No i tu sedno - jakby mu Tede robił pod górkę jakoś szczególnie to jeszcze miałbym może jakąś krztynę współczucia, wizualizując sobie jak mes siedzi i poci się na kwaśno na zwale i myśli jak z tego wybrnąć i kurwa po co mi to było
A jest tak że Tede troche na oślep po 64 lajnach wali w kółko to samo i mocno lewą ręką, cały wysiłek można sprowadzić do w sumie chuja o Tobie wiem jak ty o mnie ale mnie zaczepiałeś więc spiedalaj & jestem w to lepszy i robię to dłużej, a w tym czasie mes przegrywa walki z: czasem, komputerem, domofonem, mliznami oponenta, zasądzoną opieką dzieloną, własną zapowiadaną od pół roku płyta,własnym poczuciem humoru na insta i potrzeba włożenia jakiejś babie
Tede wie że nie musi nic robić bo jego oponent i tak robi z siebie durnia bez pretekstów, więc skrzętnie z tego korzysta. Hip hop przegrywa.










