec nie musisz nawet od ogniska biegać. ale powiem ci, że na początku też byłem mega na nie, ale po czasie gra jest piekielnie uzależniająca.
złap książkę, złap reset
free smly
free smly
Re: [seria dekady] Dark Souls
grał ktoś w tego kings field 4, co był protoplasta dla serii dark souls?
złap książkę, złap reset
free smly
free smly
Re: [seria dekady] Dark Souls
wróciłem se do dark souls 2 po paru miesiącach kiedy to utknąłem na którymś DLC
no i co, no i tylko utwierdzam się w przekonaniu, że to najlepszy soulslike (grałem we wszystko od fromsoftu poza demon souls) właśnie z powodu tych cech, które większość typuje jako wady. jako ziomek wyrosły na jakichś gotikach i morrowindach jestem zupełnie przyzwyczajony do powolnego gameplaju i taktycznego planowania jatki - DS2 jest grą idealnie pod to stworzoną. te wszystkie "ganki" czy jak to tam sie mowi, te wszystko pułapki itp to właśnie coś co wymaga od ciebie skupienia, przeanalizowania lokacji, powolnej gry - rozumiem, że ludziom, którzy chcą przebiegać plansze w drodze do bossa to wszystko przeszkadza, ale huj mnie to. kwestia rollów? nie wiem, od razu jak przed zagraniem poczytałem żeby z marszu wylewelować se adaptacje na 25 to to zrobiłem i nie widze żadnej różnicy miedzy jakością tych rollów z ds2 a reszta serii. utrata hp po śmierci? spoko, żaden poważny problem bo kukiełek jest od zajebania. dosłownie wszystko co jest typowane jako wada tej gry, wydaje się dla mnie jakimś nieistotnym wypierdem. ds2 ma dla mnie lepszy feeling walki niż reszta gier z serii - nie jest to ani wóz z węglem jak w 1 części, ani też cudaczny taniec z przeciwnikiem jak w 3 czy eldeniku. lokacje, a raczej ich różnorodność też zdecydowanie na plus. niesamowite, malownicze miejsca, designowo wpierdalające resztę gier z serii gdzie często wieje nudą. (nawet w eldenie) wybitna gierka
no i co, no i tylko utwierdzam się w przekonaniu, że to najlepszy soulslike (grałem we wszystko od fromsoftu poza demon souls) właśnie z powodu tych cech, które większość typuje jako wady. jako ziomek wyrosły na jakichś gotikach i morrowindach jestem zupełnie przyzwyczajony do powolnego gameplaju i taktycznego planowania jatki - DS2 jest grą idealnie pod to stworzoną. te wszystkie "ganki" czy jak to tam sie mowi, te wszystko pułapki itp to właśnie coś co wymaga od ciebie skupienia, przeanalizowania lokacji, powolnej gry - rozumiem, że ludziom, którzy chcą przebiegać plansze w drodze do bossa to wszystko przeszkadza, ale huj mnie to. kwestia rollów? nie wiem, od razu jak przed zagraniem poczytałem żeby z marszu wylewelować se adaptacje na 25 to to zrobiłem i nie widze żadnej różnicy miedzy jakością tych rollów z ds2 a reszta serii. utrata hp po śmierci? spoko, żaden poważny problem bo kukiełek jest od zajebania. dosłownie wszystko co jest typowane jako wada tej gry, wydaje się dla mnie jakimś nieistotnym wypierdem. ds2 ma dla mnie lepszy feeling walki niż reszta gier z serii - nie jest to ani wóz z węglem jak w 1 części, ani też cudaczny taniec z przeciwnikiem jak w 3 czy eldeniku. lokacje, a raczej ich różnorodność też zdecydowanie na plus. niesamowite, malownicze miejsca, designowo wpierdalające resztę gier z serii gdzie często wieje nudą. (nawet w eldenie) wybitna gierka
Haczapurjan pisze: Wpuścić Iranki i Koreanki. Kim są, ustali się później
phobos pisze: skandowanie jebać pis pod cypisa to był wzniosły moment demokratycznego uniesienia
Re: [seria dekady] Dark Souls
Grałem w Dark Souls 2 kolejny raz jakoś na początku roku żeby sobie przypomnieć po latach i to dla mnie chyba mimo wszystko najgorszy soulslike obok Demon Souls od FromSoftware, ALE to jest wciąż dobra gra i pomimo zgrzytów grało mi się zazwyczaj przyjemnie.
Co do tych ganków to też nie uważam żeby to był problem ale też nie powiedziałbym że wymaga jakiegoś taktycznego planowania, wymaga skupienia na grze to fakt i wyrobienia sobie nawyku rozglądania się po pomieszczeniu, a czasami nawet przed wejściem można wyłapać czających się skurwieli (w tej grze zaglądanie za drzwi po wejściu do pokoju to był dla mnie standard
)
Te wszystkie ambushe jakoś nigdy nie były dla mnie szczególnie upierdliwe, gorzej z inną kwestią jaką często ludzie podnoszą - agro jakie łapią na ciebie mobki, to jak z daleka potrafią cię wypatrzeć i co gorsza potrafią gonić na złamanie karku na koniec mapy. O ile osobiście nie rushuje nigdy w DSach i czyszczę lokację z przeciwników to potrafię sobie wyobrazić wkurw ludzi którzy na jakimś etapie wywrócili się wiele razy i chcą dobiec do tego momentu żeby spróbować ponownie a tu chuj, w odróżnieniu od reszty gier FS są miejsca w których nie masz wyboru i musisz się przebijać ponownie przez to samo ścierwo (niby przestają się respić po 15 deadach ale xD).
Do tego absolutnie skurwiałe jest to, że podczas interakcji z mgłą (przed areną z bossem) twoja postać może otrzymywać obrażenia, na szczęście w pozostałych grach już tego nie ma.
Dla mnie największym minusem DS2 to nie są te ganki i agro, a walki z bossami. W żadnym innym soulsliku nie było tylu bossów których zabiłem za 1, max 2 podejściem (inna sprawa że jest ich dużo). W DS2 wejść za plecy Bossa to jest bardzo często dla niego wyrok śmierci i zdaje sobie sprawę że to taktyka wykorzystywana w każdej tego typu grze, ale tutaj wielu bossów nie ma żadnej możliwości ciebie z tych pleców odkleić. Często spotykany frazes jest taki że w DS2 bossem jest droga do bossa a nie on sam i coś w tym jest.
Do tego projekty bossów są często żałosne, przecież w tej grze jest moment w którym wchodzisz do pomieszczenia pełnego mobów i nagle pojawia się pasek życia bossa którym są te jebane moby
i to się powtarza - Prowling Magus i na podobnym patencie Skeleton Lords. W ogóle developerzy żeby podkręcić poziom trudności to do chujowego bossa dorzucają pałętających się dookoła zwykłych mobków, jak np. z tymi szczurami albo żabą. Jest Ruin Sentinel którego skopiowali żebyś walczył sobie z 3 takimi samymi bo czemu nie, jest też imo nieironicznie najgorszy boss w serii (nawet gorszy od Bed of Chaos bo tam jakiś zamysł był, chujowy ale wciąż) czyli Dragonrider mogący być równie dobrze losowym mobem z dużą ilością HP za którym po prostu stoisz, walisz go w plecy a że ma za krótkie rączki to nie może sobie poradzić. Później dostajesz 2x Dragonrider
, Ornsteina z temu itd. Jak już pojawiają się jacyś bossowie o ciekawym pomyśle to albo są za bardzo ograniczeni ruchowo jak Flexile Sentry, albo mają wszechstronny moveset ale za słabą siłę rażenia jak Najka, do tego są oni w zdecydowanej mniejszości. W DLC też są niezłe kwiatki, jednym z bossów jest po prostu kilku fantomów, kolejnym dosłownie kopia Smelter Demona z podstawki tylko z niebieskim kolorkiem, jest jeszcze tygrys dość oryginalny jak na tę grę, ale w tym samym dodatku dostajesz walkę z takim tygrysem tylko x2 xd . I tak, podobni czasem zdarzali się w innych grach ale nie na taką skalę i z tak leniwym podejściem, Elden Ring to inny przypadek, otwarty świat itd.
Najlepszym i najtrudniejszym bossem w podstawce jest opcjonalny Darklurker, ale jak będziesz na nim ginął to droga do niego jest paskudna, musisz dojść do jednego z 3 portali, przeteleportować się do odrębnej lokacji gdzie musisz zabić kilku silnych fantomów (nie można ich skipnąć bo kolejny portal się nie pojawi) i dopiero wtedy dostąpić możliwości rewanżu z Darklurkerem. Obok niego najlepsi bossowie są w DLC, Ivory King jest specyficzny, ale Sinh to IMO jeden z najlepszych smoków jakie FromSoftware zrobiło, Fume Knight i Sir Alonne na tle serii są w porządku i to w sumie tyle.
Żeby nie było że tylko krytykuję tę grę bo ja wbrew temu wszystkiemu ją lubię ale za te drobniejsze rzeczy z których później nie wiedzieć czemu zrezygnowali, np. wywieranie wpływu na arenę do walki z bossem (podpalenie młynu, powiększanie areny w Heide Tower), użyteczność pochodni i jej sensowne zastosowanie w kilku miejscach, te kamienie do otwierania przejść i decydowanie kiedy i na co je użyć, taplanie się w wodzie żeby zmniejszyć dmg od spalania, reakcja postaci na przyjęte obrażenia i zmęczenie, animacje backstaba, PRZEPIĘKNE, RÓŻNORODNE LOKACJE jak Heide Tower, ta klatka w której walczy się z Guardian Dragonem
Majula jako najładniejszy hub w DSach. Olbrzymi wybór broni i wiele małych rzeczy jak zachowanie mobów, jest np. jeden którego jak uwolnisz w tej zatoce piratów to zacznie za tobą chodzić z pochodnią i oświetlać ci drogę, albo boss ropuch jak cię połknie to wypluje bez ekwipunku
dobra starczy bo się rozpisałem
Co do tych ganków to też nie uważam żeby to był problem ale też nie powiedziałbym że wymaga jakiegoś taktycznego planowania, wymaga skupienia na grze to fakt i wyrobienia sobie nawyku rozglądania się po pomieszczeniu, a czasami nawet przed wejściem można wyłapać czających się skurwieli (w tej grze zaglądanie za drzwi po wejściu do pokoju to był dla mnie standard
Te wszystkie ambushe jakoś nigdy nie były dla mnie szczególnie upierdliwe, gorzej z inną kwestią jaką często ludzie podnoszą - agro jakie łapią na ciebie mobki, to jak z daleka potrafią cię wypatrzeć i co gorsza potrafią gonić na złamanie karku na koniec mapy. O ile osobiście nie rushuje nigdy w DSach i czyszczę lokację z przeciwników to potrafię sobie wyobrazić wkurw ludzi którzy na jakimś etapie wywrócili się wiele razy i chcą dobiec do tego momentu żeby spróbować ponownie a tu chuj, w odróżnieniu od reszty gier FS są miejsca w których nie masz wyboru i musisz się przebijać ponownie przez to samo ścierwo (niby przestają się respić po 15 deadach ale xD).
Do tego absolutnie skurwiałe jest to, że podczas interakcji z mgłą (przed areną z bossem) twoja postać może otrzymywać obrażenia, na szczęście w pozostałych grach już tego nie ma.
No właśnie, ty przeczytałeś, ja też, ale jak ktoś tego nie sprawdził i gra sobie w ciemno to się może mocno zdziwić jak walczy z takim Pursuerem i nie rozumie dlaczego mimo rollowania cały czas dostaje obrażeniabaqlashan pisze: kwestia rollów? nie wiem, od razu jak przed zagraniem poczytałem żeby z marszu wylewelować se adaptacje na 25 to to zrobiłem
Też uważam że to nie był taki big deal jak niektórzy narzekali, w Demon Souls było zresztą podobniebaqlashan pisze:utrata hp po śmierci? spoko, żaden poważny problem
No dla mnie DS2 też był drewniany tak szczerze, czasami jak cię przeciwnik nabijał na włócznie to dostawałeś kilka hitów i hp spływało, niektóre ataki wrogów jakby cię stunowały jak w jakimś Gothicu, na początku strasznie nieintuicyjne mi się to wydawało ale po czasie się hehe zaadaptowałemds2 ma dla mnie lepszy feeling walki niż reszta gier z serii - nie jest to ani wóz z węglem jak w 1 części
Dla mnie największym minusem DS2 to nie są te ganki i agro, a walki z bossami. W żadnym innym soulsliku nie było tylu bossów których zabiłem za 1, max 2 podejściem (inna sprawa że jest ich dużo). W DS2 wejść za plecy Bossa to jest bardzo często dla niego wyrok śmierci i zdaje sobie sprawę że to taktyka wykorzystywana w każdej tego typu grze, ale tutaj wielu bossów nie ma żadnej możliwości ciebie z tych pleców odkleić. Często spotykany frazes jest taki że w DS2 bossem jest droga do bossa a nie on sam i coś w tym jest.
Do tego projekty bossów są często żałosne, przecież w tej grze jest moment w którym wchodzisz do pomieszczenia pełnego mobów i nagle pojawia się pasek życia bossa którym są te jebane moby
Najlepszym i najtrudniejszym bossem w podstawce jest opcjonalny Darklurker, ale jak będziesz na nim ginął to droga do niego jest paskudna, musisz dojść do jednego z 3 portali, przeteleportować się do odrębnej lokacji gdzie musisz zabić kilku silnych fantomów (nie można ich skipnąć bo kolejny portal się nie pojawi) i dopiero wtedy dostąpić możliwości rewanżu z Darklurkerem. Obok niego najlepsi bossowie są w DLC, Ivory King jest specyficzny, ale Sinh to IMO jeden z najlepszych smoków jakie FromSoftware zrobiło, Fume Knight i Sir Alonne na tle serii są w porządku i to w sumie tyle.
Żeby nie było że tylko krytykuję tę grę bo ja wbrew temu wszystkiemu ją lubię ale za te drobniejsze rzeczy z których później nie wiedzieć czemu zrezygnowali, np. wywieranie wpływu na arenę do walki z bossem (podpalenie młynu, powiększanie areny w Heide Tower), użyteczność pochodni i jej sensowne zastosowanie w kilku miejscach, te kamienie do otwierania przejść i decydowanie kiedy i na co je użyć, taplanie się w wodzie żeby zmniejszyć dmg od spalania, reakcja postaci na przyjęte obrażenia i zmęczenie, animacje backstaba, PRZEPIĘKNE, RÓŻNORODNE LOKACJE jak Heide Tower, ta klatka w której walczy się z Guardian Dragonem
dobra starczy bo się rozpisałem
Re: [seria dekady] Dark Souls
z tego miejsca pozdrawiam tego co projektował dojście do Blue Smelter Demona, do dzisiaj mi sie sni po nocach
Re: [seria dekady] Dark Souls
Najgorsza to droga jest do tego dual fighta we Frigid Outskirts, b e z k o n k u r e n c y j n i e
Jeszcze do Sir Alonne przegięta
Jeszcze do Sir Alonne przegięta
Gdyby Simon Peres żył, to właśnie takie posty by pisałbaqlashan pisze: ↑14 kwie 2026, 17:24 wróciłem se do dark souls 2 po paru miesiącach kiedy to utknąłem na którymś DLC
no i co, no i tylko utwierdzam się w przekonaniu, że to najlepszy soulslike (grałem we wszystko od fromsoftu poza demon souls) właśnie z powodu tych cech, które większość typuje jako wady. jako ziomek wyrosły na jakichś gotikach i morrowindach jestem zupełnie przyzwyczajony do powolnego gameplaju i taktycznego planowania jatki - DS2 jest grą idealnie pod to stworzoną. te wszystkie "ganki" czy jak to tam sie mowi, te wszystko pułapki itp to właśnie coś co wymaga od ciebie skupienia, przeanalizowania lokacji, powolnej gry - rozumiem, że ludziom, którzy chcą przebiegać plansze w drodze do bossa to wszystko przeszkadza, ale huj mnie to. kwestia rollów? nie wiem, od razu jak przed zagraniem poczytałem żeby z marszu wylewelować se adaptacje na 25 to to zrobiłem i nie widze żadnej różnicy miedzy jakością tych rollów z ds2 a reszta serii. utrata hp po śmierci? spoko, żaden poważny problem bo kukiełek jest od zajebania. dosłownie wszystko co jest typowane jako wada tej gry, wydaje się dla mnie jakimś nieistotnym wypierdem. ds2 ma dla mnie lepszy feeling walki niż reszta gier z serii - nie jest to ani wóz z węglem jak w 1 części, ani też cudaczny taniec z przeciwnikiem jak w 3 czy eldeniku. lokacje, a raczej ich różnorodność też zdecydowanie na plus. niesamowite, malownicze miejsca, designowo wpierdalające resztę gier z serii gdzie często wieje nudą. (nawet w eldenie) wybitna gierka





