Fajnie, że się chłopu wiedzie w życiu prywatnym, ale tutaj sprzedażowo to tylko motm4 mogłoby dźwignąć cokolwiek, chociaż nie wiem czy jest sens psuć legendę. Entergalactic było jeszcze fajne, ale kolejne albumy to jakieś side questy niskich lotów (z Insano tylko Superboy był petardą, swoją drogą mój top10 Cudiego). Kiedyś też miał podobny etap na swoje odpały, te WZRD czy SB2H, a później wjeżdżał z dobrym albumem. Według cyklu następny album powinien być spoko
tak na pierwszy odsluch to bardzo miałka płyta. lubię cuddera, ale to ma raczej żaden repeat value. prawie nic nie pamiętam po skończeniu albumu. dam temu jeszcze jedną szansę, ze względu na sympatię do tego smutnego rapera, ale trochę rozczarowanie jednak, bo mógłby to być fajny, optymistyczny album o tym, że ma lepiej w życiu i wyszedł z czarnego pokoju o którym rapował kiedyś, ale wyszło po prostu tak nijako, że nic nie przykuwa nawet uwagi. taki hip-pop.