Prez pisze: ↑01 paź 2025, 16:46
nawija o wydarzeniach ze swojego zycia, o ktorych bylo dosc glosno w necie jak i tutaj na forum, po rapersku sie odniosl do tego, ale nie no chuj to obchodzi jakiegos bombermanna wiec numer chujowy, po co w ogole sluchasz tej plyty jak chuj cie obchodzi o czym on gada xd
Cytując Tedego wyjaśniającego Roberta, co się pytał, o czym są jego piosenki:
O moim życiu, a co kurwa o twoim mają być, przecież ja cie kurwa nie znam
saturn pisze: ↑10 wrz 2024, 21:56
tu jest normalne forum ślizgawka, więc zwracamy się do siebie normalnie - czasem kolego, czasem kurwo
Prez pisze: ↑01 paź 2025, 16:46
nawija o wydarzeniach ze swojego zycia, o ktorych bylo dosc glosno w necie jak i tutaj na forum, po rapersku sie odniosl do tego, ale nie no chuj to obchodzi jakiegos bombermanna wiec numer chujowy, po co w ogole sluchasz tej plyty jak chuj cie obchodzi o czym on gada xd
bo lubie "griseldowy" rap jaki produkuje soulpete więc sprawdziłem to, inne numery były o czymś i robiły na mnie dobre wrażenie a w tym jednym numerze to jakieś pierdolenie jeśli nie siedzi się w temacie yurkowskiego i zakutych łbów forumowych
Naprawdę dobra jest ta płyta. Nie wiem jeszcze jak bardzo, ale tak na świeżo po kilku odsłuchach jestem zajarany.
W ostatnich latach nie sprawdzałem wszystkich albumów Bonsona. Te, które sprawdziłem, były przeważnie fajne. Ale trochę posłuchałem i ostatecznie stwierdziłem, że chuj mnie to obchodzi i już nie wracałem. Ciągle to samo z tym Bonsonem, ciągle na solidnym poziomie, jednak jakoś tak brakuje tego czegoś, żeby wracać i się naprawdę zajarać.
Tutaj wydaje się być inaczej. Userzy z dłuższym stażem doskonale pamiętają, że daleko mi do truskula liczącego rymy na kalkulatorze, ale dobre gówno potrafię docenić. Wielokrotne na tej epce to jest coś pięknego. Szczególnie w kawałku Jutro będziemy się z tego śmiać, który w ogóle jest najlepszy na tej płycie.
Mam nadzieję, że po czasie ten album nie zleje mi się z resztą twórczości Bonsona z ostatnich lat, z której niewiele pamiętam i nie umiem odróżnić od siebie, nawet jeśli sprawdzałem płyty. Ostatnio, gdy coś od niego słuchałem, też mi się z początku podobało, a teraz nie kojarzę nazwy albumu.
na ślizgawce cisnę beczkę
co chwilę wbijam szpileczkę
orientujecie się czy te winyle bonsoulowe łatwo zbyć? to bym kupił i ojebał kiedyś tam bo jakoś się woskiem nie jaram, koszuleczkę chyba kupię bo zawsze chciałem koszulkę z tym wzorkiem
Jutro będziemy się z tego śmiać - ale to jest zajebiście przewinięty realtalk, surowe sprawozdanie z jakiegoś wycinku życia, bez silenia się na jakiś uniwersalizm, onelinery, życiowe mądrości, fikcyjne storytellingi. Nie wiem kto ostatnio dał coś tak dobrego w tej konwencji, ale w chuj mocne to jest, mocniejsze niż wiele "emocjonalnych" z założenia zwrotek, które Bons napisał. Sama EP-ka jako całość dla mnie średnio wypada na tle ich dyskografii, ale ten kawałek