Spoiler
Na fotelach siedzą już: „Head of Football Operations” – Fredi Bobić, znany agent piłkarski Jorge Mendes oraz obecny trener Legii – Gonçalo Feio.
Michał zamyka drzwi i robi unik, jakby ktoś miał czymś w niego rzucić:
– Dobra, Gonçalo, bądź poważny! Odłóż tę tackę na dokumenty.
– Ale…!
– Odłóż, proszę.
– Okej, Michał. Już odkładam. Wrócimy do tego później.
– Ekhm. Dobrze, usiądźmy. Pani Grażynko! – woła Michał w kierunku korytarza.
– Proszę nam podać trzy szklanki z lodem i butelkę whisky, która dotarła do nas wczoraj z Portugalii.
– Chodzi Panu o ulubioną whisky Pana Prezesa? Tę z Dni Portugalii w Lidlu? Złotą Lochę?
– Co? Nie, przepraszam panowie… to taki nasz warszawski humor. Heh. Pani Grażynko, chodzi o tę najdroższą – Venakki Single Malt, zamówioną prosto z destylarni w Apliarca.
– Panie Michale, proszę na moment na stronę.
(Michał i asystentka wychodzą na korytarz)
– Tak, Pani Grażynko?
– Wczoraj w klubie był Wojciech Hadaj. Wziął jedną butelkę.
– Trudno. Ale przecież zamówiłem całą skrzynkę.
– Możliwe, ale po Hadaju przyszedł jeszcze Kowalczyk… i zniknęła cała skrzynka. Została tylko jedna pusta butelka – Hadaj wypił całą 0,7 i śpi teraz w kiblu na Żylecie.
– Cholera jasna… Co tu zrobić… Ma Pani może jeszcze tę Siwą Lochę?
– Złotą.
– Tak, złotą… Kojarzy mi się z prezesem.
– Mam.
– Proszę przelać ją lejkiem do pustej butelki po Venakki i psiknąć męskimi perfumami. Mogą być te Gonçalo. Giorgio Ormianin.
(Michał wraca do pokoju VIP)
– Przepraszam panowie, na czym skończyliśmy?
– Na tacce! – krzyczy Feio.
– Ty znowu swoje?! Co ci znowu chodzi z tą tacką?!
– Dlaczegu, w tacce są jakies dokumenty?
(Michał zerka do tacki)
– „Korespondencja sądowa o ustalenie ojcostwa”…
– Fredi, co ty przyniosłeś?! Pomyliłeś teczki!
– Hehe, sorry Michael! Entschuldigung, Mr. Mendes! Już przynoszen właściwe dokumenten!
(Wchodzi Pani Grażynka)
– Proszę, trzy szklanki, lód i portugalska whisky. Panie Michale, a co będzie pił Pan Feio?
– Pan Feio? Rumianek – odpowiada Michał.
– Naa naa, nie. Pani Grażynko – odzywa się Feio – Ta whisky ładnie, znajomo pachnie. Poproszę czwartą szklankę. No i wie Pani… Ice Ice baby – rzuca oczko w stronę asystentki.
– Gonçalo, co ty wyprawiasz? Jeden pozew o alimenty ci nie wystarcza? – przerywa mu Jorge Mendes.
– Dobra, już, ogarniam się – mruczy Feio. – Przejdźmy do kontraktu.
– I prowizji – dodaje Mendes.
– No dobrze – westchnął Michał, biorąc łyk whisky, która mimo lodu paliła go w gardło.
– Trzy miliony euro łącznie! – rzuca Mendes.
– Jak to trzy miliony? – pyta Michał.
– A ile daliście za Vinagre? Trzy bańki. Co, my gorsi?
– Ale Vinagre to piłkarz, miał świetną rundę. Sprzedamy go z zyskiem.
– Nie sprzedacie. Wiem to. Chcemy trzy miliony: dwa dla Gonçalo, jeden dla mnie.
– Netto czy brutto? – dopytuje Michał.
– Mi tam obojęt… – rzuca Feio.
– Gonçalo, co ty mówisz. Oczywiście, że netto – wtrąca Mendes.
(Zapada cisza)
– Dobrze, dostaniecie te trzy miliony, ale macie zdobyć mistrzostwo Polski. Nie interesuje mnie Puchar, średnio mnie interesuje Liga Europy. Ma być tytuł.
– Serio? Z tym składem? – parska Feio – Ze Shkurinem i Alfarafalalą?
– Sam ich ściągałeś – przypomina Michał.
– No fakt, ale wybór miałem między Musiolikiem a Shkurinem…
– Dobrze. Sprzedamy Vinagre, Tobiasza i Kapuadiego – dostaniesz pięć milionów na transfery.
– Tylko pięć? Dziesięć – mówi stanowczo Mendes.
(Wbiega Fredi Bobić)
– Witam, panowie. Co mnie ominęło?
– W sumie wszystko załatwione – mówi Michał.
– Czyli mamy te 10 milionów na transfery? – dopytuje Feio z błyskiem w oku.
– Tak, macie – potwierdza.
– Zgoda!
– Stop! – rzuca Bobić.
– Co jest? – pyta Michał.
– Dziesięć milionów… ale tylko na Polaków z Ekstraklasy.
(WSZYSCY ZROBILI WIELKIE OCZY)
– Co?! Jak to tylko na Polaków?! Kogo ja mam kupić?! – wrzeszczy Feio.
– Fredi, co ty wygadujesz?! Może jeszcze tych z Zagłębia? – rzuca Michał.
– Nie muszą być Polaki z Lupina… Lubina… Lubl… k*rwa, no stamtąd. Chlapnęło mi się przy dziennikarzach, że planujemy głównie transfery Polaków z Ekstraklasy.
– Ja pierr... gdzie ta tacka – mruczy Feio.
– Grubo, haha – rzuca Mendes.
– Gonçalo, daj mi tę tackę, sam mu przyłożę – wzdycha Żewłakow.
– Dobra, panowie… polejcie tej łychy… jakoś to będzie – dochodzi spod stołu głos Wojciecha Hadaja.
<WSZYSCY ZAMARLI W BEZRUCHU>
– Hadaj?! Co ty tu robisz?! – wybucha Michał.
– A se śpię pod stoem. A co, nie można?
– Myślałem, że śpisz w kiblu na Żylecie…
– Wszystko słyszaałem, co gadaliście. Nagram odcinek, to wam włosy z d*py powypadają i cała Polska się dowie!
– Hadaj, nic nie gadaj!
(Wchodzi prezes Loczek)
– Kto ukradł z biura moje płynne złoto?! Moją Złotą Lochę?!
Prezes patrzy na wszystkich, zauważa Hadaja leżącego pod stołem.
– Dobra. Panowie… nie było tematu.
Prezes wychodzi, zamyka drzwi, a co wydarzy się dalej… dowiemy się w sezonie 2025/26.
...








