Jakiś czas temu ktoś mi się włamał do piwnicy. Chyba zapomniałem ją zamknąć wyciągając rower. Nie zginęło nic poza drugboxem i płytami CD xD
Miałem ich z kilkadziesiąt. Sporo fleji, sporo rzępolaka bo ich lubiłem najbardziej, tedego od zawsze i w sumie do dziś (paradoksalnie poza czasami największego hype’u czyli tzw. odkucia bo wtedy katowalem problem, sprawdzałem nową falę: pikers, guzior, kaz, sento, zaliczmy też bialasa i quebo, itd.), a mesa w latach 2009-2013 ale tak na maxa (od dresiarza już mi to wcale nie siadało i nawet nie sprawdzałem nowości, które jakiś czas temu raz przesłuchałem i nie czuję zajawki, może poza kilkoma wyjątkami), na nową płytę czekam bo single mi siedzą, dissy też ale jako kawałki bo mięsa to w nich nie ma.
No ale do rzeczy, poza nimi miałem tam płyty, m.in. Piha, Gurala, Pjusa, Dre, Nasa, Cypril Hills, Wu Tang, 50, Asapa, Kendricka, quebo, problem, trzodę kru otrzymana za dare do zamówienia z Urban city xD i coś tam spoza hh.
I uwaga zniknęły wszystkie poza mesem
I tak obejrzałem sobie dzisiaj relacje wuwunia z 10lecia VH$ i sam rzeczony koncert (jest cały na yt w zajebistej jakości):
https://youtu.be/iw2TZ6lEvWs?si=Va-PszhKcq5JcYEY
https://youtu.be/0McLcJrUL8o?si=bwCiNGHXJYYbDRjd
(Nie umiem wkleić video)
I obczajcie, że ta ekipa na tych wszystkich wydarzeniach, które od lat relacjonuje wuwunio to jest jednak też w pewnym stopniu stała od bardzo dawna. To nie jest tak, że typ wymienił wszystkich ludzi na nowych bo nikt z nim nie wytrzymał, ze sami yes mani, itd. Tam jest w chuj ludzi za nim, niektórzy już nawet od dekad, jest dobry vibe, przyjacielski, rodzinny, bekowy. Ogromna różnica w porównaniu do Pana Artysty.
A sam koncert (z resztą nie tylko ten - spójrzmy na 20lecie sportu, czy pół życia na żywo) - mes nigdy czegoś takiego nie osiągnął i raczej się nie zanosi i mam na myśli wszystko - również warstwę artystyczną, do tego przywództwo nad sektą, rozmach koncertów, goście, wpływ na kulturę, innowacyjność.
Mes do tego wszystkiego aspirował a nie zbliża się do tego poziomu i nie mieści mu się w palę, że ktoś wg niego gorszy od niego osiągnął tak dużo.
To co mówi tedzik z tym nemezis ma sens. A Tede osiągnął to zajawką i konsekwencją a nie świrowaniem artysty i dorabianiem filozofii do bycia innym. Tede też jest inny niż reszta i robi to wszystko przy okazji bawiąc się przekraczaniem granic, na które oburza się choćby nasz prawilniak z apką e-gangus.










