mocny beef ale wygral Peja 10-9 dla jakies
Dodano po 1 godzinie 3 minutach 57 sekundach:
Raczej masz zamknieta glowe lub jest 2 opcja nie potrafisz oddzielic ulicznego rapu z ktorym sie nie utozsamiasz od bycia zajebistym teksciarzem, posiadania zajebistego wokalu i bycia zajebistym technicznie bo tak rapuje PejaHaczapurjan pisze: ↑23 sie 2025, 2:35chuj pisze: ↑23 sie 2025, 1:48 naprawdę sporo uwagi poświęcasz tym zacietrzewionym fanom pei. jesteś jednym z tych łebków co myślą, że po zapisaniu się do klubu pt tede wygrał beefa stali się oświeconymi jednostkami lewitującymi ponad szarą masą co to pei słucha? strasznie głupi powód do elitaryzmu.
Nie, po prostu bawi mnie setnie, że ktoś, kto słucha rapu od lat i uważa się za eksperta, może twierdzić, że raper-sklejka ze stylem jak Kałasznikow i kwadratowym flow, mógł wygrać ten beef
dlatego tez Rysiu duzo traci w swoim rapowym "legacy" bo na zawsze jest przyklejony do ulicy
i nawet tu w tej dyskusji widac jak to mu umniejsza, jak sie pisze o fanach Rysia, cos jak z tymi ogrami co Tede gadal
to tak jakbys chcial umniejszyc dla Ice Cubea bo nie utozsamiasz sie z jakims bieda w Compton
zwrotek zajebiscie nawinietych, Rysia by mozna wrzucac tutaj multum zeby udowodnic ze nie jest kwadratowy
tez argument z kalasznikowem, rowniez uzyty przez Tedego, to co juz kurwa szybki rap jest zly? jak ci Twista przypierdoli czy TechN9ne to juz nie bujasz glowa bo kalasznikow?
Ulice karmią trudnych dzieciaków nie pytaj baranie gdzie leży to siano
Jeśli nie czułeś podobnych klimatów, bo nigdy nie stałeś pod bramą
Wystarczy typie, że padasz na glebę wyłapiesz przekopę i stracisz dobytek
Szydzisz z bandytów, pouczasz ulicę, że siano nie leży na streecie?
Dawno odbiłem, znam te realia po streecie gania tu niejeden wariat
To że odbiłem nie sprawi, że nagle zacznę negować swe pochodzenie
Dawno zmieniłem realia a na tym streecie szanują mnie wariat
Zarabiam z rapu a kiedyś awaria goni mnie psiarnia to standard
Nigdy nie byłem z zawodu przestępcą to ekonomia koleżko
Nigdy nie zrobiłbym czegoś wbrew gdyby nie było tak ciężko
Nigdy nie wrócę do tego było i dzięki Bogu, że nic nie przybili
Chcesz wziąć koronę? To sobie weź ją! U mnie ten rap jest prawdziwy
Ulice mnie szanują, przekazałem o nich prawdę
Ulice mnie promują, bo wyznawców mam watahę
Ulice nauczyły jak sobie poradzić z fartem
Jebać tych co se stroją z dzieci ulic kiepskie żarty!
plus tez krytykujecie Mesa jednoczesnie ze przekombinowuje, ze proste rymy tez mozna nawinac zajebiscie, trzeba gdzies znalezc balans
zwrotka w Rynsztoku Peji tez zbierala zajebiste propsy
co tez za szybko?
Mówili na mnie wariat, wylewała się pogarda
To mi podbijało punkty, jakie życie taka rap gra
Byle wszystko rozpierdolić i się nażgać, taka prawda
Wciąż myślę, co by było gdybym nie opuścił bagna?
Szalony bal z dupami by poczuć się tylko gorzej
Znów biegać nago po dworze, gasić pety w kawiorze?
I szprycować się hormonem, romansować z kokainą
Znów bym nienawidził świat, pił krabowe cappuccino
Laskojady, półwytrawne wino i tablety
Pewnie robiłbym za klauna gdzieś przy stole do rulety
Zakłócał nocną ciszę bełkocząc "Biała Mewo"
Przegrał życie w bałaganie z dziewczynami do wszystkiego
I niby dlaczego miałbym się przejmować losem
Tych tupiących, zaćpanych kurewek z malutkich wiosek?
I niby dlaczego miałbym przeżyć więcej wiosen
Jeśli każdy poranek bym witał z zapchanym nosem?








